sobota, 7 marca 2020

Corona i cala reszta

To sie narobilo!
Syn donosi mi o pustych pólkach w Oldenburgu.
W srode bylam w Rossmanie, w sasiednim miasteczku, faktycznie wyszlo mydlo, papier toaletowy i ponoc mleko w proszku dla niemowlat, typu Milupa.
Wczoraj rano bylam w rodzimym Netto, tam wszystko bylo. Za Milupami zapomnialam sie rozejrzec, ale psie zarelko w puszkach bylo, tak samo jak i maka, ryz, papier toaletowy; o mydle zapomnialam, zeby przejrzec stan.
W miescie, gdzie pracuje, przetrzebili Aldi i Kaufland.
Z tego wynika, ze im wieksze siolo, tym bardziej ludzie panikuja i wykupuja, nie wiadomo po co wlasciwie? Potem i tak zaczna wyrzucac ten ryz, make i inne puszki.
Jedzenie jest za tanie, ot co.
W razie czego, u nas wszystko jeszcze jest, i oczywiscie na biezaco dostarczane.
W srode wlasnie, bo na dzierganiu bylam, z bylej budowlanki, mówila jedna z babek, ze chciala zrobic pizze, a tu maki w sklepie nie ma.
Normalne PRL retro. Ale co one tam wiedza o pustych, na serio, pólkach.

W szpitalach pacjenci i odwiedzajacy kradna ponoc na potege srodki dezynfekujace do rak, maseczki i kitle ochronne, które to mamy przed pokojami pacjentów, jak na poprzednio zalaczonych obrazkach. Dobrze, ze z tym cyrkiem nie mam nic wpólnego, gdyz siedze w domu na 3- tygodniowym urlopie wiosennym, jak co roku.
Ale w tym czasie, znaczy urlopu, zapisalam sie na 2 szkolenia zawodowe, obowiazkowe, aby odbebnic i miec spokój na reszte roku, do tego dobrowolny workshop, i moze bedzie mi sie chcialo, a wlasciwie mi sie nie chce, jedno zebranie teamowe. Wszystko oczywiscie nadgodziny.

Troche martwie sie o Dortmund, znaczy targi Creativa, ale sledze te strone w necie, i definitywnie odmawiaja odmowy, bo to regionalna atrakcja w sensie, ze nikt z zagranicy nie przyjezdza, no moze kilka Holenderek, a i handlarze sa rodzimi. Bo tego byloby mi bardzo szkoda, w koncu i z tego powodu biore urlop w tym czasie...
Welny niby jeszcze wystarczajaco mam, ale ciekawa jestem nowosci.
Dzierganiowo: akurat dziergam kocyk dla Mirki, taki na kanape.

Nie w sposób pominac tego, co Spiegel nazwal "niemiecka zima", czyli wydarzenia z Hanau z 19 lutego.
Nie rozumiem tej nienawiscie.
To nie byli obcy, muzulmanie, to byli ludzie jak ty i ja. Zreszta w trzecim pokoleniu, tutaj urodzenia, stad, nasi. Ludzie, których przodkowie odbudowali Niemcy. A ze muzulmanie? Bozycku, w Niemczech jest tyle wyznan, albo i ludzi bez religii, co tak sie na tych muzulmanów uparli??
Oczywiscie i w tym temacie, wiele mysli wymienilam z Gülveren.


