czwartek, 29 stycznia 2026

161. Na nocnym dyżurze

Ponoć za godzinę ma zacząć znowu padać śnieg. Po poniedziałkowym i wtorkowym śnieżnym szaleństwie, z odwołaną szkołą,  niejezdzacymi autobusami i ogólnie stanem wyjątkowym, powoli się  środę ociepliło, nawet wyjrzało słońce, śnieg zaczął się topić i zleciał nam z hukiem z dachu, co ucieszyło niezmiernie Tobiego, bo fotowoltaika zaczęła produkować prąd. 

Wieczorem roztopy na ulicach zamieniły się w szklankę. Po północy odwoziłam bowiem Arlete do domu, bo wpadła do mnie wieczorem, bylam bowiem sama, Tobi latał po wsiach w celach politycznych. My obejrzałyśmy sobie na DVD Damę Kameliową, z 1981 roku, z Isabelle Huppert w roli głównej. 

Arleta z natury niechodząca lecz jeżdżąca,  podrzucił ją do mnie syn, bo z braku miejsca na zaparkowanie samochody przez te zaspy i góry śniegu zaproponowałam, że po nią przyjadę, ale to załatwił młody, ja ją po północy odwiozłam, a ślisko było jak diabli, te 300 metrów. 





Wywózka śmieci i innych odpadów też odpadła w tym tygodniu, logiczne. 

Ostatnio gramy z Arletą w Dobble, które przywiozła ostatnio z Polski. Bardzo fajna gra na refleks i koncentrację. Potrafimy i 20 razy pod rząd. 

Poza zimowymi zamarciami w kraju, nowy kanclerz okazuje się być wytrwały w pomysłach. Najpierw wymyślił, że lud pracujący za dużo choruje, a winna temu faktowi ponoć możliwość telefonicznego zwolnienia lekarskiego. Sama korzystałam z niego, jak miałam wirusa RS, I 40 stopni gorączki, nie musiałam wlec się po doktorach i w poczekalni załatwić i innych cherlaków. Lekarze chętnie korzystają z tej możliwości, właśnie z tego powodu, I dają kontra kanclerzowi. 

No to ten poszedl do potęgi drugiej i stwierdził, że pracownicy za mało pracują, za dużo na częściowe etaty, wszyscy powinni na cały etat robić, chyba, że mają małe dzieci czy kogoś do pielęgnacji, wtedy z łaski jego nie musieliby na cały etat. 

Moim zdaniem, potrybiło go całkiem. 

Ja pracuje na ⅔ etatu, i chętnie wezmę dziada na jakiś fajny dyżur, najchętniej ranny, i tak 3 miesiące pod rząd. Tutaj lekko przegiął, mam nadzieję, że będzie go to kosztować stołek w swoim czasie. 

Notabene, w środę nasza miejscowa share cafe była zamknięta z powodu śniegu, nie miał kto odwalić. Arleta na zwolnieniu lekarskim, po operacji (odebrałam ją ze szpitala 9 dni temu), dostała czerwonych plam na szyi, mówiąc, jak ja bym była w pracy, z samego rana wysłałabym paru moich Arabów do tego śniegu, i nie byłoby przeproś. 

Tak więc, potem jakoś dojechać do domu, i jeszcze jeden dyżur, a od piątku mam wolny weekend. 

7 komentarzy:

  1. Oj, nagrałam się ostatnio z wnukiem!
    Urzędnicy i politycy zawsze mają sporo do powiedzenia na temat pracy innych, niechby popróbowali każdego fachu po trochu!
    Zima trzyma, może więc wiosna będzie szybciej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobble to cudna gra, rypiemy w nią z Dzieciątkiem.
    Do nas zbliżają się ponoć potężne mrozy, nawet do -27 stopni. A dopiero co przedwczoraj wymieniłam padnięty do zera akumulator na nowy! Co to ma być, syberiada jakaś, czy co?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię grać w tą grę. Nawet planuję ją nabyć w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że zima nie będzie Ci się zbytnio dawać we znaki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Politycy są porąbani , aura nieciekawa ale cóż takie zimy były kiedyś, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak to jest jak się państwu kasa kończy. kanclerz chyba nie może jej ot tak dodrukować, bo unia i inflacja... Lepiej już było. Byle podatku od trzeciej pary łapci nie ogłosili...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby do wiosny, bo tego mrozu już dość, powyżej uszu. Dziś u nas -19. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna zima na zdjęciach, Lucy.
    Ale w praktyce to taka dość uprzykrzająca życie. Niedawno były u nas silne mrozy, teraz jest odwilż i spadek ciśnienia. Huśtawka pogodowa, przy której odczuwam rozdrażnienie i ból głowy. Nie wysypiam się, budzę się za wcześnie i potem nie mogę zasnąć. Moja siostra złapała lumbago( jak wielu znajomych w mieście) powyżej " 18" roku życia- ha , ha. Potrzebuje, żeby robić jej zakupy i dotrzymywać towarzystwa. A ja mam lenia i nie zawsze mi się chce lecieć na drugi koniec miasta.
    A propos kanclerza i jego " marudzenia"- przyjdzie czas na "sprawdzam" i zobaczysz czy Twoje przewidywania są słuszne.
    U siostry ciągle TV gra i oglądamy programy informacyjne. Ja u siebie prawie w ogóle tego nie oglądam. Za wrażliwa jestem i jak widzę te gadające głowy i ciągłe kłótnie, to wolę się nie wciągać w takie treści, bo pewnie spałabym jeszcze gorzej, a moje zdrowie psychiczne jest dla mnie priorytetem. Mnie wystarczy parę minut na stronie informacyjnej Internetu.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń