niedziela, 5 stycznia 2020

Dobrego Nowego Roku!

Musialam sobie nieco odpoczac na poczatek. Niby tylko 3 dyzury, ale i ja o rok starsza... ;)

Bylo ok. Nawet poogladalam sylwestrowe fajerwerki, a strzelali siarczyscie, do za pietnascie pierwsza. Mialam w tej czesci oddzialu troje pacjentów z demencja, a jedna w idealnym do patrzenia pokoju naroznym, tak wiec dokoptowalam sie do niej do tego patrzenia. Przy okazji mialam chwile czasu do rozmowy z nia, i stwierdzilam, ze demencje to ona ma niezaprzeczalnie, ale w sumie niezwykle inteligentna, oczytana i zorientowana w dziejach swiata kobieta, rocznik 29. Zlotych lat dwudziestych poprzedniego wieku nie pamietala oczywiscie, ale znala nawet Grete z telewizji i gazet, bo zaczela sama z siebie temat o zanieczyszczeniu pylem powietrza z tych rakiet.
W sumie szkoda, a nawet tragedia, ze nie ma zwykle czasu na rozmowy z pacjentami.

Bilans nocy sylwestrowej u mnie w szpitalu brzmial: spokój, szpital dalej przeladowanie izby przyjec z powodu obrazen poniesionych przy strzelaniu. Widocznie naród glupszy ;)

Co mnie teraz i stale zadziwia, ale i drazni, to jest fakt, ze przylatuje sie do szpitala z kazda sraczka, szczególnie, jak ma sie 20 do 30 lat, i nie jest sie w stanie samemu siasc na kibel i wiadro miedzy kolana. Czyli i u mnie naród glupieje. Starsi ludzie maja to opanowane, bezdyskusyjnie, na sposób domowy. Jedynie z osrodków pielegnacyjnych chetnie tez do szpitala wysylaja, bo lubia miec pretekst do zmniejszenia sobie pracy poprzez redukcje podopiecznych.

Mirka z roku na rok, coraz bardziej boi sie strzelaniny, chociaz u nas w miejscowosci jest to raczej mierne, ale wszelkie "próby" juz za dnia, kompletnie zbijaja ja z pantalyku, i nie bedzie w taki dzien kupy robic. Jak okolo 4 nad ranem wszystko sie uspokoilo mniej wiecej, i dluzszy czas nic nie strzelilo, wtedy zbudzila swojego dziadka i zaproponowala male wyjscie ;)

Kucze no, a wczoraj pojechalam do Penny, bo fazami lubie... jest od nas jakies 15 km, wiec nie jeszdze nagminnie, nawet z powodu ekologicznych a przede wszystkich cen benzyny od sylwestra ;) ale wczoraj pojechalam. Droga miedzy lakami, za lakami las, a w lesie polowanie i wystawili tabliczki ostrzegajace, a chlopów na siedziskach mysliwskich tez widzialam. I zyj tu jako pies.

Poza tym, bilans nocy sylwestrowej w Niemczech nieciekawy, w ZOO w Krefeld spalily sie malpy, bo jakies durne cizie wyslaly w swiat te chinskie latarnie, czyli otwarty ogien, i spadl na ten dom z malpami... 30 zwierzat w klatkach, goryle, szympansy, orangutany, w tym niemowle, i inne mniejsze malpki. Wyobrazam sobbie ich panike i krzyk...

Psy tez poszkodowane, jeden mlody jamnik zmarl na zawal serca, inny wiekszy pies polegl w szoku na ulicy. Oprócz pozoaru w ZOO, spalilo sie tez kilka innych budynków. Migranci jednak nie molestowali, przynajmniej nic mi nie wiadomo.

Od niedawna mam twittera, tez fajna zabawka. W tamtym roku uaktywnilam sobie insta, to mam teraz zajecia, ze hej! Bo WhatsApp ze "statusami" nadal leci, za to zaniedbuje nieco facebooka. Tez nie do konca, bo insta przekierowuje wpisy tez na facebook. Czyli leci on sam. Sprawdzam tam jedynie wpisy z grupy antykameralnej, i oczywiscie, co sie dzieje w najblizszym otoczeniu.

