mamy tez w Niemczech stan wyjatkowy. Spodziewalam sie juz w czwartek, ze szkoly zostana zamkniete- w ten tez dzien odwolano równiez wszystkie impezy masowe powyzej 1000 ludzia- a wiec i moje tesknie wyczekiwane targi Creativa w Dortmundzie...- ale z decyzja o zamknieciu szkól poczekano az do piatku, jednakze nie pózniej, az do momentu wyjscia uczniów ze szkól. Prawdopodobnie po to, aby nauczyciele mieli czas na opracowanie szybkiego planu strategicznego, nie mam pojecia jakiego, byc moze w sensie zadania czegos do domu?
W Hesji dzieci jutro ida raz do szkoly, po te zadania domowe wlasnie.
Potem wszyscy chyba mamy 5 tygodni wolnego od szkoly.
Po katach slysze pobakiwania, ze przez te 5 tygodni wolnego, szkoly beda mialy skrócone letnie ferie. W sumie nie dotyczny mnie to, bo nie mam szkolnych dzieci ani wnuków, ale jednak interesuje, jak dalej to sie rozwinie.
Takiej sytuacji nikt sie nie spodziewal, jak i ja, ze ujrze kiedys wysprzedany sklep, i trzeba bedzie zaczac "polowac".
Faktycznie w poniedzialek wszystko znowu pojawilo sie w sklepach, ale w piatek po poludniu i w sobote, ludzie znowu oszaleli. Z moim tata wlacznie, wiec aby go nie puszczac w te zawirowania sama, jezdze z nim.
On ma 82 lata, wiec jest w kazdym razie w grupie podwyzszonego ryzyka, co doskonale wie, i do nikogo nie zbliza sie, myje rece, zmienia ubrania, wietrzy posciele, i wyparza naczynia w domu (?)
Mówi, jak to dobrze, ze mamy wlasny prywatny wybiego kolo domu, tylko dla siebie. Jakby nie bylo, 1200 metrów kwadratowych, fakt. Tylko dla nas dwojga i Miroslawy.
Moja ciotka pod Frankfurtem najbardziej obawia sie windy. Winda w Alfahausie jest taka na 4- 5 osób góra, znaczy jest tych wind 3, ale strach stac z kims obcym w tej ciasnocie teraz. Tez bym sie bala. Jednakze chodzenie po schodach na ilusnaste pietro nie jest opcja.
Wczoraj w poludnie dostalam wiadomosc od mojego oddzialowego szefa, ze w poniedzialek doksztalcanie zawodowe odbedzie sie jak zaplanowano, ale ten blok we wtorek jest odwolany. Jasne, tu mialo przyjechac dwóch docentów, wiec wola nie jezdzic i nie przemieszczac sie.
Tak wiec pozostaje mi jedynie jutrzejszy poniedzialek z kilkoma terminami.
Póki co, ze szpitala na dyzur jeszcze mnie nie wolali, a moga, gdyz sytuacja jest wyjatkowa. Z FB dowiaduje sie o odwolywaniu i blokadzie urlopów, zwykle do kwietnia, ale sa i szpitale, które odwoluja do czerwca. Wyjazdy na urlop gdziekolwiek i tak sie zalatwily odmownie.
Okoliczne szpitale i domy spokojnej starosci zawiesily odwiedziny u chorych i mieszkanców.
A ja tak sobie mysle, ze jakies pól roku temu, na jakims szkoleniu, dostalismy za podpisem taka "przepustke", ze niby jak by cos sie dzialo, i szpital bylby zaryglowany, to z ta przepustka nas bezdyskusyjnie przepuszcza. I mamy te przepustke zawsze miec ze soba, np w portfelu. Przypadek?
W czwartek jeszcze taty auto pokazalo w displayu klucz, wiec chce na warsztat, na regularny przeglad. Termin dostalismy wlasnie na jutro rano. Kwadrans przed dziewiata mamy termin u ortopedy- z tatowymi bólami pleców i brakiem czucia w nogach (zlamane kregi ledzwiowe i zlamana po 30 latach wstawiona tam plytka). Mysle, ze ten termin nie bedzie odwolany, lekarz przyjmuje w swoim gabinecie, kilka kilometrów od nas.
