Wiecej z ciekawosci, niz z potrzeby, mój tato wybral sie dzisiaj "w sklepy", a ja z czystej ciekawosci z nim.
No to polecim. W Nahkauf, czyli Rewe, maki nima i nibedzie. Ostal sie jeno pyl. Za to jest jeszcze cukier ;)
Poszlim do budowlanki naprzeciwko, a tam jak Kinderniespodzianka, cala paleta szajs- tasmy ;) i papieru kuchennego. Musiala gawiedz jeszcze sie nie dowiedziec, ot co!
Bylam akurat z Mirka na spacerze, dzieci wychodzily ze szkoly, Mirka dzieci lubi, a dzieci ja, do tego spotkalysmy mala Filiz, u nas z ulicy z ostatniego domu, to poszlysmy reszte drogi razem. Filiz ma w domu koty, bo chciala kiedys kota. Wychodze z zalozenia, ze gdyby chciala pieska, to rodzice jako muzulmani byliby raczej na nie. No to sa koty. Koty wczoraj byly kapane i suszone, przy czym bardzo drapia i gryza. Wierze jej na slowo :D
Ostatnie wiadomosci z TVP Info donosza, ze granice Polski z Niemcami i Czechami sa kontrolowane sanitarnie, porty morskie i samolotowe tez. Wyobrazam sobie dantejskie sceny w punktach granicznych, gdzie dokladnie sprawdzaja autobusy, busy i inne masowe pojazdy, a po nich prywatne auta. To musi niezle dlugo trwac, a ja wnioskuje, ze autobusy maja pierwszenstwo, gdyz wieksze ryzyko zakazenia.
Moja kuzynka kilka tygodni temu, z okazji nadchodzacej komunii wnuczki, ubzdurala sobie, ze pojedzie z kolezanka z pracy do Kolbaskowa po sukienke komunijna. Mala Jamie tez mialy zabrac, wzgledem przymiarki. I jej starszego brata, jakby mial byc zazdrosny. Juz w lutym tlumaczylam jej, ze to poroniony pomysl, spod Frankfurtu do Kolbaskowa jest jakos 700 km, do tego sama droga, korki, nie przewidzialam kontroli sanitarnych. A za 100 euro, na amazonie dostanie sukienke, wianuszek, rajtuzy i kokarde na swieczke, wiec po co robic sobie stres? Ciekawe, jak teraz sie zdecyduje. W kazdym razie, na taka podróz w takich warunkach byc moze wielogodzinnego wystawania na granicy, nie zabieralabym ze soba dzieci.
Na koniec mem, z którego nieustannie ryje ze smiechu. Nie za bardzo pasuje do wczorajszego dnia kobiet, ale niech tam.
No to polecim. W Nahkauf, czyli Rewe, maki nima i nibedzie. Ostal sie jeno pyl. Za to jest jeszcze cukier ;)
O cie kurka, papier toaletowy tez juz prawie wykupili, znaczy tanszy sort, ale jest jeszcze kuchenny krep. Nieduzo, ale jest.
W Netto jest i cukier, i maka. Wazne dla mnie, gdyz po niedzieli chce upiec ciasto. Na czerwonym winie. A wina sa jeszcze pelniutkie regaly!
Mydla jednak jeszcze nie wykupili ;)
No i znowu zapomnialam zajrzec na Milupe... bo zajelam sie pieskowym zarciem. 20 puszek za 8 euro, to byla kuszaca cena (30% znizki).
Bylam akurat z Mirka na spacerze, dzieci wychodzily ze szkoly, Mirka dzieci lubi, a dzieci ja, do tego spotkalysmy mala Filiz, u nas z ulicy z ostatniego domu, to poszlysmy reszte drogi razem. Filiz ma w domu koty, bo chciala kiedys kota. Wychodze z zalozenia, ze gdyby chciala pieska, to rodzice jako muzulmani byliby raczej na nie. No to sa koty. Koty wczoraj byly kapane i suszone, przy czym bardzo drapia i gryza. Wierze jej na slowo :D
Ostatnie wiadomosci z TVP Info donosza, ze granice Polski z Niemcami i Czechami sa kontrolowane sanitarnie, porty morskie i samolotowe tez. Wyobrazam sobie dantejskie sceny w punktach granicznych, gdzie dokladnie sprawdzaja autobusy, busy i inne masowe pojazdy, a po nich prywatne auta. To musi niezle dlugo trwac, a ja wnioskuje, ze autobusy maja pierwszenstwo, gdyz wieksze ryzyko zakazenia.
Moja kuzynka kilka tygodni temu, z okazji nadchodzacej komunii wnuczki, ubzdurala sobie, ze pojedzie z kolezanka z pracy do Kolbaskowa po sukienke komunijna. Mala Jamie tez mialy zabrac, wzgledem przymiarki. I jej starszego brata, jakby mial byc zazdrosny. Juz w lutym tlumaczylam jej, ze to poroniony pomysl, spod Frankfurtu do Kolbaskowa jest jakos 700 km, do tego sama droga, korki, nie przewidzialam kontroli sanitarnych. A za 100 euro, na amazonie dostanie sukienke, wianuszek, rajtuzy i kokarde na swieczke, wiec po co robic sobie stres? Ciekawe, jak teraz sie zdecyduje. W kazdym razie, na taka podróz w takich warunkach byc moze wielogodzinnego wystawania na granicy, nie zabieralabym ze soba dzieci.
