czwartek, 19 stycznia 2023

Chińska metoda

 Bylismy przedwczoraj trochę w drodze, Tobi mial termin w okolicach Bad Gandersheim, gdzie za dwa tygodnie mam zaklepany pobyt w klinice rehabilitacyjnej, tak wiec sobie pomyslam, pojadę z nim, wypuści mnie koło tej kliniki, obejrzę ją sobie z zewnątrz, pójdę potem w kierunku miasta, zobaczę co i jak i którędy, bo miasteczko niby niedaleko id nas, ale oprócz raz na lody, raz na kolację, z parkowaniem w pobliżu lokali, nigdy w nim nie byłam. 

Tak więc Mirosławę na smycz i w drogę. Samo miasto na kolana nie powala,pomimo całkiem ciekawego centrum, z katedrą i letnimi przedstawieniami przed nią, co jest dosyć znane, ale też jakoś jeszcze nie załapałam się. Mieliśmy w planie w zeszłym roku, ale potem trafiliśmy kompletnie gdzieś indziej na Szekspirowski Sen Nocy Letniej. 

W tym roku w Bad Gandersheim jest, jak mi akurat wiki przetłumaczyła  czy ja sobie przy jej pomocy  "ekspozycja ogrodowa", czyli po tutejszemu Landesgartenschau. I coś tam remontują, wykładają ścieżki, sądzą, niestety zamknęli park, odradzając i furtkując, czego kompletnie nie rozumiem, jako, że to kurort i z kuracjuszy żyją,  no ale weź i zrozum, jak być może inteligentni inaczej. Reszta miasta robi smetne wrażenie i przydałoby się tu zamieść, tam wypracować, no ale ja Ślązaczka i każdego niedociągnięcia dopatrzę się 😈

Już widzę, że będę tam miała sporo czasu na czytanie zaległych książek, wokół wszelkich fizjoterapii. 

No ale powracajac do Chińczyka. Jak ja już obejrzałam sobie kilka kątów, a Tobi odbębnił swój termin i mnie znalazł w jakimś szczególnie łatwym do znalezienia mnie miejscu, pojechaliśmy w kierunku niedalekiego już Harzu, i postanowiliśmy zjeść jakiś obiad; Tobi zaproponował Chińczyka w Vienenburg z nadzieją, że korona nie zabiła geszeftu, bo dobry był kiedyś. Za dziesięć druga weszliśmy do oświetlonego lokalu. 

Młody szef, wyglądający kompletnie chińsko i mówiący tutejszym slangiem z każdą poprawnie wymówioną spółgłoska, co u Chińczyków jest czasami taka se sprawa, stwierdził, że stół obiadowy w formie bufetu jest co prawda od jedenastej do czternastej, czyli jeszcze 10 minut, ale. Są jeszcze goscie, bufet jeszcze sporo oferuje, chociaż już nie tak gorący jak na początku, tak wiec nam proponuje za ⅔ ceny szybki w nim udział, nałóżcie sobie po dwa talerze czy ile chcecie, jak inni robią, z deserami możecie poczekać, bo te na zimno i zostają, czy to oferta? Och tak, jak najbardziej. I tak za 22 euro, włącznie z dwoma dużymi szklankami coli, zjedliśmy dobry i egzotyczny obiad. My zadowoleni, Chinczyk zadowolony. W niemieckiej restauracji na sto procent by nas cofnęli w drzwiach, jako, że za 10 minut koniec obiadu, a tak w ogóle, to ostatnie wpuszczenie klientów najpóźniej trzy kwadranse przed zamknięciem.  

3 komentarze:

  1. BBM: I to dobry prognostyk na kolejne dni- wszyscy zadowoleni!😉

    OdpowiedzUsuń
  2. No i dobra ta chińska metoda , jak się ma zmarnować to lepiej obniżyć cenę, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgodnie z zasadą: "Klient nasz Pan"! I to mi się w tym chińskim wydaniu podoba!

    OdpowiedzUsuń