w sensie, ze jestem spakowana, takze gotowa jest walizka na rehabilitacje. I oczywiscie dodatkowa torba, na ksiazki, welne, i sama nie wiem co tam jeszcze mam, a! Kawe rozpuszczalna na kawe przedsniadaniowa. Picia tej kawy na balkonie raczej nie bedzie, bo po pierwsze, balkony to takiej raczej francuskie, a po drugie, zima. Nawet minusowo miewamy. Bede wiec pila w pokoiku przy stoliku.
Ale w ostatnim tygodniu klinika rehabilitacyjna zmniejszyla rygor w sensie, ze kuracjusze moga przyjmowac gosci w pokoju. Z masa przepisów, jeden odwiedzajacy, nie dluzej niz godzine, maska FFP2, z negatywnym testem, i inne cuda na kiju. ale mozna. W ostatnim tygodniu bylo to jeszcze niemozliwe, co bylo kompletna glupota (a co w tych czasach jest logicznie, przy tych zarzadzajacych zelonych nieukach). No ale wszystko jedno, mozna odwiedzac. Nielogicznie w tym zakazie bylo, ze mozna bylo odwiedzac w szpitalach, w osrodkach opiekunczych, domach starców- pod warunkami, a w klinikach rehabilitacyjnych, gdzie sa ludzie zdrowsi czy wrecz zdrowi, nie bo nie, bo nasza klinika, nasza chalupa, i mamy prawo sie rzadzic. Ok, racja, ale bez sensu to bylo.
Notabene, jak w niedziele ja i Tobi wpadlismy na ostry dyzur weterynaryjny z Mirka w kocu, to ani my, ani pani wet nie miala maski, a nachylalismy sie w trójke równo i blisko nad piesem. W poniedzialek u naszego stalego weta, oficjalnie do zwierzecia tylko jedna osoba towarzyszaca, od wybuchu korony. Tobi mówi, moga nawet na glowie stanac, ja wchodze z wami. Reszta opieki na mojej glowie, ja musze za tydzien z nia na wyciagniecie klamerek, ja chce byc tez teraz. Oczywicie na bramce od razu, a pan to osoba towarzyszaca, do pani z psem. A nie chcemy, bo. Tobi na to, ale ja musze wejsc i zobaczyc co i jak, i gdzie i w ogóle. A moze pan sobie to dac opowiedziec. Nie chce sobie tego dac opowiadac, ja musze choc troche tego chwycic, bio za tydzien to mój part.No dobra, zapytamy pani wet. Ta z kolei nie miala problemu, i nawet sie nasza zwiekszona ilosc ludzia do trzymania Mirki przydala, bo zabawne to dla niej nie bylo, ona i tak ma nabyty uraz do tego gabinetu, po przygodzie z dupa i czyszczeniu gruczolu analnego. Do tej pory bylo nie komfortowo, ale znosnie, nawet na szczepieniach. A teraz nawet tym smaczków odmawia, tak wiec. Wychodzenie z auta tam na parkingu to tez taki slalom, a moze nie wysiadajmy, a moze pójdzmy w innym kierunku, a moze zahamuje na wszystkie cztery nogi, a to nies mnie matka przez próg, ja podkule ogon.
Ta pani wet z ostrego dyzuru, niezamaskowana, widocznie ma przez ten fakt lepiej dotleniony mózg i cudów nie wymysla, lecz zyje i nawet zdrowo wyglada.
Z tym koronnym panikowaniem powinni dac sobie juz na zatrzymanie, w koncu i u nas w Dolnej Saksonii konczy sie obowiazek izolacji (dobrowolna) i noszenia masek w pociagach i autobusach- w samolotach juz dawno zniesione, i badz tu madry czlowieku i uchwyc sens tego zarzadzenia, i zgadnij, skad wirus wie, ze to jest samolot, a to autobus? Inne landy juz wrócily do normalnosci, a ciekawe jest tez, ze te, w których najmniej ludzi dalo sie zaszczepic, tam jest najnizszy wskaznik zakazen.
Na obecna chwile nikogo nie interesuje, czys szczepiony wiele , czy ozdrowieniec, czy inny nacjonalista, bo taka latke doczepiono tym, co szczepienia odmówili. Teraz liczy sie test, wszechobecny test, bezplatny tylko do konca lutego bodajze. I prawo do bezplatnego testu maja wlasnie odwiedzajacy innych w szpitalach, klinikach rehabilitacyjnych, domach starców i innych osrodkach opiekunczych. Jak Tobi mnie wlasnie w nadchodzacych tygodniach.
Bez sensu jest tez, ze kazdy szpital inaczej pacjentów przyjmuje, na przyklad w moim pracowym, planowani pacjenci maja dwa dni wczesniej robiony test PCR, czyli wymaz z gardla, a na dyzurze ostrym ma sie ten wymaz robiony na cito, co kosztuje jakos ponad 100 euro, ale idzie na koszty szpitala. Mnie wczoraj kazano zrobic sobie normalny test rapid na miescie, gdziekolwiek, ale certyfikowana buda ma byc. Tak wiec poszlismy oboje dzisiaj do domu kultury, ja jako przyszla pacjentka, Tobi jako amator na odwiedziny owej, i nawet mielismy takie zaswiadczenie ze szpitala, na mnie wystawione, ze bede tam lezec, i testy nam sie naleza.
Jak Tobi jesienia bywal u laboratorium od spania, tez mial przyniesc certyfikowany test rapid, i robil je bezplatnie a to w miejscowej aptece, a to w domu kultury, bez zaswiadczenia, "na gebe", po prostu w to wierzono, czy nie wiem jak.
Nasza miescina mala, i sie wie, ze na nowe kolano do szpitala ide, tak wiec Tobi ma te bezplatne testy w domu kultury bezproblemowo zapewnione ;)
Ale jak te testy wstrzymaja i punkty testowe zamkna, co bedzie za kilka tygodni, to przeciez chyba nie trzeba bedzie nigdzie sie testami okazywac, bedzie normalnie i wolna amerykanka, jak przed korona? Czort ich tam wie. Dwa lata temu, jak Tobi wyladowal w szpitalu i chcialam go oficjalnie odwiedzic, to przy szpitalu zrobilam test rapid, i zaplacilam za niego 20 euro, ale byl wazny trzy dni. Normalnie obled. A rok temu, testy sie nie liczyly, bylismy juz po raz drugi zaszczepieni, ale iles tam dni za krótko, i do kina nas nie wpuscili. Oj bedzie co wnukom kiedys opowiadac, jak to bylo, jak Karlik, a przed nim Jensi rzadzil.
Notabene w Bawarii zaaresztowan sledczo pewna pania o imieniu i nazwiski Andrea Tandler, za szmu maskowe i dorobienie sie na dealu. A to wazna persona, bo az córka chadeckiego sekretarza. Karma wraca.
No to ide pod prysznic, zdezynfekowac sie na noc, a jutro rano jeszcze raz.
Do jutra, a moze i pojutrze, nie wiem, jak bedzie jutro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz