sobota, 25 marca 2017

Comodo cz. 2.

Dodawanie oczek nitka poprzedniego rzedu-, tzw. dodawanie z prawej strony- badz nitka dwa rzedy nizej- czyli dodawanie z lewej strony.

Znalazlam calkiem fajny filmik na temat.

Wazne jest, aby sie nie pomylic, bo wyjda dziury, wypuklosci i inne nierówne sprawy, badz nie wyjdzie nic, bo sie zapomnie dodac. Ale nie jest jakos szczególnie uciazliwe, pouwazac przy markerach. Po to te markery w koncu sa ;)

http://www.garnstudio.com/video.php?id=11&lang=pl

Comodo zaczyna sie od narzucenia na druty 4 oczek, i przerobienia ich 6x, jeden rzad prawe, drugi rzad lewe oczka, przy czym rzad poczatkujacy jest pierwszym rzedem, nieparzystym, "prawym" a szósty "parzysty" konczy sie na "lewej" stronie.

Z tych czerech oczek powstaje taki ogonek, i z tego ogonka nalezy dobrac 10 oczek, i to tak, ze na drucie mamy 4 oczka, z boku dobieramy 6, a z dolu, czyli tam, gdzie zaczelismy robic nasz ogonek, jeszcze 4. W ten sposób powstaje nam kamien wegielny comodo.

Tutaj pozyczylam zdjecia z z blogu:

ingrid-kreativ.over-blog.de/tag/striktechniken




Przyznaje, ze to jest bardzo scibiajaca robota, i ja z zasady biore drutki ponczosznicze, na knitkach sie nie odwazam, bo na 100% polamie. Takze pierwsze pare rzedów, i zawieszenie markerów R- czyli raglanowych- praktykuje jeszcze na tych metalowych, ponczoszniczych drutkach.

Zawieszenie markerów:

(tutaj zdjecia z blogu feinmotorik.blogspot.de/2016/05/auf-den-nadeln-im-mai.html)


Tutaj markery R (raglanowe) to sa te bladorózowe; markery niebieskie póki co, omijamy wzrokiem.

Markery R zawiesza sie pomiedzy 14 oczek, które nascibolismy na ten ogonek, i zaklada sie je od lewej strony. Czyli, jak juz mamy to, co jest na trzecim zdjeciu od góry, to obracamy robótke i po kolei dziergamy i zawieszamy.

4 oczka przerobic, marker
2 oczka przerobic, marker
2 oczka przerobic, marker
2 oczka przerobic, marker
4 pozostale za ostatnim markerem oczka przerobic, i od tej pory robimy normalnie, jeden rzad oczka prawe, drugi rzad "lewy" oczka lewe. Przy czym nie zapominamy po prawej stronie przy raglanach dodawac oczka z rzedu(ów) nizej.

Jak juz dojdziemy do 7 rzedu, po "prawej" stronie, to w tym 7 rzedzie zawieszamy markery "srodkowe", ja sobie je oznacze jako S. I na zdjeciu wyzej sa to wlasnie te niebieskie.

I jedziemy dalej. Klin przodu, tutaj dodajemy tylko jedno oczko po trzecim, czyli narzut, z której w powrotnym rzedzie bedzie dziurka. Na koncu klina przodu jest marker R, i od strony prawej nigdy nie dorzucamy oczka, ale zaraz za markerem, czyli na poczatku i oczywiscie na koncu, przed koncem klina. Potem przychodzi klin pleców. Mamy teraz w nim 8 oczek, i co dwa oczka zawieszamy te 4 markery i oczywiscie pamietamy o dodaniu na poczatku i kocu klina, raz z prawej, raz z lewej strony, po oczku... a wiec: dodac oczko z prawa, przerobic go, 1 oczko prawe, marker, narzut, 2 oczka prawe, marker,, narzut i teraz UWAGA, narzut, marker, 2 oczka prawe, narzut, marker, 2 oczka prawe, marker, prawidlowo, zostaje na drucie jedno oczko, a ma byc 2, a ze klin sie konczy, to trzeba dorzucic jedno z lewa, czyli dwa rzedy nize, i juz jestesmy na klinie lewego rekawa, i na poczatku i na koncu dokladamy po jednym oczku, a koncowy klin to ten lewego przodu, i tutaj po markerze nie dodajemy nic, a tylko na koncu, przed koncem, czyli przed trzecim oczku od konca, dodajemy przez narzut.

