W grudniu bardziej skoncentrowalam sie na czytaniu niz na dzierganiu. Dlatego jako jedyne do konca wydziergane moge okreslic skarpety z fioletem. Nadal dziergam sweter, raglan od góry, z jednakowymi rekawami w nieregularne pasy, czyli wedle dprady Gackowej, dwa rekawy na raz jako tuba ze stegiem, potem obszyc, na koncu rozciac, i zszyc. Hm, zszyc, nie jest to moja ulubiona czynnosc przy dzierganiu, nie cierpie zszywania wydzierganych czesci, dlatego tez nauczylam sie raglanu bez zszywania ;) ale tutaj po prostu zrobilam eksperyment, i jest. Jak bedzie gotowe, dam do wzgladu. Póki co, nie jest, bo po zakonczeniu rekawów doszlam do wniosku, ze sweter móglby byc nieco dluzszy. Tak wiec sprulam dól (wydluzany), znaczy sciagacz, i dziergam dluzszy. Lubie, jak mi swetry nie tylko nerki, ale i tylek ogrzewaja.
Tak wiec do ksiazek.
1. Jacek Hugo- Balder- "Dzienniki kolomyskie" przeczytalam do konca. Jak juz wspomnialam poprzednio, byla to dosyc ciezka lektura, i nie dalo sie jej czytac ciegiem, i nawet nie podczas wolnej chwili na dyzurach. Bo temat ciezki. Poza tym dzienniki godne sa polecenia, w sumie niewiele wie sie o tamtych rejonach, o ludziach tam przymusowo zyjacych.
2. Jutta Oltmann- "Das Geheimnis der Inselrose", czyli tajemnica rózy z wyspy. Takie fajne biedermajerowskie romansidlo z efektami grozy ;) czasami potrzebuje.
3. Malgorzata Musierowicz- "Ciotka zgryzotka". Znalazlam przypadkiem na amazonie, to kupilam. Nie czytalam wszystkich ksiazek Jezycjady, tutaj zdziwilam sie, jak siostry Borejko zestarzaly sie w miedzyczasie ;) Ponoc ostatnia ksiazka autorki na temat, a ponoc i nie. Pogubilam sie juz w tych internetach.
4. Maria Apoleika- "Psie Sucharki". Mój prezent pod choinka :D wbrew pozorom, jest tam calkiem sporo do czytana, nie tylko obrazki; te sa zabawne, ale teksty wazne. Polecam kazdemu opsionemu, zabawa i przemyslenia w jednym. Dziekuje Gackowej! :*
5. Pawel Reszka- "Czarni". Ksiazka bardzo religijna inaczej. Warto wiedziec... poza tym, bardziej inaczej nie spodziewalam sie. Tutaj ksiedze takiego wypasu jak w Polsce nie maja. Obawiam sie, ze w Polsce naokolo mielibysmy sciecia o najnormalniejsze sprawy, dlaego dobrze, ze mnie tam nie ma. Nasz stary ksiadz proboszcz tez wiele razy scinal sie z moja slaska babcia, która jako autochtonka, wiele rzeczy po prostu publicznie dyskutowala. Ksiazke Reszki polecam, o ile czytanie jej nie jest grzechem u kogos tam.
Swieta minely w sumie spokojnie, pomijajac emocjonalna Wigilie, gdyz brakowalo jednej osoby...
Po dyzurach bylam zmeczona jak pies, do tego cala ta swiateczna otoczka w sytuacji nowej i wyjatkowej, i po kolacji wigilijnej poszlam po prostu spac.
Reszta swiat minela w trybie zjadania resztek, bo oczywiscie wszystkiego mielismy pod dostatkiem i za duzo. Jak w kazdym chyba domu.
Dzisiaj wieczorem wybywam na trzy dyzury sylwestrowo- noworoczne, mam nadzieje, ze beda w miare spokojne, gdyz jestem sama, z mniemanie zredukowana liczba lózek, ale te mialam i w przedostatni weekend, i bylam juz trzech pacjentów do przodu, tak wiec...
Wychodzi na to, ze i ostatni polityczny tluk dostrzegl, ze w Nieczech jest o wiele za malo personelu pielegniarskiego, i ta pracujaca reszta, zwykle po 50tce, chodzi na tzw. dziaslach.
Tak wiec moje mile i mily ;) zycze wam milej zabawy sylwestrowej, czy to wychodnej, czy domowej, i dobrego rozpoczecia nowego roku! Niech nam przede wszystkim zdrowie i sily na nasze zamiary dopisuja.
Tak wiec do ksiazek.
1. Jacek Hugo- Balder- "Dzienniki kolomyskie" przeczytalam do konca. Jak juz wspomnialam poprzednio, byla to dosyc ciezka lektura, i nie dalo sie jej czytac ciegiem, i nawet nie podczas wolnej chwili na dyzurach. Bo temat ciezki. Poza tym dzienniki godne sa polecenia, w sumie niewiele wie sie o tamtych rejonach, o ludziach tam przymusowo zyjacych.