Problemem w tym wszystkim jest, ze szaleniec strzelal do ludzi o okreslonym wygladzie, i przy okazji dostalo sie i polskiej cygance. Bo miala ciemne wlosy i ciemne oczy. Poza tym, byla matka dwójki dzieci...
Nie wiem, jak to widza inni nieoprzychylni Turkom i innym nacjom, ale ja osobiscie widze to jako wielki problem, gdy robi sie nagonke na ludzi o okreslonym typie urody.
Mój syn równiez ma czarne wlosy i ciemne oczy, co oznacza, ze gdyby byl w pechowym miejscu, móglby tez stracic zycie, bo tak wyglada jak wyglada.
Ci z reguly mlodzi ludzie z Hanau, byli po prostu mlodymi ludzmi z planami na zycie, byli tez dziecmi swoich rodziców, którzy nagle zostali rodzicami zabitych dzieci. Nie trzeba wiele filozofowac, zeby domyslec sie, ze owi rodzice tak samo pograzeni sa w zalobie, jak rodzice blond i niebieskoocy byliby w takiej sytuacji.
Nie rozumiem uprzedzen religijnych i "rasowych".

Powiedzmy tez tak: wojny nie znam, jedynie stan wojenny w Polsce. Co dzieje sie teraz na granicach tureckich w kierunku Europy, widzimy codzienne w telewizorach. W polskim TV Trwam mniej, bo tez regularnie ogladam dziennik.
No i powracajac do wojny.
Ja widze, jak to widzi mój tato, który jako dziecko przezyl wojne, przechodzacy front, masowe rozstrzeliwania, przyjazd osiedlenców na ziemie zachodnie, i w swoim zyciu byl dwa razy wyobcowany.
"Wszystkie chca zyc".
"Ja bym tez uciekal".
"Jesc tez chca wszyscy".
Ostatnie to na temat plagi szaranczy w Afryce, która obzera wszystkie plony, i naraz na wioske pada widmo glodu.
On skonczyl 82 lata i nie dziwi sie, ze wszyscy uciekaja czy to przed glodem, czy przed akcjami militarnymi. Bo on w takiej sytuacji tez by uciekal.
Wczoraj znowu pokazywali dzieci na Lesbos.
"To nie idzie".
On wie, jak to jest, byc dzieckiem zamieszanym w zawieruche wojenna, i gdy nie ma sie nic do jedzenia.
Byc moze, powinnismy wiecej sluchac ludzi z doswiadczeniem, niz wymyslac nowe teorie na temat.







26 komentarzy:

  1. Dzisiaj byłam w Tesco ,półki z mydłem w plynie też prawie puste.Byłam tez w aptece i przez przypadek zapytałam co z miseczkami (nasz szpital informował w wiadomościach lokalnych o braku a teraz zamiast 11 groszy kosztują 5 zk).Pani z apteki podwiedziła ze zakupiła maski ale dla indywidualnych klientów to one są po 10zl.Takie przebicie. Niestety widać ze to legalne.Z wypowiedzią Twojego taty teże się zgadzam. To samo mowiła moja mama.Zgadzam się z Twoimi poglądami. Człowiek się liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulko, nie trzeba wam masek, dopóki jestescie zdrowi. Maski sa do kontaktów z zarazonymi, badz dla samych zarazonych. Dlatego sa konieczne w szpitalach i przychodniach, a nie w prywatnych mieszkaniach. Wystarczy zachowywac sie roztropnie, myc rece i zwrócic uwage na odywianie- zadnych diet, wiecej witamin.
      Tak, pokolenie wojenne najwiecej na temat moze powiedziec, ja dopowiem jedynie, tio sa DZIECI, a dzieci to Mama, Papa, Bubu...

      Usuń
    2. Lucy,ja o te maski z ciekawości pytałam bo w szpitalu się kończyły a dyrektor szpitala mówił ze teraz 5 zł kosztują.

      Usuń
    3. W tym tygodniu będę w szpitalu na szkoleniu, to sie z ciekawosci spytam, czy są. Ale pomimo, ze popyt czesto reguluje ceny, to jednak watpie, zeby ceny az tak podskoczyly. Notabene, policja przeglada strony sprzedajace jak u nas ebay, czy nie jest prywatnie handlowany towar z kradzież.

