W trzydziestoszóstą Wigilię w końcu dotarłam na Pasterkę w kościele klasztornym cystersów, całkiem niedaleko od nas, kilka kilometrów jazdy autem. Czyli w sumie żaden wyczyn, ale jakiś nigdy nie pasowało. Bo się szło na piechotę do naszego kościoła parafialnego, albo ja miałam dyżur, znaczy co dwa lata, oprócz ostatnich dwóch, bom oba święta chorowała. Raz na łokieć, drugi raz na kolano. Ale przynajmniej bywałam na jasełkach, bo były zawsze po południu, około godziny trzeciej, i nie kolidowały z nocnym dyżurem. Szczególnie, jak syn byl jeszcze maly, i jak sam tam miał rolę, albo Józefa, albo pasterza.
Latem 2021 roku wypisałam się z kościelnego podatku, w obliczu cywilnego związku małżeńskiego, co dla kościoła katolickiego jest oczywiście be, ale mój podatek koscielny, jakby nie było, tak z 600 euro rocznie, byłby cacy, bo pecunia non olet, no ale są granice, tak wiec wypis był dla mnie formalnością.
I tak nie poczułam się w obowiązku wykonania katolickiej pasterki. Oczywiscie w moim życiu w wielu kościołach bywałam, z prostej ciekawości, albo jak okazja była jakaś, na przykład konfirmacje znajomych protestanckich dzieci, czy chrzciny u baptystów. Notabene moja synowa jest właściwie baptystką, ale nie praktykującą. Kościół nowoapostolski to całkiem nie moja bajka, jeśli chodzi o praktyki I zwyczaje tam panujące, ale poznałam tam kilku ciekawych ludzi w tym chorych na uszy i przygłuchych jak ja.
Tak wiec pasterka u luterańskich cystersów z ichnim superintendentem.
Tutaj Tobi, bo oczywiscie tez z ciekawości faktu i miejsca był ze mną, pociągnął mnie za rękaw i mówi, jak się bedziemy modlić Wierzę w Boga, żebyśmy plamy nie dali, wierząc w święty kościół chrzescijanski, czyli wersję protestanckich, a nie w święty kościół katolicki. W wersji polskiej jest łatwiej, bo jest to święty kościół powszechny i już, a w niemieckiej takie niuanse. No ale my uważali i pomodlili się prawidłowo, jako ekskatolicy. Z Ojcze Nasz nie ma problemy, jest tak samo, nawet z królestwem, potęgą i sławą na świecie.
Jedna tutejszą kolędę śpiewają także w dwóch wersjach, u katolików Maryja po urodzeniu Jezusa pozostała czystą dziewica, u protestantów jest to zastąpione zdaniem: urodziła dziecko, które nas uszczęśliwiło. No i już.
(Kolęda ta to: Es ist ein Ros' entsprungen, z 16. wieku)
Kolędowo daliśmy radę, na sześć trzy znaliśmy na pamięć, dwie znaliśmy ze słyszenia, a jedną bardzo smętną wcale. Smętna i smutna bo napisana krótko po wojnie trzydziestoletniej. Ciekawe i fajne jest bowiem, że czy to katolicki czy ewangelicki śpiewnik, pod każdą pieśnią czy psalmem wypisany jest rok powstania tekstu i napisania muzyki. Bo tekst jest czasami bardzo staroswiecki, i nie ma z potoczną mową wiele wspólnego.
Taka była nasza Wigilia. Arno i Sol pozostali w swoim Górnym Palatynacie, bo daleko, a Sol chrypiał, Arno doglądał świątecznie firmy, bo Arabi Bożego Narodzenia nie świętują, do teściowej tez mamy 350 kilometrów, więc szybką wizyta odpada, tak wiec bylusmy we dwoje. Kulinarnie luzik, żadnych 12 potraw, na kolację zrobiłam łososia w szpinaku i było ok, do tego trochę sałatki z warzyw po polsku, bo oboje lubimy. Po Pasterce zjedliśmy jeszcze istotnie 3 kotlety, dostane od znajomej, posiedzilismy ku rozpaczy Mirki do wpół do trzeciej w nocy, spiąc dzisiaj do południa...
Obfite sniadanie z jajkami na boczku, na kolację pizza glównie hawajska, na jednym boku z tuńczykiem, jesteśmy syci i zadowoleni, żeby jeszcze tylko przestało lać jak z wiader....
Torcik wedlowski też był dzięki wielkie Gackowej. Panettone jeszcze czeka na swoją kolej jak i ptasie mleczko.
A pod choinkę dostalam cd portable, czyli taki jakby walkman, tylko wlasnie na audiobooki, bo mój stary wyzionął ducha i już się bałam chorować i na rehabilitację jechać bez sprzetu, bo takie coś trudno już dostać, bo wszyscy słuchają już nowocześniej i ściągają audiobooki z netu tylko ja jeszcze taka zacofana, ale lubię tak.






Widać, że święta udane i nawet z odrobiną tradycji. Trochę polskich akcentów i prezenty. Czyli wszystko tak jak być powinno 😀 Podatek kościelny niby nie duża kwota, ale po podliczeniu okazuje się, że trochę się uzbiera.
OdpowiedzUsuńOdpoczywajcie i miłego świętowania w drugim dniu świąt 🎄
Pozdrawiam Alina
Fajne Wasze zdjęcie z torcikiem 🙂 Wnętrze kościoła nie ma wiele wspólnego z katolickim. Byliśmy w Wiśle w ewangelickim, też zrobił wrażenie takiej czystości.
OdpowiedzUsuńŚwięta udane. U nas dziś też relaks, żarełko z wczoraj. Szilka tylko źle się czuje. Podejrzewam, że teściowa ją wczoraj nakarmiła ponad miarę, bo się co chwilę na mnie patrzyła dziwnym wzrokiem czy ja na nią patrzę i teraz psina odchorować swoje musi. Nie da się babci upilnować jak jest ruch w domu (dzieci były). Miłego dalszego świętowania 🙂