Po lewej stronie robimy, jak leci, lewe oczka, markery po prostu przekladamy i uwazamy, aby nam nie pospadaly. Tutaj przyznam, ze spadajace czasami markery sa i dla mnie jeszcze problemem, szczególnie, jak spadna z kilkoma oczkami. A wiec uwaga, uwaga.

I nalezy mi ostrzec, ze pierwsze rzedy comodo z 8 markerami robia sie dosyc uciazliwie, ale juz po kilku rzedach dziergadlo zaczyna sie luzowac, i problem ciasnoty na drucie znika. Acha, i jak juz w 7 rzedzie zawiesilam te markery S, przeskakuje z drutów ponczoszniczych na normalny drut, w moim przypadku knitki. Druty Knit Pro sa swietne przy dzierganiu raglanu od góry czy comodo, bo gdy dojdziemy do rekawów, to mozna je bezproblemowo odlaczyc na zylke, zaczopowac z obu stron, i dziergac dalej. No i przy knitkach mozna zaczac od krótkiej zylki, stopniowo ja powiekszajac, czyli dosrubowujac dluzsza. najdluzsza linka, jaka mam, mierzy 120 cm. i tutaj swietnie sie sprawdza, bo moge dziergadlo rozlozyc do obejrzenia badz pomiaru.

Powracajac do comodo i wzoru na plecach, czyli tych dziurek, to z tymi markerami i dorzucanymi oczkami latwo to mozna sobie zapamietac, jesli sie zapamieta tylko tyle, ze powstaja dziurkowane sciezki, które poprzez dorzucanie oczek co prawda sie rozchodza, ale chca sie zejsc, i dlatego po pierwszych dwóch markerach S oczka narzucamy PO, a przy markerze 3 i 4 PRZED markerem.

To wszystko, czyli ten srodek, powtarzamy co 8 rzedów, czyli 6 rzedów robic normalnie (nie zapominajac o dorzucaniu oczek przy markerach R na prawej stronie) w siódmym rzedzie dorzucamy oczka przy markerach, rzad 8 czyli po lewej stronie, zamyka slupek wzoru, i znów zaczynamy od poczatku nasze 8 rzedów.

Ot i cala filozofia :)))

Szerokosc sweterka mierzymy miedzy markerami R 2 i 3, i ma on wyniesc sume: obwód  w biuscie razy 0,55. Jak mamy te szerokosc, odczepiamy rekawy,usuwamy zielone markery i dziergamy dalej, ile tam chcemy, oczka dodajemy jedynie na przodzie na poczatku i przy koncu klinów przodu.

Konczymy, jak pisza, przerabiajac na dole po obu stronach dziergadla rzedy prawe. Potem czas na rekawy, które tez tak zakanczamy, oczywiscie nalezy i w nich zredukowac liczbe oczek, zeby sie zwezaly, i tu zalecaja w co 6 rzedzie gubic po dwa oczka. Ja to bede robic jak w moich raglanowych sweterkach, co i jak i gdzie okaze sie w dzierganiu, ale zawsze´robie to tak, ze redukuje te oczka, 2 sztuki, jedno przed przedostatnim oczkiem "szwa", a drugie po pierwszym oczku przy szwie, przy czym szew znajduje sie tam, gdzie znajdowal by sie i przy tradycyjnym rekawie, który trzeba by bylo zszyc- od srodka.

No i tyle, i tylko badz az tyle na temat... dobrze, jak sie ma juz doswiadczenie z raglanem od góry, pomaga to wiele przy dzierganiu comodo. Powodzenia ;D

piątek, 24 marca 2017

Comodo cz. 1.