Co zrobilam na poczatku nowego roku- kupilam wzór na rav na inny rodzaj niby raglanu od góry, nazywa sie to Pola. Dress, jest dosyc ciekawe, i przy okazji wypróbuje.

W ciotki pod Frankfurtem wczoraj znowu ktos wyskoczyl z któregos tam dwudziestego pietra, i jak calkiem niedawno, bodajze w listopadzie?- znowu policja, straz, namiot, prokuratura, ciotka z domu wyjsc sie boi, ze kaluza krwi przed  wejsciem. Trixi wtedy sika na balkonie na podklad.

U nas malo spektakularnie- wczoraj okolo wpól do jedenastej wieczorem, akurat wyszlam spod prysznica, i jakos mi bylo, ze ktos do drzwi zadzwonil. O takiej porze?? Byc moze, Sigrid sie blaka, pomyslalam sobie, jej demencja tez zaczyna lekko galopowac, a mieszka sama. Zeby rano nieszczescie nie znalezc. No nic, wytarlam sie szybko, ubralam w cieple sweter, uchylilam okno, slysze jakis rejwach na ulicy, wygladam, ciemno, chmara ludzi, policyjne auto, nic, trzeba wyjsc, znaczy na serio ktos do drzwi dzwonil. Okazalo sie, ze do nowych (od 3/4 roku) sasiadów, do drzwi zaczal dobijac sie mlody pittbull, bo ich suka ma akurat cieczke. Psi egzemplarz robil wrazenie, wiec zawolali policje, u nas niezwyczajne, ze same psy gdziekowiek chodza. W miedzyczasie obdzwonili innych sasiadów, u moich najblizszych akurat cala riodzina w gosciach byla, i rezolutna Diana, opsiona kilkoma duzymi egzepmarzami, w tym buldogi, przywabila do siebie i tego pittbulla, zalozyli mu obroze, spatrzyli smycz, no i co z psem zrobic? Policja wiedziqala o dwóch poszukiwanych aktualnie psach, ale oddalonych o jakies 15 km domach. Zaden z nich to nie byl. W koncu stanelo na tym, ze pies zostanie przewiezony do dyzurujacego weterynarza, który odczyta czip, jesli jest cziopwany, a powinien. U nas jest obowiazek czipowania i rejestracji psa starszego niz 6 miesiecy, ale nie kazdy sie tego trzyma, a starsze psy, znaczy urodzone przed 2011, zanim wszedl ten przepis, tez nie kazdy zaopatrzyl wstecznie. Potem okazalo sie, ze pies zidentyfikowany, kilka ulic dalej, tez nowi ludzie, dlatego nikt nie poznal. Pitti bardziej byl wystraszony sytuacja niz my wszyscy, skomlal, drzal, nie chcial smaczka, chcial tylko do domu, alternatywnie do tej suczki ;)

Jak to na wsi bywa, takie atrakcje.
W piatek rano, jak skonczylam scieranie podlóg, uslyszalam koscielne dzwony, czyli katolicki i ewangelicki, dzwoniace równoczesnie. Znaczy to, ze w kazdej parafii ktos zmarl. Pomijajac smutny fakt, lubie ten tutejszy zwyczaj. Kazdemu bije w koncu dzwon. Ale w sobotniej gazecie jeszcze nie bylo klepsydry, kto to.

Sweter w miedzyczasie gotowy, wyprany i schnie.

A ja posprzatalam jesczze w piatek strych, bo nazbieralo sie róznych rzeczy tam zbednych, syn lubi tam magazynowac kartony, nie wiem, po co, wiec wyrzucilam, wktótce zbiórka makulatury u nas.



