niedziela, 19 marca 2017

Wiosenny loop i wiosna

Juz w poprzednim poscie pochwalilam sie nowym szaliczkiem z bawelny kupionej w Dortmundzie, tutaj jeszcze pare obrazków na temat.





Wzór taki prosty, ze prosciej juz sie nie da. Nalezy robic na okraglo 1 rzad oczka prawe, 1 rzad oczka lewe. W pierwotnej postaci szaliczek ma okolo 60 cm szerokosci, czyli zlozony 30 cm; na koniec nalezy zostawic sobie na zakonczenie szydelkiem 6 metrów welny- odmierzylam pod koniec robótki, zaznaczylam agrafka- i zakonczyc robótke w ten sposób: 2 oczka zamknac szydelkiem, 5 oczek lancuszka, 1 oczko puscic luzem, i tak dalej. Po przerobieniu calej szetokosci pomóc tym pogubionym oczkom do dolnego brzegu. W ten sposób szaliczek staje sie dwa razy szerszy.


Tutaj skarpetki z tej "pieknej" welny z Junghansa, ale calkiem milo leza na stopie.

Poza tym, u nas calkiem mila i wolna wiosna sie zaczyna. Do wczoraj pogoda byla jak drut, od wczoraj pada, ale ma ponoc wkrótce i definitywnie wyjsc slonce.







U nas takze szykuje sie wycinka drzew, ale nikt na barykady nie wychodzi. W mojej miejscowosci drzew zliczyc nie sposób, ja mówie po prostu, jest ich milion i ciut wiecej. Dojazd do miasteczka jest mozliwy z trzech stron swiata, i za kazdym razem przez las, przez trzy lasy. W miejscowosci prawie kazdy ma jakis ogród, w którym ma kilka i kilkanascie drzew róznego rodzaju. Do tego oczywiscie krzewy i krzaki, czy to prywatne, czy przy ulicach. Oczywiscie kilometry zywoplotów. My tez kiedys mielismy, zaflancowalismy sobie 50 metrów ligustra wzdluz ogrodowego plotu. Po ponad 20 latach zmówilismy pana z traktorem, aby wyrwal w czortu, nie szlo ogarnac. Od strony ulicy 50 metrów do obciecia, od strony wewnetrznej ogrodu tez 50 metrów, razem 100 metrów do obskoczenia pila, która wazy troche wiecej niz kilogram, gd yja sie trzyma w recach. A i dwa razy po 50 metrów trzymania owej pily w górze, bo górna czesc zywoplotu tez trzeba przy scinaniu wymodelowac. Taka akcje nalezy przeprowadzic 2- 3 razy w roku, liguster wymaga niestety wiele pielegnacji, jak sie nie chce go zapuscic w dzicz. No i po prostu mielismy dosyc, i odetchnelismy po jego likwidacji. Przyszedl na jego miejsce nowy parkan, a my oszczedzamy sily, ramiona, plecy i pieniadze, bo te "zniwa" trzeba bylo oczywiscie odwiezc na depozyt zielonych smieci, a to tez kosztuje od metra³.

Tu jest poczatek ulicy, na której mieszkam. Znajduje sie tutaj z lewej strony duzy parking, na jego koncu jest miejsce dla kamperów, gdzie moga podlaczyc sie do pradu, zatankowac czysta wode i opróznic zbiorniki na scieki. Miejsce jest oczywiscie zazielenione, odrzewione, za tymi drzewami po lewej stronie plynie jeszcze potoczek. Fajnie dla Mirki ;) Od strony ulicy, jak widac, tez sa posadzone drzewa, nie wiem, od kiedy, ale 30 lat temu juz byly i wcale nie male. To sa lipy. Suboptymalne drzewo na parking. Wie o tym kazdy, kto kiedykolwiek zaparkowal auto pod lipa, szczególnie latem. W innych porach roku tez taka sobie sprawa, lipa zrzuca cokolwiek caly okragly rok. Tych lip jest tam na dlugosci okolo 150- 200 metrów 22 sztuki. Mialo byc 24, ale dwóch drzew brakuje, sa dwie luki w drzewostanie. Albo sie nie przyjely, albo umarly w mlodym drzewim zyciu.