      Usuń
    4. U nas zaklad inwalidów we Friesoythe szyje na potege maseczki z materialu, len, bawelna, ktore mozna prać 🤗

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ano wariuje. U nas tez powoli. Jutro z ciekawoscie tato idzie rano do sklepu, przejrzec towar. Bo zadzwonil wczoraj znajomy, ze malo co jest, a byl ponoc kilka godzin po naszych piatkowych zakupach. Do uwierzenia to nie jest, ale w sumie??

      Usuń
  3. Mnie najbardziej dzieci szkoda, serce boli.
    U nas juz ponad 100 osob jest zarazonych virusem corony, kazdego dni przybywa chorych. Ludzie troche chomikuja ale niema zadnej paniki narazie.
    Pozdrowienia od kristofki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te dzieci...
      Zobaczymy, kiedy Szwedzi "pekna" ;) i zaczna wykupowac r, m, pt...
      Ciesze sie, ze znowu jestes Kristofko, jak Cie przyuwazylam u Fusilki, to bardzo sie ucieszylam :*

      Usuń
  4. U nas kolejny pacjent zdiagnozowany. Rozprzestrzeni się wirus, bo nie ma innej opcji. Zarazy same wybuchały i same wygasały, teraz pewnie będzie tak samo, oby jak najszybciej. W mojej Biedronce wszystko jeszcze jest, w tv pokazują puste półki. Już to przeżywałam, tylko takiego wirusa nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam te czasy Aniu, ja juz bylam na tyle duza, ze tez w kolejce stalam, wszyscy my stali. A ile ksiazek wtedy przeczytalam, normalnie szalenstwo, bylam wtedy w 3 bibliotekach: szkolnej, miejskiej i zakladowej tekstylnej. Czyli czas nie byl stracony. Pamietam, cala klasyke francuska i angielska przeczytalam wtedy.
      Byc moze dzisiejszej mlodziezy przydal by sie taki "kulturalny bodziec"?
      A nie, oni wszyscy maja smartfony, to jest problem, nikt nie pójdzie stac za pt, m czy r z ksiazka, beda raczej fakt na Insta dokumentowac :D

      Usuń
    2. W tamtych czasach trzeba było nauczyć się robić coś z niczego, samemu zdobyć, wymysleć, stworzyć... Dziś podane na tacy, a jak zabraknie drobiazgu - od razu tragedia.

      Usuń
    3. Dokladnie, co dzisiejsi wiedza o faktycznie braku doslownie wszystkiego. I jak cos z niczego zrobic. I co najciekawsze, wszyscy wtedy przezylismy.

      Usuń
  5. Ja to nazywam wirusem medialnym. I tak to między artykułami o wirusie mało kto zauważył, ze Dudopis użył długopisu i podpisał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, duzo podpisal, i nawet niedaleko mojego rodzinnego miasta wczoraj byl. Na zmiane ogladam dzienniki niemieckie i polskie. A przedtem na Trwam dawali teatr, Zmierzch Demonów.
      Po nim obejrzalam sfilmowana ksiazke "Neger Neger Schornsteinfeger", czyli dziecinstwo i mlodosc Hansa- Jürgena Massaquoi, dziecka ze zwiazku Niemki i Liberyjczyka w czasach nacjonalizmu w Niemczech. Ksiazke czytalam chyba ze 20 lat temu, dobra praca.

      Usuń
  6. Zauważamy Piranio! Tylko już nam się nie chce tego komentowac! Niech go ..... pochłonie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mnie zawsze dziwi, i mam takie wrazenie, byc moze jestem za bardzo przyzwyczajona do zarzadzen i przemów w jezyku niemeickim, ale; Duda mówi jakos tak, jakby przemawial do przeszkolaków, jakies takie naiwne gadanie i tlumaczenie. Masz tez takie wrazenie?

      Usuń
    2. Nie do przedszkolaków tylko do istot ograniczonych umysłowo, niezdolnych do samodzielnego myślenia i osądzania faktów. I jeszcze myśli, że kogoś przestraszy robiąc kretyńskie miny i pokrzykując. Jak on wieczorem może spojrzeć w lustro - to nie wiem. A żona? Przecież potem będą musieli żyć wśród normalnych ludzi!

