Słyszałam już jakiś czas temu o tej akcji, potem jakoś zaprzepaściłamw wirach codziennosci. Aż spotkałam się z książką na temat, z opisem i wzorami na zielone skarpetki.
Zielone skarpety miały być prezentem dla chorej na raka jajnika przyjaciółki późniejszej inicjatorki akcji. Owa przyjaciółka zmarła, zanim zdążyła je otrzymać. Jej życzeniem co do koloru ciepłych, wydzierganych skarpet był właśnie kolor zielony. I tak zaczęła się akcja dziergania zielonych skarpet dla chorych na tego raka kobiet, które najczęściej są około czterdziestki, i ponad połowa ich nie przeżywa 5 lat po otrzymaniu diagnozy. Skarpety są rozdawane w szpitalach, klinikach rehabilitacyjnych i w hospicjach. Mam w domu 3 banderole, i tyle par skarpet mam w planie wydziergać.
Dlatego też dzisiaj przy okazji zakupów wybrałam się do Bad Staffelstein i do mojego ulubionego sklepu z włóczką.