O wpól do drugiej mam termin na to szkolenie zawodowe. Na czwarta bede w domu, bo wtedy znowu z tata do optyka, stwierdzil, ze chyba potrzebuje inne okulary, wiec trzeba wymierzyc, przetestowac, i tak dalej. U nas lekarz okulista leczy jedynie choroby oczu, ale nie zajmuje sie dopasowywaniem dioptrii okularów, to robi optyk i nawet lepiej, gwoli sprzetu, jaki posiada.
Po tym optyku odbieramy tatowe auto z warsztatu, i na tym dzien sie konczy, i od tej pory spokój.
Nie jestem pewna, czy we wtorek bedzie dzierganie w domu kultury, czy nie jest zamkniete, a wychodze z tego zalozenia, chociaz nie jest nas tam duzo.
Srodowe dzierganie z bylej budowlanki juz nie mielismy w ostatnia srode, gdyz niektóre byly lekko chore (biegunka), inne chronicznei chore, a jeszcze inne sie po prostu baly, i nie dziergamy razem do odwolania.
Akurat czytam na naszej miejscowej stronie netowej, ze koscioly równiez odwolaly wszystkie msze i nabozenstwa, chociaz im daleko do 50 wiernych na raz ;) a przy okazji nie odbedzie sie w Biala Niedziele Pierwsza Komunia; jak sprawa stoi z konfirmacjami, jeszcze nie wiem, bo konfirmacje tez tak zaraz po Wielkanocy startuja.
Do pracy mam dopiero za tydzien, póki co, nie ma przypadku korony, respiratory sa, i ponoc material tez jest. Jutro dowiem sie wiecej.
W tej sytuacji jestem ciekawa, czy 10 nowych pracowników z Bosni, dotrze na 1 kwietnia, czy pizgna ta robota.
W sasiedztwie jest pani z Polski, opiekujaca sie moim sasiadem. Martwi sie, jak to bedzie z powrotem do domu po Wielkanocy, i czy zmienniczka w ogole przyjedzie.
Przy okazji napisalam do Sabinki, o której wiedzialam, ze byla czy jest w Bawarii na opiece- okazalo sie, ze wrócila do domu 2 tygodnie temu i ominela wszystkie problemy. Ale jej sasiadka jest w kwarantannie.
Inny problem, i tutaj bedzie troche zajecia. Mam sasiadów, których polska nazwe ich profesji próbowalam rozgryzc z Gackowa, i nie ma na to polskiego slowa. Sasiedzi sa w branzy rozrywkowej, znaczy w takiej, która objezdza jarmarki, festyny, targi i temu podobne, z karuzelami, strzelnicami i gastronomia. Najczesciej mieszkaja w kempingach, czyli dom na 4 kólkach. Po niemiecku nazywaja sie Schausteller, ale angielskie okreslenie Showmen nie jest prawidlowe. W Niemczech maja swój zwiazek zawodowy i nawet kosciól. W kazdym razie, teraz zaczyna im sie sezon, i nawet w piatek w poludnie pojechali na festyn, z calym sprzetem, rozbudowa tam itd., a o 6 wieczorem byli z powrotem i dupa blada, wszystko wstrzymane na 3 miesiace!
Czyli pozbawiono ich mozliwosci zarobku na bierzace potrzeby i zaoszczedzenia na sezon zimowy, znaczy czas po jarmarkach bozonarodzeniowych.
I co robic? Juz na FB, bo gwoli tego prawie 30- letniego sasiedztwa i znajomosci przeróznych, takze szlajania sie po sadach w roli swiadków na rózne sytuacje ;) podpowiedzialam niektórym, zeby dlugo nie zastanawiali sie, lecz parli do ratusza swojego miejsca zameldowania, po prostu po socjal.
Tak samo moi sasiedzi. Jutro maja odebrac wnioski, i bedziemy wypelniac. Podanie o socjal wypelnialam juz kiedys, chyba z 15 lat temu, znajomym, wiec chyba nie wyszlam z wprawy, a pamietam, ze pytan bylo tam chyba na 10 stron. Mam wolne, czas, wypelnimy.
Grunt, aby ratusza nie zamknieto, bo urzad podatkowy zamkneli i zabarykadowali sie, mozna tam dzwonic. A mialam jechac z moim rozliczeniem podatkowym..
Tak wiec to jest u nas. Zapasy mniej wiecej mamy, syn przyslal mi zdjecie zapelnionej wneki w przedpokoju, przy czym widac, jacy on i Sol niewczorajsi, wedle tego, to zmagazynowali (ananasy w puszkach np i przecier jablkowy w sloikach). Moja generacja, to moze za duzo powiedziane, ale ja wypróbowana w Polsce lat 80- tych, mam o pewnych sprawach po prostu wieksze pojecie. Oni musza sie nauczyc.