Syn, zanim odjechal do domu, wzial sie za swoja szafe, i wysortowal dwa worki ciuchów. To byly te, które zostawil ponad 10 lat temu, jak wyprowadzil sie do Olenburga na studia. Nazywalo sie, ze beda na zmiane w domu, ale w miedzyczasie, przez te 10 lat, wyszly z mody i nie pasowaly mu, miedzy 20- letnim chlopcem a prawie 31- letnim mezczyzna jest jednak spora róznica. Zabierwl sie do tej roboty od wiosny, teraz wykonana. Przy okazji ja tez co nieco przetrzebilam ze swoich, wiele lat nie noszonych. Marie Kondo szaleje u mnie nadal ;) musze pomyslec nad umiejscowieniem gdzies, ktoby potrzebowal, niezliczonej ilosci walizek i toreb podróznych. Ilosc poscieli, poduszek, kolder w dziecinnym lózeczku sprawdza sie przy duzej ilosci nocujacych gosci, to zostawiam.


Tak wiec, na zdrowie! Odkrylam na nowo mój ulubiony napój ;) owoce w rumie, bierze sie ich, znaczy soku, 2- 3 lyzeczki, i zalewa zimnym mlekiem, pycha!

I dobrego, ciekawego, nowego roku zycze, dziekujac za wszelkie zyczenia dla mnie! 

7 komentarzy:

  1. Kiedy jeszcze fajerwerki były nie lada atrakcją, nie mogłam się na nie napatrzeć. Teraz już tylko czekam, kiedy się te gwizdy skończą- wystarczająco się napatrzyłam przez lata.
    A u Ciebie, widzę, cały czas ruch- ciągle coś się dzieje...
    Niezmiennie dobrze Ci życzę! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez denerwuja te strzelania, bo sa prawie 2 dni, i nigdy nie wiadomo, kto kiedy czym strzeli, a Mirka sie boi.
      U mnie ze stagnacja to raczej nie ma co liczyc ;) a fajnie byloby wziac sobie urlop od wydarzen. Jak w Polsce od kredytu, jak reklamuja :D

      Usuń
  2. Zawsze marzył mi się taki strych, ale na szczęście nigdy go nie miałam. Miałam za to dużą piwnicę, suchą, z oknem, ogrzewaną, bo rury centralnego przez nią przechodziły. Ideałem byłoby, gdyby wszyscy z demencją byli objęci w zakładach opieką specjalistyczną, mieli jakieś terapeutyczne zajęcia.
    Wszystkiego co lubisz, co przyniesie Ci radość- tego Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strych jest w porzadku, i jesli mialabym na niego inne wejscie, znaczy konkretne schody, urzadzilabym sobie tam pokój czytelniczo- welniany. Co prawda nie mam tam ogrzewania, ale dach jest ocieplany, obie dwie sciany tez z zewnatrz, i na strychu nawet w zimie jest dosyc cieplo, a latem nie ma zaduchu.
      Piwnice mam jednak z prawdziwego zdarzenia, chlodna, sciany z piaskowca, wspaniala sprawa w lecie, dy sie przechodzi. A ziemniaki tez mozna przechowywac, nie kielkuja. Ten problem mielismy wlasnie na ostatnim mieszkaniu w Polsce, nowy blok, przez piwnice szlo centralne ogrzewanie, co nieco trzeba bylo magazynowac, polowa lat 80tych, to bylo wazne, gdy nic nie bylo, a cos sie zdobylo.
      Aktualnie zwracam uwage, zeby nie za duzo tego dobra w obu miejscach nie magazynowac ;)

      Usuń
  3. To się dzieje w Nowym Roku.U nas bardziej strzelali jak w zeszłym roku.Tylko tych śmieci nie było komu sprzątać. Nasza kotka się bała czego w zeszłym roku nie zauważyłam. Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wlasnie, te zwierzeta im starsze, tym bardziej zestresowane, w pierwszym roku Mirce doslownie dyndalo, jak strzelali, teraz panikuje.

      Usuń
  4. Dla calej trójki: dziekuje i nawzajem :))

    OdpowiedzUsuń