Wczoraj pomitrezylam troche czasu u adwokata, ale chcialam dac sobie doradzic prawnie na teraz, na przyszlosc i co bylo w przeszlosci, aby nie umrzec glupia i niedoswiadczona. Chodzi caly czas jeszcze o te pacjentke, która mnie napadla i okaleczyla. Dostalam pisemko z urzedu, której translator nazwe na jezyk polski tlumaczy mi jako "spóldzielnie zawodowa". Taki zrzad, zajmujacy sie "ofiarami" wypadków przy pracy, sledzacy ich istnienie, powody, skutki, rehabilitacje po, ewentualne renty. Chca ode mnie dane osobowe tej pacjentki. W sumie ida na latwizne, te dane pacjentki mogliby sobie przeciez wypytac bezposrednio u mojego pracodawcy, bo wiedza przeciez, ze mnie obowiazuje tajemnica zawodowa i ochrona danych powierzonych mi pacjentów. Po rozmowie z adwokatem jestem madrzejsza, bo konkretnej odpowiedzi od pracodawcy w osobie naszego szefa szpitala nie dostalam, oprócz, ze sam sie musi spytac w Zurychu. No i pyta juz caly tydzien, a ja juz wiem :P

Powracajac do dziergania comodo. W sumie jest to proste jak konstrukcja cepa, ale trwalo to u mnie kilka godzin, zanim opis ogarnelam rozumem na tyle, ze nie musze co i raz zerkac na owy, dzierga sie z wyluzowanego nadgarstka ;)


Comodo po ciemku ;)




Comodo wczoraj



Comodo w stanie zlozonym, jak bedzie noszone.






Comodo dzisiaj rano. Wczoraj obejrzalam trzy odcinki "Charitè", to pojechalam. Jak juz wspomnialam, duzo myslec i co i raz na rozpiske patrzyc jest zbedne, wystarczy tylko uwazac na szwach, no i te dziurki na plecach nie przegapic.


Pierwsze primo. Comodo sklada sie z pieciu klinów, które po kolei beda, jak sie patrzyc na to ostatnie zdjecie z ruchem zgodnym ze wskazówkami zegara:

1. prawy przód
2. prawy rekaw
3. plecy (to ta azurkowa czesc)
4. lewy rekaw
5. lewy przód.

Pomiedzy nimi sa 4 markery koloru zielonego. Te zólte markery na czesci plecowej dochodza troszke pózniej i znacza miejsca, gdzie nalezy zrobic dziurke, dorzucakjac oczko tak, zeby byla wlasnie azurkowa dziurka. Tutaj tez bardzo prosta regula, dziurki maja pokazywac "do siebie, czyli do srodka pleców, i dwie pierwsze robimy PO, a trzecia i czwarta PRZED markerem. Wtedy sie zbiegaja, i nie wichruja.

Zielone markery tworza sie linie, wzdluz których dobiera sie oczka. To dobieranie trzeba opanowac, i jak sie go ma w malym palcu, dzierga sie samo. Regula jest taka, ze dobiera sie z obu stron markkera 2 i 3, a tylko z jednej strony, tej w kierunku rekawa!! przy markerze 1 i 4. Na zdjeciach dosyc wyraznie to widac. Na czesciach przodu dobiera sie oczka jedynie przy brzegach, dokladnie w formie narzucania na drut po lub przed trzecim oczkiem od konca/ poczatku, przez co tez brzeg jest "dziurkowany"

Rozkladajac jeszcze raz te kliny na czynniki pierwsze, znaczy jak dobierac te oczka przy markerach, i teraz koncentruje sie przy markerze zielonym 2 i 3, to oczka doklada sie z PRAWEJ strony pierwszego oczka, czyli tego na poczatku klina, a to zdejmuje sie z rzedu nizej, naklada na drut i przerabia i juz mamy z jednego oczka dwa, i klinik sie poszerzyl. Dokladanie oczka na koncu klina czyli z LEWEJ strony owego klina, czy prosciej mówiac, linii raglanu, bo tak to tez nazwac mozna, bierze sie to oczko tez z ostatniego, ale pobiera dwa rzedy nizej. Jakby go wziac tylko jeden rzad nizej, jak przy poprzednim, to mielibysmy na drucie nie oczko do przerobienia, lecz jakis dziwny rozwijajacy sie narzut. najprosciej wypróbowac, aby zrozumiec. I to cala regula: prawa strona klina, pobieram oczko metoda prawego, czyli z rzedu nizej lewa strona klina- oczko pobieram z lewej, czyli 2 rzedy nizej. Nie nalezy przegapic, ze gdzie koniec klina, zaczyna sie drugi klin ;)

To tyle na razie, poczatek comodo nastapi. Nie wiem jeszcze, jak wytlumaczyc z tymi markerami, bo z tlumaczeniami z niemieckiego na polski miewam problemy, gdyz czesto brakuje mi fachowych nazw, i tlumaczenia staja sie bardzo dlugie, bo tlumaczone okreznymi slowami.