Na koniec mem, z którego nieustannie ryje ze smiechu. Nie za bardzo pasuje do wczorajszego dnia kobiet, ale niech tam.






Ach jakże chętnie byłabym jak Henryk!Ponoć i u nas wykupują mąki, kasze i makarony oraz wspomniany papier. Nie wiem, bo nie sprawdzam.
OdpowiedzUsuńTwój Pan Maz sprawdzal, jak czytam ;) jest nieco zbulwersowany. Ale nie traci pöogody ducha i dobry humor tez go nie opuszcza.
UsuńAptecznych rzeczy brak.W mydlach tez ubytki ale jeszcze są .Pozdrae5Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAptecznych znaczy lekarstw? Tego to ja sie tez obawiam, bo tutaj Chiny sa podstawowym producenten róznych srodków i póltowarów, tutejsze firmy farmaceutyczne jedynie "skladaja". Juz nie raz bylo tak, ze w jakims Pingpongu przewrócil sie worek z ryzem, i pól roku byly problemy z Piperacilina. Teraz moze miec to wieksza skale i chyba bedzie mialo.
UsuńLekarstw nie brak.Miałam na myśli jakieś płyny do dezynfekcji.
UsuńNa głupotę nie ma lekarstwa. A jakby było, to stałyby pełne półki flaszek, bo wszyscy niby tacy mądrzy. Ręce opadają. Rzygam już tym medialnym wirusem, spokoju nie ma, gdzie się człowiek obróci, tam jeden temat, litości...
OdpowiedzUsuńNiestety nie da sie tematu przemilczec. Do tego te zamkniete szkoly, przedszkola i temu podobne w Polsce. Tutaj sa plany. Nieciekawa sytuacja dla pracujacych rodziców.
UsuńDziś poszłam do edeki świtkiem- był papier toaletowy 3-warstwowy, a ja preferuję ten 4-warstwowy, ale z "braku laku"- kupiłam. Nie było jakichkolwiek chusteczek, łącznie z tymi do demakijażu i do "obróbki" niemowląt. Przetrzebione są przetwory w słoikach, puszek tez jakby mniej. Nie ma zwykłych kornfleksów bez dodatków, a to mnie boli, bo jestem bezglutenowa. Załapałam ostatnią torebkę płatków owsianych BIO, zwykłe już dawno wykupione. Jakieś mąki były, ale ja jadę na bezglutenowych i te mąki mam.Wykupili makarony, ładnie wyglądają te puste po nich półki. Czuję, że jutro się przewlokę do BIO-Company po....mąką kartoflaną bo mi się skończyła.A tak poza tym to u mnie wieje i pada, wiec posiedzę grzecznie w domu.
OdpowiedzUsuńMiłego;)
A jak do dzisiaj, Anabell? Bo u nas wszystko dowiezli i asortyment sie odswiezyl.
UsuńPrzy okazji moga przetrzec te pólki, co nie ? :D
Mąż wczoraj widział jak z Biedronki (jedyny sklep obok nas)wyjeżdżał facet z wózkiem tak załadowanym towarem, aż mu puszki wypadały na ziemię. Patrząc na niego inni pewnie pójdą i kupią tyle samo, to się udziela. A jak ktoś żyje od pierwszego do pierwszego to nie ma za co zrobić nadprogramowych zapasów. W sumie - nie będzie potem wyrzucał przeterminowanych produktów.
OdpowiedzUsuńU nas tez, towar asortyment odswiezony ;) ale w Kauflandzie pokazal sie paier toaletowy, dwie wielkie palety, firmy wcale nie znam :D a przeciez normalnie sie zna.
UsuńMam wrażenie, że panikarski świr jest o wiele groźniejszy niż sam koronawirus! :(
OdpowiedzUsuńJest pandemia, jest panika, ludzie bojazliwi sa, w sumie nie dziwota, ale bez przesady, tez tak mówie.
UsuńEch zeby tak chociaz w przenosni byc jak Henryk VIII i nie miec przy tym wyrzutow sumienia... ;-)
OdpowiedzUsuńHenryk chetnie zwalal odpowiedzialnosc na innych, tak mi sie zdaje. Jak kaual dac sciac pierwsza znaczy wlasciwie druga zone, to w sumie sad taki wyrok na nia wydal, a on nie wniósl apelacji. Sprytna sztuka z tego Henryka byla.
Usuńmusialam dzisiaj jechac po papier toaletowy i zostalo w sklepie kilka paczek najdrozszego, chusteczek do nosa tez prawie brak.
OdpowiedzUsuńSlysze, ze samolotyx z Europy maja nie latac do Stanów, b´nie beda wpuszczane, to do rzyci to bez wizy dla Polaków ;)
UsuńTowar na wroci do sklepow, u nas wrocil juz po dwoch dniach. A jak tam w pracy u ciebie, bo jak do tej pory mialas jej mnostwo a teraz to juz chyba calkowite wariactwo.
OdpowiedzUsuńTowar jest :D a od pracy to ja mam urlop, tylko 3 terminy doksztalceniowe, ale te w salach konferencyjnych :)
Usuń