No ale do sedna sprawy. od kilku lat mamy raz na jakis czas problem przy masywnych ulewach, my, to znaczy my mieszkajacy tutaj. Ulica zbudowana jest w góre, nieduza, ale jednak. przy rzesistych ulewach woda plynela ulica, kanaly nie wyrabialy, woda lala sie do piwnic, szczególnie na tym odcinku dolnej ulicy. Ale zeszlego lata i my mielismy ponad 10 centymetrów wody w calej piwnicy, i cala z tym prace i brud. Na takie cos nawet ubezpieczenie nie wchodzi. Ostatnio sasiedzi u mnie naprzeciwko stale mieli wilgotne piwnice, widac bylo, ze kanaly wcale nie spelniaja swojej roli. Na koncu ulicy, na jej szczacie, zaczynaja sie pola, a zaraz za nimi, oczywiscie, las. I najwiecej wody, ziemi, piachu, zwiru, przychodzilo wlasnie z tego pola i polnej drogi. Tydzien temu eksperymentalnie odkryto kanaly i okazalo sie, ze sa zamulone prawie cale, do tego wrastaja w nie... korzenie lip. Superancko. Kazdy, kto ma z drzewami wiecej do czynienia, niz tylko podziwianie ich majestatu w parku, wie, ze drzewo pod ziemia ma tyle samo, co nad ziemia, a deby maja nawet wiecej. Z tego powodu wystepowania debu na sasiedniej malej posesji u mnie umieraja po niewielu latach zycia po kolei wszystkie drzewka owocowe, a za to mam tysiace wysiewek z zoledzi spadajacych z owego debu, czyli o "angielskim trawniku" tez moge zapomniec, jakbym chciala, no ale w temacie trawy to ja nie szaleje, mam taka, jaka sama urosnie.


Jutro zaczynaja rozkopywac ulice i ciekawe, co i kiedy zrobia z tymi lipami, konkretnie bylyby to cztery sztuki, pod nimi bowiem idzie kanal pod parkingiem i wpada do rzeki.

Jakies dwadziescia lat temu, zaraz za moim ogrodem, urzadzono strefe trzydziesci, i zwezono droge, budujac na niej takie pólkoliste zwezenia, i wsadzajac w tak oto powstale klomby... deby. Co prawda innej masci, niz ten mój sasiedzki, takie bardziej topolowate, waskie, ale deby. A srodkiem ulicy idzie glówny kanal ze sciekami. Jakby glupota miala skrzydla, to w naszym ratuszu byloby lotnisko. 

12 komentarzy:

  1. Szal świetny i ciekawy wzór,skarpety cudo.A z drzewami różnie,jeśli wchodzą w kanał to oczywiste że nalezy je wyciąć,ale jeśli w sąsiednim mieście wycieto cały park a tam nie było powodzi to coś nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedaleko ode mnie jest stary klasztor, taki z murem dookola, a przy tym murze z zewnatrz, prastary drzewostan. Nagle zaczeto scinac drzewa. Okazalo sie, ze pnie, tak grube, ze do objecia ich trzeba bylo 2- 3 ludzi, sa w srodku puste! Kiedys któres z nich padlo by na przebiegajaca obok droge krajowa i wtedy dopiero zrobilo by sie larmo, i byloby latanie po sadach i odszkodowania, najlepiej w stylu amerykanskim. Zna sie ludzi ;) A jaki byl stan drzew z tego parku?

      Usuń
  2. U Was nikt w obronie drzew nie wychodzi na barykady, bo nie wycinają u Was lasów chronionych, nie ogołacają z drzew miast tylko po to, żeby jakiś developer mógł się wzbogacić. W Polsce nie chodzi o ochronę wszystkich drzew, tylko o próby powstrzymania masowej (MASOWEJ) rzezi drzew. W zeszłym roku, dwa lata temu i jeszcze wcześniej też wycinano w Polsce drzewa stare, zagrażające innym drzewom i ludziom czy po prostu przeszkadzające i nikt nie protestował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytajac artykuly na temat, mam caly czas wrazenie, ze wlasnie chodzi o kazde drzewo, ze to nowa ideologia. Tak wiec sie myle, ale dlaczego tak sie pisze, komentuje, aby to wrazenie powstalo?? Ostatnio w komentarzach jednego artykulu na temat dziwna radosc po tym, jak scinane na prywatnej posesji drzewo "zemscilo sie" i przygniotlo na smierc czlowieka. Ja tego nie ogarniam. No ale ja mam tez odpowiedzialnosc cywilna za "moje" drzewa i pewne rzeczy juz przez sam ten fakt widze inaczej.