To jeszcze dodam, bo na jednym zdjeciu jest meterek, i chodzi tu o konieczna szerokosc comodo. Comodo ma w rreklamie maksymalna wolnosc w dzierganiu, bez liczenia oczek, bez koniecznosci zrobienia próbki, trzeba jedynie znac swoja "R" czyli szerokosc miedzy markerem 2 i 3, a oblicza sie go wedle reguly: obwód biustu razy 0,55. Wychodzi nieco wiecej niz pól, i jak ma sie te szerokosc R juz gotowa, odczepia sie rekawy i dzierga dalej sam kadlub. Rekawy oczywiscie tez, ale potem. Albo przedtem, bo ja tak zawsze robie przy raglanach. Najpierw rekawy, znaczy jak juz mam kawalek kadlubka, a potem reszte welny daje w kadlub, ile sie da, robie chetniej dluzszy taki sweterek.


wtorek, 21 marca 2017

Comodo

Od jakiegos czasu czytam na blogach i w fejsbukowej grupie, która wlasciwie raglanowa jest, o tym sweterku.


Zródlo: Junghans- Wolle, forum robótek recznych.

Comodo to taki a la raglan od góry. Ma zadziwiajacy zaiscie poczatek, czyli nabieranie oczek.



Zródlo: feinmotorik.blogspot.de

http://feinmotorik.blogspot.de/2016/05/auf-den-nadeln-im-mai.html

[ten link do mojej wiadomosci, bo dziergajaca wprowadzila kilka modyfikacji, a jesli chodzi o modyfikacje jakiegos opisu, to ja zawsze jestem za ;)]


Zródlo: takze Junghans- Wolle i forum robótkujacych.

No i tak mnie jakos naszlo, zeby spróbowac. Wzór nabylam z wielkim trudem na ravelry, pod nazwa Comodo by Nikola Susen, jest w jezyku niemieckim i angielskim. Po wydrukowaniu instrukcji opadly mi szczeka i majtki, bo tak na pierwsze przeczytanie, zrozumialam z tego opisu niewiele. Oprócz, ze ponoc latwy O_o W sumie, pomyslalam, 5€ to nie az taka suma, jak trzeba bedzie opis dolozyc do makulatury, to trudno. Ale tak od razu po dwóch godzinach??

Polecialam wiec na moja ulubiona fejsbukowa grupe od raglanu, w koncu to oni mnie tym comodo zarazili, no i po zawolaniu tam: pomozecie! - odpowiedzieli: pomozemy, i po któryms podejsciu nabralam te oczka, podzielilam, ogarnelam rozumem, co nieco jeszcze sie upewnilam, i prosze:



Faktycznie jest latwe dzierganie, tylko w kilku miejscach trzeba troche pouwazac, no i nie pomylic rzedów, bo co ósmy wskakuja te dziurki na plecach. Co prawda, oddzielenie i potem dalsze dzierganie rekawów jest opisane jakby to bylo nie wiadomo co, przeciez nie moze byc inaczej, niz w normalnym raglanie. W razie czego polece na fejsbuka po porade.


Zródlo: manu-strickt.blogspot.de

[http://manu-strickt.blogspot.de/2016/08/comodo-oder-mal-wieder-eine-neue.html]

Ide sobie jeszcze troche podlubac w tym comodo. A tu tez wiadomosc dla dziergajacej kolezanki, od której mam te (i nie tylko) welenke, od razu wzielam dwa opisy ;) tak wiec nie kupuj instrukcji.  

niedziela, 19 marca 2017

Wiosenny loop i wiosna

Juz w poprzednim poscie pochwalilam sie nowym szaliczkiem z bawelny kupionej w Dortmundzie, tutaj jeszcze pare obrazków na temat.





Wzór taki prosty, ze prosciej juz sie nie da. Nalezy robic na okraglo 1 rzad oczka prawe, 1 rzad oczka lewe. W pierwotnej postaci szaliczek ma okolo 60 cm szerokosci, czyli zlozony 30 cm; na koniec nalezy zostawic sobie na zakonczenie szydelkiem 6 metrów welny- odmierzylam pod koniec robótki, zaznaczylam agrafka- i zakonczyc robótke w ten sposób: 2 oczka zamknac szydelkiem, 5 oczek lancuszka, 1 oczko puscic luzem, i tak dalej. Po przerobieniu calej szetokosci pomóc tym pogubionym oczkom do dolnego brzegu. W ten sposób szaliczek staje sie dwa razy szerszy.


