Wczoraj w piątek, wielki pogrzeb w Bamberg. Okazało się, że nasz szef był protestantem. Trochę to zadziwiło załogę szpitala, podczas nabożeństwa w kaplicy cmentarnej przy trumnie zawsze ktoś chciał się podrywać z miejsca; na ewangelickich nabożeństwach przede wszystkim się siedzi, a raczej nigdy klęka.
Zadziwiające życie prowadził nasz szef. Pochodził w wioski około 150 dusz, ale z gospodą, która należała do jego rodziców. Miał też kilkoro rodzeństwa. Podczas studiów medycyny zmarł mu ojciec, więc szef i studiował, i pomagał w knajpie. Zawodowo zaliczulyl kliniki w Erlangen i w Bamberg, aż trafil do naszego szpitala, 14 lat by w tym roku było, gdzie rozbudował koncept geriatryczny. Praca była jego pasją.
Nigdy jakoś nie miał czasu na życie prywatne, ale na zawodowych dróżkach poznał swoją późniejsza żonę, która miała córkę, i która stała się i jego ukochaną córką, a gdy ta sama później miała 3 córeczki, jego świat zaczęła wypełniać właśnie ta rodzina.
Prywatnie lubiał Morze Północne i wyspę Sylt, na której spędzali rodzinne urlopy.
Osobiście lubiłam jego małomówność, taki po prosty był, mało mówił i dużo pracował, nie dyskutując. Poproszono go o coś, żeby jeszcze rzucił na to okiem, czy porozmawiał z pacjentem czy jego rodziną- spojrzał, odwrócił się i poszedł. To właśnie zrobić.
I gdzie znajdzie się dzisiaj takiego człowieka?

Fakt, uczynny dobry szef, przykre ale co zrobić, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTak czasami szybko kończy się życie. Mówił pastor, że szef obawiał się niedołężnej starości, którą codziennie widywał na swojej geriatrii.
UsuńNajlepsi lekarze chorują i bywają nieszczęśliwi, niektórzy rezygnują nawet z zakładania rodziny. Nowe pokolenie już inaczej chyba podchodzi do zawodu. Wielka szkoda, mógł pomóc jeszcze wielu pacjentom.
OdpowiedzUsuńFakt. Chociaż akurat w jego przypadku, ta jego dobrana rodzina była mu bliska sercu.
UsuńWielka szkoda, młody facet jeszcze był, tyle przed nim.Życie jest bardzo niesprawiedliwe!
OdpowiedzUsuńNa frankonskich pogrzebach często pada zdanie: módlmy się za tego spośród nas, który będzie następny.
Usuń66 lat to zdecydowanie nie wiek do umierania. Szkoda chłopa.
OdpowiedzUsuńLucy, jeszcze raz Ci dziękuję, w imieniu mamy i własnym. Skarpetki są idealne w rozmiarze! Mam jest bardzo mile zaskoczona niespodzianką (nic jej wcześniej nie powiedziałam) 🌷 🌷 🌷
Tak, szkoda wielka, I obserwuje losy jego oddziału, który stworzył od podstaw.
UsuńCieszę się bardzo, że prezent podpasował, dlatego też o stopy wypytałam, najchętniej rzucam okiem, ale nieco daleko było.
Niech jej się dobrze noszą i grzeją stopy!
To za długo na tym świecie nie pożył, ale zawód lekarza jest naprawdę szalenie wyczerpujący. Zwłaszcza dla tych, dla których jest swego rodzaju powołaniem - bo te osoby poświęcają mu wtedy każdą myśl i nawet własny wolny czas.
OdpowiedzUsuń