jest na świecie, i dawają mi go telefonu mówiąc, babcia dzwoni, Fiona, babcia jest przy telefonie.. normalnie zaćmienie jakieś mają, poporodowe.
Pojechałam dzisiaj do Bamberg i kupiłam małemu stworkowi wampirkowi nieco gupot. Rodzice życzyli sobie jakąś książkę do czytania, i faktycznie znalazłam popularne tutaj dziecinne wierszyki i przyśpiewki.
Byłam w baaardzo drogim dziecinnym sklepie, gdzie majtki na Małą kosztowały około 20 euro, a śpioszki z delikatnej wełenki 80. Kupiłam tam skarpetki i gryzaka, po ciuszki poszłam do C&A. Wyprałam, wysuszyłam, wyprasowałam, znalazłam konkretne pudło, i w poniedziałek wyślę.
Cieszy mnie bardzo, że synowa i syn są jednak uziemieni, kupują dużo rzeczy używanych i podadzą dalej, i chętnie przygarną kocyk, poszewkę, 2 kaftaniki, 2 pary śpioszek, sliniaczki, zachowane na pamiątkę po moim synu.
Wczoraj rano wysłałam skarpetki i ocieplacze na przedramionka dla Małej, o które prosiła mnie Sol.
Dzisiaj doszły. Oczywiście przeliczyłam się, za duże nieco te kalosze, ale Mała rośnie przecież.
Co poza tym. Już jakiś czas temu wspominałam o lokalizacji pieniędzy, aby zanim stare, głupie i agresywne chłopy u sterach władzy nad tym światem coś wywojowaly i zanim wszystko poszło się bujać a pieniądze stracą wartość jak 100 lat temu. Pomyślałam sobie, że Mała być może kiedyś będzie chciało studiować czy coś się wyuczać w Bamberg, Nürnberg, czy Erlangen, to może przyda jej się jakieś mieszkanie. Wczoraj podpisałam akt notarialny, mieszkanie trzypokojowe, 70 m², kilka kilometrów od Bamberg. Impreza warta ze wszystkim dookoła plus minus ¼ miliona, ale dobra lokata i za kilkanaście lat bardzo może się Małej przydać.