10 badz dowolna liczba. Bylo takie powiedzenie, kiedys, z 10- 15 lat temu, w pracy, jak ktos na cos marudzil, i jesli mu cos nie pasuje, to niech sie zwolni, bo na jego miejsce... i tak dalej w ten desen.
Te czasy skonczyly sie póki co, bezpowrotnie. Poprzedzily je lata kompletnego nieposzanowania pracownika, a karma lubi wracac. Co prawda, ostatnio na zmiane a to pani kanclerz, a to minister od zdrowia obiecuja sliwki na wierzbie, ile kazdy przy zdrowych zmyslach nie widzi nagle rzeszy ilus tam tysiecy czy nastu tysiecy pielegnuiarek, nagle zaczynajacych gdzies prace w szpitalach czy placówkach pielegnacyjnych, gdzie od lat redukowano personel. Faktem jest tez, ze od lat szkoly pielegniarskie tez zredukowano/ zamknieto/ zlacono, i w ten sposób zmniejszono liczbe uczacych sie. Sam zawód stracil na popularnosci, dzieki dziwnej polityce zdrowotnej, marnym zarobkom przy gromie pracy i ogromnej odpowiedzialnosci jakby nie bylo, za zdrowie i zycie drugiego czlowieka.
Aktualnie, jesli ktos chce sie przyjac u nas do pracy, to ma ful wypas z zyczeniami, jesli chodzi o sama forme pracy, bo zarobki niestety nie. Stary personel ju trzeci rok nie bierze udzialu w regularnych taryfowych podwyzkach, zamrozili nas na piec lat. O tym, ze nie ma premii, trzynastek i innych podobnych dodatkowych pieniedzy, juz wspominalam, jedyne co dostajemy, to gratyfikacja bozonarodzeniowa, jesli aktualnie nie jest skreslona z powodu braku pieniedzy w firmie, i urlopowe, ale to jest mala suma.
Powracajac do nowoprzyjec do pracy, aktualnie mamy dwie nowe kolezanki, jedna z nich zaznaczyla od razu, ze na nocne zmiany ona pracowac nie bedzie, bo ja z tego boli glowa. Druga nowa, pracujaca na pól etatu, aktualnie rozchodzaca sie z mezem i matka dwojga dzieci, chce i pracuje codziennie od 8 do 12, i tylko od poniedzialku do piatku, zadnych weekendów czy swiat. I to wszystko przechodzi, bo inaczej panie mówia do widzenia i ich nie ma.
Tylko my "stare i glupie" pracujemy, jak wymaga tego grafik...
Pogoda nadal trzyma w napieciu, wczoraj byl najgoretszy dzien, po poludniu temperatura w cieniu dochodzila u nas do 40 stopni. W nocy spadla do 18. Nie mamy zbyt wielu pacjentów, wiec czasami po prostu staje w szeroko otwartym oknie i próbuje nalykac sie chlodniejszego powietrza. Pije tez niesamowite ilosci wody mineralnej bez babelków, a wode zaoferowal nam pracodawca oczywiscie bezplatnie w dowolnej ilosci i niezaleznie od temperatur, czyli nie jest taki zly ;) a na serio, jakbym jeszcze miala sie do pracy i z powrotem z flaszkami nosic...
Pomidory dojrzewaja na wschodniej scianie garazów, smakuja wspaniale,nieporównalnie to tych ze sklepu, liscie im zólkna, a aksamitki definitywnie zegnaja sie z tym swiatem.
Te czasy skonczyly sie póki co, bezpowrotnie. Poprzedzily je lata kompletnego nieposzanowania pracownika, a karma lubi wracac. Co prawda, ostatnio na zmiane a to pani kanclerz, a to minister od zdrowia obiecuja sliwki na wierzbie, ile kazdy przy zdrowych zmyslach nie widzi nagle rzeszy ilus tam tysiecy czy nastu tysiecy pielegnuiarek, nagle zaczynajacych gdzies prace w szpitalach czy placówkach pielegnacyjnych, gdzie od lat redukowano personel. Faktem jest tez, ze od lat szkoly pielegniarskie tez zredukowano/ zamknieto/ zlacono, i w ten sposób zmniejszono liczbe uczacych sie. Sam zawód stracil na popularnosci, dzieki dziwnej polityce zdrowotnej, marnym zarobkom przy gromie pracy i ogromnej odpowiedzialnosci jakby nie bylo, za zdrowie i zycie drugiego czlowieka.
Aktualnie, jesli ktos chce sie przyjac u nas do pracy, to ma ful wypas z zyczeniami, jesli chodzi o sama forme pracy, bo zarobki niestety nie. Stary personel ju trzeci rok nie bierze udzialu w regularnych taryfowych podwyzkach, zamrozili nas na piec lat. O tym, ze nie ma premii, trzynastek i innych podobnych dodatkowych pieniedzy, juz wspominalam, jedyne co dostajemy, to gratyfikacja bozonarodzeniowa, jesli aktualnie nie jest skreslona z powodu braku pieniedzy w firmie, i urlopowe, ale to jest mala suma.
Powracajac do nowoprzyjec do pracy, aktualnie mamy dwie nowe kolezanki, jedna z nich zaznaczyla od razu, ze na nocne zmiany ona pracowac nie bedzie, bo ja z tego boli glowa. Druga nowa, pracujaca na pól etatu, aktualnie rozchodzaca sie z mezem i matka dwojga dzieci, chce i pracuje codziennie od 8 do 12, i tylko od poniedzialku do piatku, zadnych weekendów czy swiat. I to wszystko przechodzi, bo inaczej panie mówia do widzenia i ich nie ma.
