Śniadanie w Seehof w środę rano było piękne. Nietania sprawa, ale raz na jakiś czas, czemu nie... świat wariuje, nie wiem, co będzie za tydzień, miesiąc, rok, a tego czasu z koleżankami, śniadania w tym miejscu, atmosfery i rozmów, nikt nie zabierze. Notabene w to rano ceny paliwa przekroczyły dobrze 2 euro, a gdzie niegdzie i po 2,30 było. W tym samym czasie w czeskim Sokolovie diesel po 1,35. Czesi mają wojnę widocznie w głębokim poważaniu, gdy w tym czasie w Niemczech komu wolno, ten szybko dorabia się na njusach. Ponoć sprawa ma się zająć Niezmiernie Ważny Tutaj Urząd o nazwie Kartellamt.
Ale powracając do śniadania...
... było nas 13, na koniec kelnerka nas pstryknęła. Tyle siły roboczej zabrakło w ten dzien w pracy ku zgryzocie kanclerza i potępianego przez niego lifestyle- Teilzeit, czyli pracowania na część etatu w celu nie zaharowania się na śmierć na całym, w celu miewania czasu dla siebie i własnych interesów, a nawet nicrobienia.
Dzień wcześniej byliśmy z Mirką u weta, wyniki są takie sobie, znaczy nie najgorsze, ale ma chronicznie z trzustką, więc dieta i wspomaganie lekiem. Idzie przeżyć, poza tym psica robi wrażenie zdrowej jak koń, biega jak młoda, nic ją nie boli, więc lecimy dalej jak od listopada.
Po miłych dwóch wolnych dniach- przy czym wolne u mnie to takie raczej umowne, bo w domu nie leżę i nie pachnę, poszłam dzisiaj znaczy w czwartek do pracy. Trafiłam na chirurgię brzuszną, i sądny dzień przy 10 pacjentach. Do tego wszystkiego nie było pani z serwisu, więc doszło jeszcze rozdanie kolacji pacjentom. Jako, że pięciu dzisiaj operowanych, wiele kolacji nie musiałam rozdać 😉
Lubię moje długie dyżury do dziesiątej wieczorem, bo w takim cyrku mogę spokojnie wieczorem zrobić obchód, przekazać pacjentów nocnej zmianie, a po tym mam jeszcze półtorej godziny na dokumentację tego wszystkiego, przejrzenie nowych ordynacji, wklikanie do kompa boli, wenflonow, cewników i co tam jeszcze, i zagrupowanie pacjentów.
W środę wieczorem na Arte leciał "Katyń" z 2007 roku, i obejrzeliśmy. Tobim film bardzo wstrząsnął.
Nie mamy polskiej telewizji ani nic innego płatnego w sensie Netflixa, ja w sumie rzadko przed telewizorem siedzę, bo niby kiedy? Dlatego takie filmowe niespodzianki chętnie widzę i pomimo, że 19 lat stare, dla mnie film był nowy.
Notabene aktualnie czytam znaną mi do tej pory jedynie ze słyszenia książkę Fleszarowej- Muskat "Kochankowie róży wiatrów". Arleta akurat sprzątała gruntownie, i dojrzałam u niej na półce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz