poniedziałek, 20 lipca 2015

Dzierganie przedpotopowe

Bo inaczej nie mozna tej welny i udziergu nazwac. W "domu kultury", gdzie kobitki dziergaja co tydzien, a ja z racji odwrotnych czasów pracy co dwa tygodnie- czasami dostajemy jakies zbiory welny, najczesciej od pan, które juz niedowidza, badz artretyzm w rekach maja, i juz po prostu nie podziergaja. albo ktos poszedl do domu starców, albo babcia umarla i znaleziono zloza welny. Welna przychodzi w walizkach i wielkich torbach, jesli nie w wielkich worach. I czesto welnie towarzysza druty i szydelka w róznych rozmiaach, takie jeszcze nie przedwojenne, ale powojenne, mad ein Germany, swietna jakosc wyprodukowana jeszcze w tamtych zamierzchlych czasach, gdy te druty i szydelka byly jeszcze warte tych cen w markach, a nie bylo to byle co, dokladane do zestawów z Lidla. Nie tylko ja skompletowalam sobie kolekcje drutów w róznych rozmiarach- szydelka interesuja mnie mniej, i te co mam, wystarczaja mi do jakichs wykonczen i drobnostek.

Dwa lata temu wzielam sobie z takich zasobów 10 moteczków bawelny z domieszka akrylu, bo kolorek i konsystencja mnie zaciekawily. Zachomikowalam dobro i ostatnio wyciagnelam, jako ze Helga- wspóldziergajaca- zaczela mnie namawiac do wziecia czegos jeszcz eprzed przerwa letnia, bo towar w naszej tamtejszej szafce przestaje sie miescic. Odpornie póki co odmówilam, bo ja mam mieszkanko tez nie z gumy, ale postanowilam w koncu sie za to juz wziete wziasc. Oczywiscie raglan, sweterków potrzebuje jakos stale, a ten z tego zadziwiajacego wlókna robiony wydaje mi sie swietny na ranne mirkowania.

A oto i toto:


Na banderoli cena jeszcze w DM, towaru jest 10 moteczków, czyli cena wtedy dosyc dumna, prawie 60 DM. A z "wtedy" mam na mysli czasy przed 1993 rokiem, poniewaz w adresie firmy widnieje jeszcze czterocyfrowy kod pocztowy. Kody piecocyfrowe mamy od lata 1993 roku., i ta zmiana byla spowodowana przylaczeniem sie NRD do RFN i czasami jednakowych kodów pocztowych, z którego powodu trzeba bylo egzotycznie adresowac, np W- 2000 Hamburg czy O- 1000 Berlin.



Dekolt oczywiscie w szpic, jakos najbardziej lubie to dziergac i wydluza mi szyje ;) akurat odlaczylam rekawy.


Ozdóbka juz wybrana, przyszyje sie w starategicznie najlepszym miejscu :)


Fakt, udzierg wyglada troche babciowato, ale i ja nie co rok mlodsza, a babcia mam nadzieje tez jeszcze zostac :D

Jakis czas temu zamawialam na próbe welne w Junghanswolle, przyslali mi miedzy innymi taka niespodzianke w melanzach plus zielenine- wszystko sportowo- skarpetkowe, to te klebki na dole:





Z ciemnoszarej zrobilam juz meskie skarpety:


Chyba jednak pozostane wierna welnie skarpetkowej z Buttinette. Jest tansza, jakosciowo swietna, piore maszynowo w 30 stopniach, czasami w 40 i to przez dwie godziny i dziewiec minut, po czym wrzucam do suszarki na "bawelne" i jeszcze zadnej pary skarpet czy szalika/ czapki nie zabilam ta procedura. A i wzory i kolory buttinette ma jednak ciekawsze:


Przy okazji rozdawajki, otrzymalam taki resztkowy zestaw welny skarpetkowej plus gromade drutów do robienia tych skarpet, z czego ciekawsze rozmiarami juz upchnelam po ludziach:


Róz chyba wykorzystam dla Jolandy, akurat skonczyla miesiac. Musze wyzbywac sie towaru, bo na drugi tydzien obiecano mi dostarczyc wykidajlo szydelkowe, cos z serii nici i szydelek do upiekszania chusteczek do nosa. Obejrze i zobacze, co dalej. 

11 komentarzy:

  1. Muszę i ja zdobyć się na jakiś pomysł, co zrobić z resztą wełny, której zostało mi całkiem sporo a gobelinów już nie dłubię. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BBM, u nas ja kluby babeczek, które chetnie zbieraja welne skarpetkowa, i dziergaja z niej miniczapeczki i podkolanówki dla wczesniaków, takze rózne spiworki dla nich.
      http://www.xn--frhchenstricken-0vb.de/epages/62172997.sf/de_DE/?ObjectPath=/Shops/62172997/Categories/Fotos
      Bedac ostatnio w Getyndze, zauwazylam w sklepie z welna zbiórke wszelkiej welny, takze akryli itp., z której inne zazangazowane osoby drutuja rózne pledy dla dzieci z rejonów kryzysowych, ostatnio dla Nepalu po trzesieniu ziemi. Byc moze cos podobnego znajdziesz u siebie?

      Usuń
    2. Rozejrzę się. :) BBM

      Usuń
  2. Bluzek nigdy dość. Ale włoczek bywa za dużo. Moje się rozmnażają. Wczoraj dla taniości nabyłam w lumpeksie kaszmirowy sweter sfilcowany nieco i pruję. Ponoć nie ma nic milszego niż kaszmirowa czapka. Wydaje mi się, że sprute dwa rękawy tego sweterka dadzą piękny udzierg! Ale znów kilka kłębków przybędzie. I co z tego, że szlachetnych niesłychanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlóczki sie rozmnazaja, to fakt.Dzisiaj przyszla poczta pokusa w formie milego lisciku z firmy B., która oferuje slicznosci nie tylko na skarpety ;)

      Usuń
    2. Na skarpety to jeden motek z firmy B wystarczy, ale na bluzkę to minimum 3 takie motki potrzebne. I zbiory się rozrastają.

      Usuń
  3. kobietawbarwachjesieni:
    A ja jakoś nie mam cierpliwości do roboty na drutach. A już jak muszę spróć kawałek zrobionego sweterka, to prawdziwa katastrofa. Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  4. piękności, aż chce sie podotykać, ja tam zawsze gdzieś upchnę,

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam się na dzierganiu, ale włóczki cudne!

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile pamiętam masz już skarpety pomarańczowe w białe pasy, do tej bluzki będą pasowały jak śmietana do zupy pomidorowej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś w lecie nic mi się nie chce robótkować. Czekam na wenę!
    Niezły chomik z Ciebie, ale warto, jak najbardziej warto! :-))))

    OdpowiedzUsuń