2. Jutta Oltmann- "Das Geheimnis der Inselrose", czyli tajemnica rózy z wyspy. Takie fajne biedermajerowskie romansidlo z efektami grozy ;) czasami potrzebuje.
3. Malgorzata Musierowicz- "Ciotka zgryzotka". Znalazlam przypadkiem na amazonie, to kupilam. Nie czytalam wszystkich ksiazek Jezycjady, tutaj zdziwilam sie, jak siostry Borejko zestarzaly sie w miedzyczasie ;) Ponoc ostatnia ksiazka autorki na temat, a ponoc i nie. Pogubilam sie juz w tych internetach.
4. Maria Apoleika- "Psie Sucharki". Mój prezent pod choinka :D wbrew pozorom, jest tam calkiem sporo do czytana, nie tylko obrazki; te sa zabawne, ale teksty wazne. Polecam kazdemu opsionemu, zabawa i przemyslenia w jednym. Dziekuje Gackowej! :*
5. Pawel Reszka- "Czarni". Ksiazka bardzo religijna inaczej. Warto wiedziec... poza tym, bardziej inaczej nie spodziewalam sie. Tutaj ksiedze takiego wypasu jak w Polsce nie maja. Obawiam sie, ze w Polsce naokolo mielibysmy sciecia o najnormalniejsze sprawy, dlaego dobrze, ze mnie tam nie ma. Nasz stary ksiadz proboszcz tez wiele razy scinal sie z moja slaska babcia, która jako autochtonka, wiele rzeczy po prostu publicznie dyskutowala. Ksiazke Reszki polecam, o ile czytanie jej nie jest grzechem u kogos tam.
Swieta minely w sumie spokojnie, pomijajac emocjonalna Wigilie, gdyz brakowalo jednej osoby...
Po dyzurach bylam zmeczona jak pies, do tego cala ta swiateczna otoczka w sytuacji nowej i wyjatkowej, i po kolacji wigilijnej poszlam po prostu spac.
Reszta swiat minela w trybie zjadania resztek, bo oczywiscie wszystkiego mielismy pod dostatkiem i za duzo. Jak w kazdym chyba domu.
Dzisiaj wieczorem wybywam na trzy dyzury sylwestrowo- noworoczne, mam nadzieje, ze beda w miare spokojne, gdyz jestem sama, z mniemanie zredukowana liczba lózek, ale te mialam i w przedostatni weekend, i bylam juz trzech pacjentów do przodu, tak wiec...
Wychodzi na to, ze i ostatni polityczny tluk dostrzegl, ze w Nieczech jest o wiele za malo personelu pielegniarskiego, i ta pracujaca reszta, zwykle po 50tce, chodzi na tzw. dziaslach.
Tak wiec moje mile i mily ;) zycze wam milej zabawy sylwestrowej, czy to wychodnej, czy domowej, i dobrego rozpoczecia nowego roku! Niech nam przede wszystkim zdrowie i sily na nasze zamiary dopisuja.

Bardzo zainteresowała mnie książka Reszki "Czarni". Poszukam jej u nas w bibliotece. Mam nadzieję,że ją będą mieli.Dużo zdrowia i siły w Nowym 2020 roku.
OdpowiedzUsuńWyjątkowo w tegorocznym grudniu prawie nic nie czytałąm, tyle miałam dzierganiny. Ale już góreczka książkowa czeka!
OdpowiedzUsuńŻyczę Dobrego Roku, zwłaszcza zdrowego. I jak najmniej problemów z pacjentami!
Spokojnie świeta spędziłaś, za rok będą zapewne inne.Nie mogę doczekać się swetra.U mnie jakoś pod górkę z dzierganiem, nie mogę skończyć drugiej skarpety.Miłej pracy, mało pacjentów.
OdpowiedzUsuńJa ostatnio przeczytałam Ósme życie /dla Brilki/ - autorka Nino Haratischwili. Czyta się piorunem, choć to dwa wielkie tomiszcza! Polecam.
OdpowiedzUsuńI życzę z serca szczęśliwego Nowego Roku! :))
Lucy, życzę dużo siły i spokoju. No i zdrowia kochana, i czego sobie życzysz w Nowym Roku :)
OdpowiedzUsuńDzienniki kołymskie słuchałam jakieś trzy lata temu, podobały mi się. Może jeszcze wrócę kiedyś do tek książki, słowo pisane jakoś na dłużej zostaje w mojej pamięci niż słuchane:)
OdpowiedzUsuńW nowym roku życzę Ci wielkiej spokojności, dużo wydzierganych reglanów, zdrowia i mało obowiązków pracowych, co się w końcu ze sobą łączy:) Niech to będzie rok lepszy niż ten poprzedni.
musze zaczac dziergac, bo sluchanie idzie mi lepiej niz czytanie, nadrabiam duzo sluchajac w samochodzie. Szczesliwego nowego roku :)
OdpowiedzUsuńUwielbiałam robić swetry ale nienawidziłam zszywania.
OdpowiedzUsuńLucy, niech ten rok 2020 przyniesie Ci spokoju więcej, mniej wyczerpującej pracy w pracy i wszystko, co sobie zamarzysz. Buziaki :)))