środa, 12 lutego 2014

Sie dzialo.../ Es war so viel los

Kubus zestarzal sie w ciagu niewielu tygodni, a nawet dni, i odszedl :(
I tak zostalismy sie bez zwierza w domu. Znam te sytuacje, tak samo bylo po smierci Fina. Czlowiek jakis durnowaty i jak bez glowy chodzi. Co robic?
I doszlo do czegos, do czego juz dawno sie przymierzalismy.
Chcemy wziasc malego pieska. Mieszaniec, jamnikowaty, i pare innych ras chyba.
A oto i ona:

Jakob ist in wenigen Wochen und seinen letzten Tagen alt geworden, und hat uns dann einfach verlassen. So sind wir tierlos geworden. Eine ganz unglückliche Situation, wie wir das nach Fin's Tod erfahren haben. Der Mensch ist irgendwie kein ganzer Mensch, so kopflos. Die Frage, was tun, stellt sich und will beantwortet werden. 
Und dann kommt es dazu, was irgendwie immer der Wunsch war. 
Wir möchten einen kleinen Hund aufnehmen. Einen Mischling, etwas Dackeliges und was weiß ich noch für Rassen drin. 
Und das ist sie: 
To jest zdjecie z poczatku zimy, wtedy Mrvica siedziala w kartonie po pizzy  przy jakims domu w Zenicy/ Bosni. Wtedy zajal sie nia niejaki Miso, a na poczatku grudnia przyjechala ratunkowym transportem do Niemiec i osiadla w celu pielegnacji w prywatnym domu w dolnosaksonskim Soltau. I to oto psie dziewcze bardzo chcemy przyjac pod nasz dach. A dzisiaj wyglada ona juz tak:

Das Bild entstand am Winteranfang, als Mrvica in einem Pizzakarton vor einem Hauseingang in Zenica hauste. Damals hat sie ein Mann namens Miso aufgenommen, sie aufgepäppelt und gepflegt, und dann mit dem ersten Rettungstransport nach Deutschland geschickt. Seitdem ist sie in einer Pflegestelle in niedersächsischem Soltau. Tja, dieses Hundemädchen wollen wir nun aufnehmen. Heute sieht sie so aus: 

Akurat telefonowalam z jej opiekunami, bo mialam obawy, ze jednak nie bedzie ona dla nas przeznaczona, przez schody w domu i jej krótkie nózki. Ale nie ma to byc problemem, Mrvica, zwana aktualnie Mira (co mi o wiele lepiej lezy na jezyku) chodzi po schodach i to tyle, ile uwaza za wlasciwe. I bedzie nasza :)

Ich habe gerade mit den Betreuern von Mrvica telefoniert, wegen der Treppen im Haus. Ich hatte die Befürchtung, sie würden sie uns deshalb nicht geben, weil ihre Beinchen womöglich zu kurz geraten sind. Aber das soll kein Problem darstellen. Mrvica, sie aktuell Mira genannt wird (und der Name liegt mir auch besser auf der Zunge) geht die Treppe, wenn es ihr nötig erscheint. Somit wird sie unser Hund :) 

24 komentarze:

  1. No, i to jest dobra wiadomość. Będzie troszkę chodzić po schodach, troszkę siedzieć na kanapie i troszkę z Pańcią w łóżku spać. I będzie kochanym, domowym pieseczkiem a zimą dostanie sweterek na jamnikowy, wrażliwy grzbiet. I będzie z Tobą długo, a nie takie mgnienie jak te miłe, ale krótkożyjące gryzonie.
    Imię psinie zawsze można zmienić. One są mądre i wiedzą, kiedy się do nich mówi. Każdy mój pies ma kilka imion, wcale do siebie niepodobnych. (Pamiętasz tę piosenkę Tadeusza Chyły: Kotuś, pieseczek, chrabąszczyk myszka,...) I wcale im to nie przeszkadza. I zawsze wiedzą, do kogo mówię. Ja już ją jako Rudą Rozynę widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gackowa, dziekuje, podbudowalas mnie :) bo ja so wczoraj wieczora jak durnowata chodzilam. Czasami za duzo sie martwie. Mira, bo Tal ja od jakiegos czasu wolaja, i tak sie zostanie, jest pogodnym, spokojnym i bardzo wdziecznym pieskiem. I bedzie tak, jak ty piszesz :)

      Usuń
    2. Nie ma się co martwić. Trzeba załatwić psie spanko (dobry jest stary koc w ciemnej powłoczce bo jedno i drugie da się uprać), zdecydować, która miseczka będzie psia, w czym będzie stała woda i gdzie, bo z pyska zawsze nakapie. Dobrze zorganizować psi kocyk na kanapę bo kanapa wtedy dłużej żyje i to właściwie wszystko. Obrożę czy szelki i zwykłą smycz kupicie jak już przybędzie. Szczotka do czesania i piłeczka do ganiania i wyposażenie kompletne. Psy nie potrzebują kojców, komputerów i pieluch na szczęście.
      Tu się trzeba cieszyć a nie martwić. Ktoś będzie pilnował Twojego rozkładu dnia, zachęcał do spacerów, biegł przed rowerem albo jechał w koszyku z mordka do pleców Pańci przytuloną. Trudno o większą przyjemność.

      Usuń
    3. Cale wiano dzisiaj zorganizowalam :) z tym kocem w powloczce dobry pomysl, bedzie druga wersja na dole, bo oficjalne miejsce do spania bedzie odbywalo sie na psiej poduszce- tez mozna poszwe i poduche osobno wyprac. Smycz, pasujaca obroze, miski niesuwajace sie, bawidla, zarelko, a nawet zabawny pojemniczek na woreczki foliowe, gdy Mira zalatwi sie gdzies na miescie, tez mam, ale nie doczepie do smyczy, lecz do siebie. Kocyków u mnie dostatek, akurat taki psi rozmiar. I jest jeszcze "moro" po Finie, tez z polaru. Szczotki jeszcze nie mam, bo chce zbadac najpierw jej umaszczenie, jest gladka jak wegorz wedle zdjecia, wiec chyba raczej cos niemowlecego a nie zgrzeblo. No i mam nadzieje, ze zmiesci sie do tego koszyka ;)

      Usuń
    4. Wiano gotowe:-) Widzę, że wersję full wypas wybrałaś. U mnie miseczki z kredensu własnego wyjęte, nie suwają się, bo stoją na samodziałowym chodniku (ochrona antykapaniowa z mordy), worki na kupy to foliowe worki w które pakują wszystko w spożywczym, taki recykling stosuję, bo te psie to strasznie trudno rozłożyć jak są potrzebne. Spytam dziś koleżankę psią ekspertkę czym czesać jamnikopodobnego stwora, na bank żelazny grzebień się przyda, najpotrzebniejszy będzie stary ręcznik do czyszczenia łap i brzuszka po powrocie do domu.
      A, nie planuj jeszcze, gdzie te psia posłania będą stały na amen, pies będzie miał w tej sprawie sporo do powiedzenia. Feng Shui mówi, że zwierzak śpi tam, gdzie chce. Zaciszny kąt przy kaloryferze, ale taki, z którego pies może obserwować większość mieszkania jest najbardziej pożądany. U mnie to stara kołdra w kolorowej poszwie obok kaloryfera w kuchni, tuż przy balkonowych drzwiach na ogródek: w grzbiet ciepło od grzejnika, psia telewizja ogródkowa przez szybę jest i pól mieszkania widać między stołowymi nogami.
      Koc albo stara kołdra w kolorowej poszewce na wymiar miejsca są najlepsze, wszystko daje się prać, jest miłe, ciepłe, mieści się do auta.
      Natychmiast po przyniesieniu psa do domu wykąp go, choćby protestował - od razu pokażesz kto tu rządzi. I nie rób żadnych odstępstw od normalnego rytmu życia z okazji psa. Do pracy chodzisz normalnie, wychodzisz normalnie (najwyżej się posprząta). Od pierwszego dnia pies ma znać typowy przebieg dnia. Szybciutko się przyzwyczai. Kto bierze psa z początkiem urlopu a potem chce iść do pracy ma kilka lat z głowy.

      Usuń
    5. O starych recznikach juz pomyslalam :) beda czekac w strategicznych miejscach, mama 2 wejscia do domu. Poduche kolo grzejnika pod oknem polozylam, tez dobre miejsce do obserwacji. Balkonowych drzwi nie posiadam, ale jak sie wyhasa na ogrodzie, to chyba zmeczy sie kinem live, tak mysle? Grzebienie przepatrze. A tak na marginesie, widzialam na stoisku psie stringi z podpaska o_O tego akurat nie musze nabywac, bo Mira jest kastrowana. Czip okazal si eniewiarygodnie wazna sprawa, bo nieczipowanego psa nie zarejestujesz u nas ani podatkowo, ani w dolnosaksonskim rejestrze; Mira jest juz czipowana, czyli i ten termin u weterynarza odpada. A to wszystko w pakiecie nawet niewiele kosztuje, porównujac ostatni rachunek za Finowego wyrwanego zeba. Co do rytmu dnia, Mira ma to szczescie, ze gdy ja bede w pracy czy spac po niej, nie bedzie sama. Mój ojciec cieszy sie jak nie wiem co na nia, planuje dodatkowe plotki i zapórki, a takze mala dacze psia na lato ;)