Tutaj skarpetki z tej "pieknej" welny z Junghansa, ale calkiem milo leza na stopie.

Poza tym, u nas calkiem mila i wolna wiosna sie zaczyna. Do wczoraj pogoda byla jak drut, od wczoraj pada, ale ma ponoc wkrótce i definitywnie wyjsc slonce.







U nas takze szykuje sie wycinka drzew, ale nikt na barykady nie wychodzi. W mojej miejscowosci drzew zliczyc nie sposób, ja mówie po prostu, jest ich milion i ciut wiecej. Dojazd do miasteczka jest mozliwy z trzech stron swiata, i za kazdym razem przez las, przez trzy lasy. W miejscowosci prawie kazdy ma jakis ogród, w którym ma kilka i kilkanascie drzew róznego rodzaju. Do tego oczywiscie krzewy i krzaki, czy to prywatne, czy przy ulicach. Oczywiscie kilometry zywoplotów. My tez kiedys mielismy, zaflancowalismy sobie 50 metrów ligustra wzdluz ogrodowego plotu. Po ponad 20 latach zmówilismy pana z traktorem, aby wyrwal w czortu, nie szlo ogarnac. Od strony ulicy 50 metrów do obciecia, od strony wewnetrznej ogrodu tez 50 metrów, razem 100 metrów do obskoczenia pila, która wazy troche wiecej niz kilogram, gd yja sie trzyma w recach. A i dwa razy po 50 metrów trzymania owej pily w górze, bo górna czesc zywoplotu tez trzeba przy scinaniu wymodelowac. Taka akcje nalezy przeprowadzic 2- 3 razy w roku, liguster wymaga niestety wiele pielegnacji, jak sie nie chce go zapuscic w dzicz. No i po prostu mielismy dosyc, i odetchnelismy po jego likwidacji. Przyszedl na jego miejsce nowy parkan, a my oszczedzamy sily, ramiona, plecy i pieniadze, bo te "zniwa" trzeba bylo oczywiscie odwiezc na depozyt zielonych smieci, a to tez kosztuje od metra³.

Tu jest poczatek ulicy, na której mieszkam. Znajduje sie tutaj z lewej strony duzy parking, na jego koncu jest miejsce dla kamperów, gdzie moga podlaczyc sie do pradu, zatankowac czysta wode i opróznic zbiorniki na scieki. Miejsce jest oczywiscie zazielenione, odrzewione, za tymi drzewami po lewej stronie plynie jeszcze potoczek. Fajnie dla Mirki ;) Od strony ulicy, jak widac, tez sa posadzone drzewa, nie wiem, od kiedy, ale 30 lat temu juz byly i wcale nie male. To sa lipy. Suboptymalne drzewo na parking. Wie o tym kazdy, kto kiedykolwiek zaparkowal auto pod lipa, szczególnie latem. W innych porach roku tez taka sobie sprawa, lipa zrzuca cokolwiek caly okragly rok. Tych lip jest tam na dlugosci okolo 150- 200 metrów 22 sztuki. Mialo byc 24, ale dwóch drzew brakuje, sa dwie luki w drzewostanie. Albo sie nie przyjely, albo umarly w mlodym drzewim zyciu.