Jedyne, co nie magazynujemy, to zalecane 20 litrów wody mineralnej na lebka, polegajac na wodzie z kranu. I jak mój syn mówi, gdy tej wody w kranie zabraknie, to bedziemy mieli inne problemy, i brak czasu na siedzenie i picie wody z butelki. Tu sie zgadzam z nim.
Obiad w czasach cholery ;) miejscowy rzeznik nie zawalil sprawy, zrobil dzisiaj golonka na wynos :D
Poza tym, wzielam sobie do serca porady, juz nawet nie wiem, czy ze stony polskiej, czy niemieckiej ;) radzili ozywic kontakty telefoniczne, wiec jeszcze wczoraj telefonowalam z ciocia warszawska, owdowiala zona brata mojej mamy, tez pani 80- tka, sama w domu, synowie jedynie wpadaja jak po ogien z zakupami, poza tym pozostaje jej telewizja i ksiazki, ale te tylko za dnia, bo przy lampie oczy juz jej nie chca bardzo czytac. Okazalo sie, ze czytalysmy w tym samym czasie ta sama ksiazke, Lucinde Riley, ona jako Siostre Cieni, a ja Die Schattenschwester :D fajny przypadek!
W Hesji dzieci jutro ida raz do szkoly, po te zadania domowe wlasnie.
Potem wszyscy chyba mamy 5 tygodni wolnego od szkoly.
Po katach slysze pobakiwania, ze przez te 5 tygodni wolnego, szkoly beda mialy skrócone letnie ferie. W sumie nie dotyczny mnie to, bo nie mam szkolnych dzieci ani wnuków, ale jednak interesuje, jak dalej to sie rozwinie.
Takiej sytuacji nikt sie nie spodziewal, jak i ja, ze ujrze kiedys wysprzedany sklep, i trzeba bedzie zaczac "polowac".
Faktycznie w poniedzialek wszystko znowu pojawilo sie w sklepach, ale w piatek po poludniu i w sobote, ludzie znowu oszaleli. Z moim tata wlacznie, wiec aby go nie puszczac w te zawirowania sama, jezdze z nim.
On ma 82 lata, wiec jest w kazdym razie w grupie podwyzszonego ryzyka, co doskonale wie, i do nikogo nie zbliza sie, myje rece, zmienia ubrania, wietrzy posciele, i wyparza naczynia w domu (?)
Mówi, jak to dobrze, ze mamy wlasny prywatny wybiego kolo domu, tylko dla siebie. Jakby nie bylo, 1200 metrów kwadratowych, fakt. Tylko dla nas dwojga i Miroslawy.
Moja ciotka pod Frankfurtem najbardziej obawia sie windy. Winda w Alfahausie jest taka na 4- 5 osób góra, znaczy jest tych wind 3, ale strach stac z kims obcym w tej ciasnocie teraz. Tez bym sie bala. Jednakze chodzenie po schodach na ilusnaste pietro nie jest opcja.
Wczoraj w poludnie dostalam wiadomosc od mojego oddzialowego szefa, ze w poniedzialek doksztalcanie zawodowe odbedzie sie jak zaplanowano, ale ten blok we wtorek jest odwolany. Jasne, tu mialo przyjechac dwóch docentów, wiec wola nie jezdzic i nie przemieszczac sie.
Tak wiec pozostaje mi jedynie jutrzejszy poniedzialek z kilkoma terminami.
Póki co, ze szpitala na dyzur jeszcze mnie nie wolali, a moga, gdyz sytuacja jest wyjatkowa. Z FB dowiaduje sie o odwolywaniu i blokadzie urlopów, zwykle do kwietnia, ale sa i szpitale, które odwoluja do czerwca. Wyjazdy na urlop gdziekolwiek i tak sie zalatwily odmownie.
Okoliczne szpitale i domy spokojnej starosci zawiesily odwiedziny u chorych i mieszkanców.
A ja tak sobie mysle, ze jakies pól roku temu, na jakims szkoleniu, dostalismy za podpisem taka "przepustke", ze niby jak by cos sie dzialo, i szpital bylby zaryglowany, to z ta przepustka nas bezdyskusyjnie przepuszcza. I mamy te przepustke zawsze miec ze soba, np w portfelu. Przypadek?
W czwartek jeszcze taty auto pokazalo w displayu klucz, wiec chce na warsztat, na regularny przeglad. Termin dostalismy wlasnie na jutro rano. Kwadrans przed dziewiata mamy termin u ortopedy- z tatowymi bólami pleców i brakiem czucia w nogach (zlamane kregi ledzwiowe i zlamana po 30 latach wstawiona tam plytka). Mysle, ze ten termin nie bedzie odwolany, lekarz przyjmuje w swoim gabinecie, kilka kilometrów od nas.
O wpól do drugiej mam termin na to szkolenie zawodowe. Na czwarta bede w domu, bo wtedy znowu z tata do optyka, stwierdzil, ze chyba potrzebuje inne okulary, wiec trzeba wymierzyc, przetestowac, i tak dalej. U nas lekarz okulista leczy jedynie choroby oczu, ale nie zajmuje sie dopasowywaniem dioptrii okularów, to robi optyk i nawet lepiej, gwoli sprzetu, jaki posiada.
Po tym optyku odbieramy tatowe auto z warsztatu, i na tym dzien sie konczy, i od tej pory spokój.
Nie jestem pewna, czy we wtorek bedzie dzierganie w domu kultury, czy nie jest zamkniete, a wychodze z tego zalozenia, chociaz nie jest nas tam duzo.
Srodowe dzierganie z bylej budowlanki juz nie mielismy w ostatnia srode, gdyz niektóre byly lekko chore (biegunka), inne chronicznei chore, a jeszcze inne sie po prostu baly, i nie dziergamy razem do odwolania.
Akurat czytam na naszej miejscowej stronie netowej, ze koscioly równiez odwolaly wszystkie msze i nabozenstwa, chociaz im daleko do 50 wiernych na raz ;) a przy okazji nie odbedzie sie w Biala Niedziele Pierwsza Komunia; jak sprawa stoi z konfirmacjami, jeszcze nie wiem, bo konfirmacje tez tak zaraz po Wielkanocy startuja.
Do pracy mam dopiero za tydzien, póki co, nie ma przypadku korony, respiratory sa, i ponoc material tez jest. Jutro dowiem sie wiecej.
W tej sytuacji jestem ciekawa, czy 10 nowych pracowników z Bosni, dotrze na 1 kwietnia, czy pizgna ta robota.
W sasiedztwie jest pani z Polski, opiekujaca sie moim sasiadem. Martwi sie, jak to bedzie z powrotem do domu po Wielkanocy, i czy zmienniczka w ogole przyjedzie.
Przy okazji napisalam do Sabinki, o której wiedzialam, ze byla czy jest w Bawarii na opiece- okazalo sie, ze wrócila do domu 2 tygodnie temu i ominela wszystkie problemy. Ale jej sasiadka jest w kwarantannie.
Inny problem, i tutaj bedzie troche zajecia. Mam sasiadów, których polska nazwe ich profesji próbowalam rozgryzc z Gackowa, i nie ma na to polskiego slowa. Sasiedzi sa w branzy rozrywkowej, znaczy w takiej, która objezdza jarmarki, festyny, targi i temu podobne, z karuzelami, strzelnicami i gastronomia. Najczesciej mieszkaja w kempingach, czyli dom na 4 kólkach. Po niemiecku nazywaja sie Schausteller, ale angielskie okreslenie Showmen nie jest prawidlowe. W Niemczech maja swój zwiazek zawodowy i nawet kosciól. W kazdym razie, teraz zaczyna im sie sezon, i nawet w piatek w poludnie pojechali na festyn, z calym sprzetem, rozbudowa tam itd., a o 6 wieczorem byli z powrotem i dupa blada, wszystko wstrzymane na 3 miesiace!
Czyli pozbawiono ich mozliwosci zarobku na bierzace potrzeby i zaoszczedzenia na sezon zimowy, znaczy czas po jarmarkach bozonarodzeniowych.
I co robic? Juz na FB, bo gwoli tego prawie 30- letniego sasiedztwa i znajomosci przeróznych, takze szlajania sie po sadach w roli swiadków na rózne sytuacje ;) podpowiedzialam niektórym, zeby dlugo nie zastanawiali sie, lecz parli do ratusza swojego miejsca zameldowania, po prostu po socjal.
Tak samo moi sasiedzi. Jutro maja odebrac wnioski, i bedziemy wypelniac. Podanie o socjal wypelnialam juz kiedys, chyba z 15 lat temu, znajomym, wiec chyba nie wyszlam z wprawy, a pamietam, ze pytan bylo tam chyba na 10 stron. Mam wolne, czas, wypelnimy.
