wtorek, 7 kwietnia 2026

180. I po świętach (w obrazkach)

 Wielki Piątek i wczorajszy poniedziałek wielkanocny spędziłam na popołudniowych dyżurach. Interna była wyjątkowo spokojna, chociaż w piątek pacjent z tracheostomią doprowadzał mnie do załamania, a miałam w ten dzień faktycznie tylko trójkę.... dzisiaj sześcioro, w sumie ok. 


Nie piekę ciast, Tobi też jakoś zaprzepaścił sernik, a kupny baranek był ok, smakował i już go nie ma. Kiedyś, wiele lat temu, dostawałam takiego z własnego wypieku, koleżanka pracowa Andrea, która prowadziła życie Nomadów, uwielbiała się przeprowadzać jakoś, ale jakieś 10 lat temu utknęła na stałe w okolicach Berlina. Włącznie z formą do pieczenia baranków. 


Niebieska galaretka borówkowa,  na deser po świątecznym obiedzie. Były kotlety, ziemniaki z pietruszką i zielone szparagi. 


W niedzielę również moje nowe skarpetki z wełny nabytej na targu w Hirschaid poszły na górę Staffelberg. 


Staffelberg. 



Wiatr był niemożebny.


Skarpety w całej krasie. To był projekt jeszcze marcowy, przed nim zrobiłam jeszcze dwie różnie duże szalochusty z misiowatej włóczki, które muszę jeszcze sfotografować. 


Tradycyjnie jajka gotowane w łupinach cebuli. I faktycznie w sobotę przed południem w całej wsi, znaczy w obu sklepach, nie było jajek. Moje pochodziły z małej prywatnej minifarmy córki nowej pracowej koleżanki z geriatrii. 


Miła sobotnia niespodzianka, w której była nie tylko niebieska galaretka 😍 akurat wracałam z biblioteki.


Druga miła niespodzianka zdjęciowa, przysłana mi dla zaspokojenia ciekawości... a więc, to jest obecnie salonik w moim dawnym domku w Dolnej Saksonii. Ta młoda rodzina zrobiła z tej chałupki cacko. 


Dyżurujący w Wielki Piątek. 


Klekotanie w Wielką Sobotę. 


Piwonie gdzieś po drodze, na spacerze z Mirką. 


Dziecięca Drogą Krzyżowa przez wieś. 



Mira i Kira. 


Wielki Czwartek, przywieźliśmy jednaziemie do grządek, w Wielką Sobotę rano następną do wymieszania. I koński gnój też. 

Po sąsiedzku. 


W polach. 


Teraz mam urlop, i kilka wycieczek i wypraw tutaj w okolicy, także w celach praktycznych, jak oświadczenie podatkowe, ale pożyteczne nie wyklucza miłego. 

1 komentarz:

  1. Lubię reportaże zdjęciowe, tyle drobiazgów na poprawę humoru!
    Najlepsze skarpetki i niebieska galaretka:-)

    OdpowiedzUsuń