No ale do sedna sprawy. od kilku lat mamy raz na jakis czas problem przy masywnych ulewach, my, to znaczy my mieszkajacy tutaj. Ulica zbudowana jest w góre, nieduza, ale jednak. przy rzesistych ulewach woda plynela ulica, kanaly nie wyrabialy, woda lala sie do piwnic, szczególnie na tym odcinku dolnej ulicy. Ale zeszlego lata i my mielismy ponad 10 centymetrów wody w calej piwnicy, i cala z tym prace i brud. Na takie cos nawet ubezpieczenie nie wchodzi. Ostatnio sasiedzi u mnie naprzeciwko stale mieli wilgotne piwnice, widac bylo, ze kanaly wcale nie spelniaja swojej roli. Na koncu ulicy, na jej szczacie, zaczynaja sie pola, a zaraz za nimi, oczywiscie, las. I najwiecej wody, ziemi, piachu, zwiru, przychodzilo wlasnie z tego pola i polnej drogi. Tydzien temu eksperymentalnie odkryto kanaly i okazalo sie, ze sa zamulone prawie cale, do tego wrastaja w nie... korzenie lip. Superancko. Kazdy, kto ma z drzewami wiecej do czynienia, niz tylko podziwianie ich majestatu w parku, wie, ze drzewo pod ziemia ma tyle samo, co nad ziemia, a deby maja nawet wiecej. Z tego powodu wystepowania debu na sasiedniej malej posesji u mnie umieraja po niewielu latach zycia po kolei wszystkie drzewka owocowe, a za to mam tysiace wysiewek z zoledzi spadajacych z owego debu, czyli o "angielskim trawniku" tez moge zapomniec, jakbym chciala, no ale w temacie trawy to ja nie szaleje, mam taka, jaka sama urosnie.


Jutro zaczynaja rozkopywac ulice i ciekawe, co i kiedy zrobia z tymi lipami, konkretnie bylyby to cztery sztuki, pod nimi bowiem idzie kanal pod parkingiem i wpada do rzeki.

Jakies dwadziescia lat temu, zaraz za moim ogrodem, urzadzono strefe trzydziesci, i zwezono droge, budujac na niej takie pólkoliste zwezenia, i wsadzajac w tak oto powstale klomby... deby. Co prawda innej masci, niz ten mój sasiedzki, takie bardziej topolowate, waskie, ale deby. A srodkiem ulicy idzie glówny kanal ze sciekami. Jakby glupota miala skrzydla, to w naszym ratuszu byloby lotnisko. 

czwartek, 16 marca 2017

Moja Creativa

w obrazkach. Podróz autobusem z firma O., jazda trwa dwie i pól godziny.


Monika szydelkuje. Ja czytam. Z doswiadczenia wiem, ze dziergajac w autobusie skarpety, z pewnoscia zgubie jeden drut ;)


Juz w halach. Numer 4 byla dla nas najkosztowniejsza ;)


Monika wybiera sklady z filcu, rózne skrzaciki w roslinkach to maja byc.


Widok z antresoli.



Tak o.


Piec ekscytujacych dni dla babek ;)


Moje lowy.




Trzy zeszyty na temat.


Bylo i powidlo, ale wzielam mydlo.


No wlasnie. Dzierganie jest ta nowa joga.


Z tasiemkowej bawelny zaczelam dziergac loop.


Najpierw sie po prostu dzierga...


... a potem gubi co trzecie oczko. Koniec sie zaszydelkowuje.


Jak bedzie kompletnie gotowy, to pokaze i jak ktos zainteresowany, opisze wykonanie. Naprawde fajna zabawa z tym szaliczkiem.

Oczywiscie na Creativa jest nie tylko welna. Jest wszystko, co ma zwiazek z hobby. Po prostu kreatywnosc na kazdy temat. Nadal wielkim powodzeniem ciesza sie rózne perelki i kamyczki na bizuterie, maja nawet swoja hale. Potem papier- czyli np. robienie kartek okolicznosciowych. Najwieksze wrazenie sprawily na mnie takie, które otwierane, ukazuja rózne figurki, podnoszace sie; moga to byc postacie, ale i auta, sprzety, torciki, czy dzidzius w kolysce. Niesamowicie filigranowa praca. Byl tez pan ze swoimi srebrnymi sztuccami, z których robi cudenka, bizuterie, figurki, breloki. Byly bonsai, i nawet kurs na temat ich pielegnacji. Mnóstwo materialów, niebo dla pan szyjacych ubrania czy cokolwiek. Duzo vintage. Byl takze oddzial ogrodowy, poprzez cebulki i nasiona do róznych ogrodowych ozdób. Monika poszukiwala dla swoich szydelkowanych lalek, w tym konkretnym przypadku dziadka i babci, pasujacych okularów- i znalazla je w czesci poswieconej lalkom i misiom. Byl to udany dzien, do tego bardzo cieply- gdy zrobilysmy sobie przerwe obiadowa na kielbaske z grilla, siedzialysmy na podwórkumiedzy halami w sloneczku, które tak przygrzewalo, ze niektórzy rozebrali sie do krótkiego rekawa.