Tylko my "stare i glupie" pracujemy, jak wymaga tego grafik...
Pogoda nadal trzyma w napieciu, wczoraj byl najgoretszy dzien, po poludniu temperatura w cieniu dochodzila u nas do 40 stopni. W nocy spadla do 18. Nie mamy zbyt wielu pacjentów, wiec czasami po prostu staje w szeroko otwartym oknie i próbuje nalykac sie chlodniejszego powietrza. Pije tez niesamowite ilosci wody mineralnej bez babelków, a wode zaoferowal nam pracodawca oczywiscie bezplatnie w dowolnej ilosci i niezaleznie od temperatur, czyli nie jest taki zly ;) a na serio, jakbym jeszcze miala sie do pracy i z powrotem z flaszkami nosic...
Pomidory dojrzewaja na wschodniej scianie garazów, smakuja wspaniale,nieporównalnie to tych ze sklepu, liscie im zólkna, a aksamitki definitywnie zegnaja sie z tym swiatem.



Swiat stanal na glowie! Kiedys to nowoprzyjeci musieli podporzadkowac sie staremu zespolowi, teraz odwrotnie, bo ucieknie taka ksiezniczka z roboty. TRZA SIE OBCHODZIC Z JASNIEPANIAMI JAK ZE ZGNILYM JAJEM.
OdpowiedzUsuńDokladnie tak, mielismy do wyboru, albo bierzemy obie z przyleglosciami, albo musimy sami sobie dawac rade, co oznacza wiecej nadgodzin i pracowanie co weekend. Dzieki polityce zdroowotnej, jaka jest i byla.
UsuńNo niestety i u nas tak było a z nowoprzyjetymi też tak,dostają więcej,chociaz ja na emeryturze to młodych ludzi mam w rodzinie.I my pierwsze pomidory konsumujemy,cokolwiek by nie wziął z działki i tak lepiej smakuje.Nic nie pryskałam ale asekuracyjnie zaczełam pomidory pryskać wywarem ze skórek grejfruta ,może cos pomorze bo pokazała się zaraza.
OdpowiedzUsuńU nas ani ptactwa, ani owadów, jedynie pajaki.
UsuńTak sobie zawsze mysle: jak to Dobrze byc emerytka, nawet z biedaemerytura, ale bez tych strasznie stresujacych sytuacji w pracy.
OdpowiedzUsuńMoje pomidorki, odpukac, sa sliczne i pomalu czerwienieja :)
Pozyje, zobacze, potwierdze albo zaprzecze ;)
UsuńPodpiszę się pod Basią: nawet biedaemerytura to dobry czas!
OdpowiedzUsuńBrak obowiazków, odpowiedzialnosci zwiazanej z praca, to na pewno jest ulga.
Usuńpozwolę sobie nie zgodzić się z Paniami: emerytura to ostatni etap życia, zdecydowanie lepiej być osobą młodszą.
OdpowiedzUsuńmyślałam, że w Niemczech pielęgniarki zarabiają przyzwoicie.
Podobnie mysli jedna z moich kolezanek, zblizajac sie do wieku emerytalnego. Ze po emeryturze to juz tylko 4 deski. Cos w tym jest.
UsuńEmmo, wielu ludzi tak mysli, fakty sa inne. Bardzo modne jest np w Niemczech "ratoewanie szpitala", i rezygnacja z czesci wyplaty badz jak w naszym przypadku, podwyzek. Sasiedni szpital: personel przez 3 lata zgodzil sie na ciecie 14%. Nasza rezygnacja z taryfo3wych podwyzek oznacza na dzien dzisiejszy, ze mam brutto okolo 250 euro mniej- co miesiac.
A ja myślałam, że w u Was wszystko chodzi jak w zegarku.
OdpowiedzUsuńWykonuję inny zawód, ale potwierdzam, że osoby, które zaczynają pracę mają znacznie większe wymagania niż te ze stażem. Nie wiem, czy to źle. Może dobrze, że chcą decydować same o tym, jak i gdzie pracują ? Patrząc na swoje początki w obecnej firmie widzę różnice. Zaczynałam z minimalnej stawki wynagrodzenia i musiałam łaskawie czekać na podwyżkę. Nikt mnie nie pytał o możliwość pracy w określonych godzinach, dostawałam grafik i już. Teraz młodzi pracownicy w naszej firmie dostają na początek taką stawkę, jak kilkuletni pracownicy i zastrzegają sobie, że nie mogą pracować w weekendy albo w nocy, albo po południu - tak samo jak u Ciebie. Jednak jeśli spojrzę na tę sytuację oczami moich dzieci, to oceniam to inaczej - dobrze, że mogą walczyć o swoje, a pracodawca musi się dostosować. U mnie w pracy skończyło się to tak, że za pracę po południu, wieczorem i w nocy dostaje się trochę więcej niż przysługuje zgodnie z kodeksem. Tę różnicę dopłaca pracodawca nie dlatego, że go kodeks zmusza, ale dlatego, żeby zachęcić do późniejszych godzin pracy. I to działa. Sama zdecydowałam się w sierpniu na pracę tylko i wyłącznie wieczorem i w nocy oraz w wiele wolnych dni, żeby zarobić więcej. Ja zadowolona i pracodawca nie ma problemu. Jednak na to muszą być odpowiednie środki, których u Was nie ma.
OdpowiedzUsuńA emerytura ? Jakie cztery deski ??? Po przejściu na emeryturę zamierzam aktywnie żyć jeszcze ze 30 lat, cieszyć się życiem i korzystać z przyjemności ile się da:)
Zielonapirania