niedziela, 28 sierpnia 2016

Upaly i zdjecia nozne

Po 10 dniach malarz zakonczyl swoja misje, co dalam rade, to posprzatalam, ale wszystkiemu nie podolalam, z racji niebotycznych upalów. Nie zawiesze sie na oknach czy przy firankach przy 35° upale...

Przy okazji remontu, jak to w starych domach bywa, wyszly na dzienne swiatlo rozmaitosci w róznych kawalkach. Na przyklad tapeta w mercedesy w kibelku:


Albo prawdziwa zmywalna i z pewnoscia wtedy niebotycznie droga, bo jeszcze z lat 60- tych ubieglego stulecia w korytarzu:


W latawce czy co to?

Takze kawalek niezlych paneli, szkoda tylko, ze kawalek:


Po zdarciu tapet, umyciu scian z kleju, tynkowaniu i malowaniu, wyglada teraz tak, jak nad Mirciowa podusia:


(Podusie tez wyremontowalam, znaczy rozprulam inny, niepotrzebny jasiek, i dolozylam w to wylezane miejsce troche watoliny)

Skonczylam juz "dawno temu", czyli w zeszly tydzien, rzekotkowe skarpetki; zrobilam je nie za dlugie, bo kolor maja bardziej taki "letni", chociaz sa momentalnie nie do noszenia ani nawet o tym pomyslenia. mam nadzieje, ze to lato wkrótce sie skonczy, bo ja juz nie daje sobie z nim rady. Ostatnio przeziebilam sobie gardlo i bolalo mnie jak co najmniej angina, to bylo po zimnym napoju,  a dzisiaj boli mnie miedzy lopatkami- z przeciagu, w którym lubie przebywac w tych równikowych temperaturach. Ale powracajac do rzekotkowych skarpetek:


 Kolejne zdjecie moich nóg jest z okazji zakupu nowych "gumiaków". Uwielbiam ten rodzaj obuwia na spacery z Mirka, bo latwe jest do utrzymania w czystosci, a i w rzeke mozna w nich wejsc. Do tego nie mam zimnych stóp i swobodnie wytrzymuje w tego rodzaju obuwiu na gole stopy od wiosny do jesieni. Obecne duflee w styli mary Jane zaczynaja sie przecierac pod podeszwa, czuje doslownie w jednym miejscu jeszcze te dwa milimetry podeszwy ;) jak wychodze juz w nich kompletna dziure, to wskakuje oficjalnie w te czólenka ;)


Nie wiem, po co musi w nich byc widac kompletne palce u stóp, no ale niedrogiemu koniowi nie zaglada sie w zeby. Niezle tez widac, jak mi z okazji upalów fajnie puchna stopy :( i jak tu lubiec takie wsciekle lato? 

6 komentarzy:

  1. Nie zazdroszczę takiej roboty w upałach,a buty ?ma się te ulubione,skarpety cudowne no i nogi też,

    OdpowiedzUsuń
  2. Straszna robota remontowa była- współczuję. Ale na ładnych parę lat starczy!
    U nas lato było względnie łagodne. Były upały, ale przeplatane chłodniejszymi dniami- można było wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzekotki są naprawdę rzekotkowe, a gumiaki crocsowe mam i ja. I też całe lato w nich biegam. Trzecie lato zniosły bez uszkodzeń. W mieście wolę sandałki, ale plaże, piachy i lasy tylko w nich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Remontu i stresu z nim związanego bardzo współczuję, ale jaki rezultat! Zafrapowała mnie tapeta w mercedesy.

    OdpowiedzUsuń
  5. kobietawbarwachjesieni:
    A co zrobić, żeby nogi nie marzły? Skarpety nie pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Te desenie na ścianach, to prawie jak freski starodawne odkrywane! :-)))
    Gumowych butów niestety nie założę na bosą stopą, zaraz bym ze skórą własną je ściągała! ;-(

    OdpowiedzUsuń