      Usuń
    3. Nie chcialam byc tak szczera 😏 ale takie i moje wrażenie.
      Zona Agata, no cóż, ponoc zapracowana od switu do zmroku, rzekl jej mąż do Darka Drążka na antenie. Co sie naogladam kabaretu i nasmieje, to moje, sorry, ze nie doceniam powagi sytuacji...

      Usuń
    4. Rety, czym taka zapracowana? Szorowaniem lustra, żeby nie widzieć prawdziwego oblicza? Patrzeć i słuchać się już nie da.

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu nie oglądam programów informacyjnych, bo działają na mnie drażniąco. Dlatego myślałam, że całe to szaleństwo coronawirusowe mnie ominie. Ale nie... W środę, kiedy w Polsce potwierdzono pierwszy przypadek zarażenia, brakło mi ryżu do obiadu i wstąpiła do Kaufland po paczkę. A tam puste półki jak za PRL. Ani ryżu, ani makaronu, ani kasz. Wkur***am się - co za ciemny lud. W zwykłym sezonie grypowym nikt nie opróżnia półek sklepowych. Ryż kupiłam w Aldi, który od Kauflandu dzieli 100 metrów - tam było wszystko. Na drugi dzień odpowiedziałam to uczniom i jedna uczennica mówi: "Czy ci ludzie nie wiedzą, że ryż jest z Chin, a makaron z Włoch?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie rzedko dzialaja racjonalnie. Ale wiesz co. W zeszly poniedzialek, przy okazji wizyty u urologa z tata, wstapilismy do Kauflandu po to i owo (wszystko bylo notabene).
      Za kasami jest kiosk, fryzjer, Arabi z kebabem i chinska restauracja.
      U Arabów kolejka (ich potrawy sa bezwstydnie smaczne).
      A u Chinczyków zero.
      Jakos tak normalnie przykro mi sie zrobilo. Oni przeciez za to nic nie moga, a co by nie gotowali, przeciez produkty z tego samego Kauflandu, z Niemeic biora...
      (oprócz tego ryzu z Chin)
      Obawiam sie o egzystencje wielu takich restauracji, i pracujacych w nich ludzi.

      Usuń
  8. Dokladnie mam takie same sp i strzezenia jak Wy, drogie Panie. Pamietam szalenstwo ptasiej grypy, szalonych krow, grypy swinskiej, eboli (moj maz sie znalazl akurat w epicentrum i mowil, ze nie widzial umierajacych pokazywanych na ulicach w wiadomosciach). Magdalenka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdalenko, i wszystko przezylim ;)
      Higiena, troche mniej szalenstw, mycie rak i odzywianie, i tez przezyjem.
      W miedzyczasie w necie, po polsku, angielsku i niemeicku, "swiadectwo swiadka", jak "naprawde" jest w Chinach i jakie to zmówienie, które ma przetrzebic ludzkosc.

      Usuń
  9. Tak jak napisałaś, już wiele szaleństw przeżyliśmy. Przeżyjemy i to. A swoją drogą ciekawa jestem, co tym nowym wirusem nasi rządzący chcą przykryć? Bo że go wykorzystują na potęgę, to widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze to po prostu choroba, ktora co i raz w jakis sposob wybucha. Pamietasz ptasia grype, kilka lat temu? Ponoc byla nowa. A to nieprawda, juz w 50tych latach ubieglego wieku, przynajniej na podkieleckich wsiach, byl "pomór kur", bez wolania co i raz weterynarz po wsiach jeździł i ludzie distawali jakis proszek do ziarna, znaczy karmy.
      A 100 lat temu na hiszpanke umarło wiele ludzi.
      Czyli nic nowego. Kazda epoka ma swoje zarazy.

      Usuń