      Usuń
    6. No i rację ma ojciec ciesząc się, bo pies jest do cieszenia.
      Do czesania jamnika najlepsza jest gumowa szczotka. Jak już pieska z Tobą będzie to pójdziecie razem do psiego sklepu i wypróbujesz co najlepiej wyciąga z niej martwy włos.

      Usuń
  2. Bardzo mi przykro z powodu Kubusia :-( Nie wiedziałam, że one tak krótko żyją :-(

    Ale bardzo się cieszę z powodu Miry! Śliczna z niej psica, na pewno wniesie Wam do domu wiele radości :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sympatyczna sunia! :) A na krótkich nóżkach na pewno też sobie poradzi. BBM

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez sie juz ciesze, bardzo. A wiele obaw przetlumaczyla mi Ina. Troche nienormalne, chce te pieske, a tyle sie na zapas martwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego martwienia, tylko cieszenie się wchodzi w rachubę.

      Usuń
  5. No widzisz! Tak się ciesze, że te Twoje wczorajsze obawy poszły "się paść", i Mireczka będzie jednak Wasza!
    Każde z nas swojego dotychczasowego pupila, jesli straci, opłakuje! Nie każdemu jest dane od razu dostać nowe do kochania!
    zawiszczam tego psiutka serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuscillo, schroniska są pełne czekających na zmiłowanie. Tylko w Finlandii, gdzie psi problem skutecznie rozwiązano jest jedno jedyne schronisko i na psa zeń czeka się i czeka. A wszędzie indziej na świecie masa jest tego do wzięcia.

      Usuń
    2. Fusilko, a bedziesz miala okazje wziasc takiego malego sublokatora do malego bialego??
      Dzisiaj rozmawialam z sasiadami, ich Maylo jest rodowitym Hiszpanem, tez go maja z takiej organizacji pomagajacym bezpanskim psom w innych krajach Europy, gdzie zwierzeta traktuje sie hm nieco inaczej niz w innych krajach. U nas ostatnimi tygodniami lecialo sporo reportazy na temat nowego prawa do zabijania psów w Rumuni i bylej Jugoslawi. Mira trafilaby do gazu, bo byla za mala na przezycie w schronisku tam, prawdopodobnie i tak bylaba zagryziona przez wieksze psy, wiec robia krótki proces. Jak sie tak nad tym zastanowic...

      Usuń
  6. Niestety Dziewczyny! Po ostatniej Psince Ślubny kategorycznie się sprzeciwia! I ja to staram się zrozumieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno :( "Za" musicie byc juz oboje.

      Usuń
  7. kobietawbarwachjesieni:
    Mira jest śliczna, a Ty i ci wszyscy ludzie, którzy jej pomogli, macie wielkie serce. Jak już do Ciebie dotrze, uściśnij jej łapkę w moim imieniu. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to sa szczególni ludzie, ale czasami za bardzo chca poprawic swiat, co niestety nie jest mozliwe. Ina ma racjonale podejscie do sprawy, ostatnio znowu przyjela taka psia biede, co stara, slepa i wogóle nikt by jej nie chcial. na ten moment ma chyba juz ze 6 takich psich inwalidów.

      Usuń
  8. Będziesz ją nosić na rękach jak księżniczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nalezy mi sie uwazac na jej linie ;)

      Usuń
    2. To prawda. Jamniki miewają z linią kłopoty. A potem z krążkami międzykręgowymi. Na piętro to lepiej targać malucha pod pachą.

      Usuń
  9. Mira live jakos malo mi jaminka przypomina ;) raczej wszystko inne :D a nózki okazaly sie prostsze. Akurat jeszcze zwiedza mieszkanie. Na dlugi spacer juz mnie wyprowadzila ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko zdjęcia pokazuj, umieram z ciekawości; moja córka twierdzi, ze to labrador z jamnikiem pomieszany. Fajnie, że spacerujecie.

      Usuń
    2. To twoja córa jest jednego zdania z moim synem ;) a faktycznie, to ona jest wielorasowa. Promenadenmischung ;)

      Usuń