      Usuń
    2. Latami byłzakaz wycinki drzew nawet na prywatnym terenie. Kary były straszne i tego pilnowano bardzo. PiS to uchylił. Właściciele działek tną wszystko w pień, żeby się pobudować lub sprzedać teren nadający się pod zabudowę. Jasne jest że długo tak nie będzie, trzeba zdążyć z wycinką.
      Bezmyślna wycinka drzew w mieście może zagrozić budynkom. Czasem to właśnie drzewa regulują stosunki wodne w glebie przy szczególnych iłach. Wycinka skutkuje pękanie murów, osuwaniem się części budynków.

      Usuń
    3. Nie wiem, jakie artykuły czytasz. Ustawa zawiera poważne lukę prawną. Dobrze, że reguluje się sprawy wyrębu poszczególnych drzew, ale przy okazji załatwia się milionowe interesy kosztem całych zbiorowisk drzew, również tych chronionych. Gackowa dobrze pisze.

      Usuń
    4. Dookola naszego domu rosly stare drzewa, na tyle zrujnowane, ze poszly pod pile jeszcze u poprzedniej wlascicielki. Gdy zaczelismy kopac pod drenaze, znalezlismy korzenie tych drzew w fundamentach. Niezbyt dobrze. Oczywiscie usunelismy, to byl kawal roboty. Oczywiscie drzewa sa wazne i dla gospodarki wodnej w glebie, ale na pewno nie zbyt blisko domów. Tego nie nalezy niedoceniac, co robia korzenie. Szczególnie w kanalizacji. Co do statyki po wycince, nalezy jak najglebiej usunac korzenie, i powstaly ubytek co i raz uzupelniac ziemia, czasami to jest zadanie na kilka lat, bo sie usadza i naokolo powstaje dolek, a ten potrafi byc niestabilny.

      Ilenko, czytam po prostu polska prase w necie, lacznie z komentarzami, które czasami mnie bulwersuja, czasami bawia, czasami daja do myslenia.

      Usuń
  3. Prawie zachcialo mi sie wziac druty do reki...ale to chcenie szybko mi przechodzi, moze wroci na jesieni :)
    Moja mama obecnie zajmuje sie niemal produkcja masowa, bo liczna mam rodzine:) ostatnio przez telefon taka byla rozzalona, ze do Polski w kwietniu nie przyjade bo taki cudny sweterek-siateczke udziergala mi na urodziny...
    Moim zdaniem drzewa nie sa winne zalewaniu piwnic, one tylko rosna, to ludzie powinni myslec o systematycznym czyszczeniu kanalow i eliminowaniu nadmiaru korzeni. Oczywiscie masz racje, ze powinni pomyslec jakie drzewa sadzic i gdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to wlasnie chodzi. Nasadzic to szybko, i takie drzewo niby wolno, ale jednak rosnie. A reszty albo sie nie chce, albo juz nie moze, albo sie nawet nie wie....

      Eliu, sa tez tzw. letnie welenki ;)

      Usuń
  4. jesienna:
    Robótki piękne. Jeśli chodzi o drzewa czuję do nich sentyment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie drzewa, lubie przyrode dookola mnie, ale podchodze do sprawy jak do zdeptanych kapci: po jakims czasie trzeba wyrzucic, i postarac sie o nowe. Nie ma w tym nic zdroznego, wedlug mnie.

      Usuń
  5. Chyba mam sklerozę, albo co? Wydawało mi się, że na 100% pisałam tu koment, z prośbą o ewentualne podanie sposobu drutowania tego szal, ale nie idze. I teraz nie wiem, czy chciałam, a nie zrobiłam, czy napisałam a potem nie wcisnełam publikowania! wrrr! ;-((((

    OdpowiedzUsuń