Grunt, aby ratusza nie zamknieto, bo urzad podatkowy zamkneli i zabarykadowali sie, mozna tam dzwonic. A mialam jechac z moim rozliczeniem podatkowym..
Tak wiec to jest u nas. Zapasy mniej wiecej mamy, syn przyslal mi zdjecie zapelnionej wneki w przedpokoju, przy czym widac, jacy on i Sol niewczorajsi, wedle tego, to zmagazynowali (ananasy w puszkach np i przecier jablkowy w sloikach). Moja generacja, to moze za duzo powiedziane, ale ja wypróbowana w Polsce lat 80- tych, mam o pewnych sprawach po prostu wieksze pojecie. Oni musza sie nauczyc.
Jedyne, co nie magazynujemy, to zalecane 20 litrów wody mineralnej na lebka, polegajac na wodzie z kranu. I jak mój syn mówi, gdy tej wody w kranie zabraknie, to bedziemy mieli inne problemy, i brak czasu na siedzenie i picie wody z butelki. Tu sie zgadzam z nim.
Obiad w czasach cholery ;) miejscowy rzeznik nie zawalil sprawy, zrobil dzisiaj golonka na wynos :D
Poza tym, wzielam sobie do serca porady, juz nawet nie wiem, czy ze stony polskiej, czy niemieckiej ;) radzili ozywic kontakty telefoniczne, wiec jeszcze wczoraj telefonowalam z ciocia warszawska, owdowiala zona brata mojej mamy, tez pani 80- tka, sama w domu, synowie jedynie wpadaja jak po ogien z zakupami, poza tym pozostaje jej telewizja i ksiazki, ale te tylko za dnia, bo przy lampie oczy juz jej nie chca bardzo czytac. Okazalo sie, ze czytalysmy w tym samym czasie ta sama ksiazke, Lucinde Riley, ona jako Siostre Cieni, a ja Die Schattenschwester :D fajny przypadek!

Ze szkołą to wiem.Mam i siebie wnuka.Jest e dziennik to się loguje i widzę co mają zrobić. Było zadanie z j.polskiego ,poszło dobrze.Pani z biologii tez napisała ze poda co mają się uczyć. Matematyki się obawiam .Ślubny zadowolony ze mamy tyle słoików i korzystamy z nich
OdpowiedzUsuńDeficytowy towar u nas to jeszcze drożdże .Piekłam z ostatniej kostki i z kg mąki i prawie wszystko zeszlo.Syn dostał do domu a wnuk lubi to niech je bo lepsze to od słodyczy. Msze były przez tv.Niektóre dieciezje odwołały msze inkosioly zamknięte.Bierzmowanie odwołane raczej przesunięte. W sklepach różnie. Obawiam się o wizytę u neurologa z mężem. U nas zrobili szpital na ponad 400 osób jako zakaźny a tam tez były przychodnie.Moze na telefon uda się tych 7 rodzaji tabletek załatwić. Jaka byłabym szczesliwa.
Urszulko, my dzialkowcy, to w ogóle jak w kazdym kryzysie, mamy lepiej niz inni :) co prawda, w zyciu nie bylam i nie bede taka pilna jak Ty z przetworami, ale mamy jeszcze ogórki zakiszone, fasolke szparagowa, pastynaki, piertuszke korzenna, groszek zamrozony, i mase skloików z drzemem (to taty robota).
UsuńCos mi sie wydaje, ze jako wasz szpital zakazny sie zrobil, to raczej na zaplanowana wizyte nie macie po co isc...
Nasz lekarz robi urlop dopiero od Wielkiego Poniedzialku, wiec mam jeszcze troche czasu na przepatrzenie reszty lekarstw taty, bo w niedziele ukladam mu caly tydzien. Pantozolu ma aktualnie od grzmota ;) wazne sa tez leki przeciwbólowe i aspiryna, reszte mozna w razie katastrofy odpuscic.
Trzymaj sie i nie dajcie sie ukoronowac!
A w Wielkiej Brytanii trwa jakiś eksperyment społeczno-medyczny. Borys ma najwyraźniej swoją wizję, na to ma modele komputerowe i wykresy i trochę trudno się z nim nie zgodzić, mnie się podoba brytyjski pragmatyzm. Ale jak szkoły były w Niemczech otwarte to czułam się nieco lepiej. Teraz Niemcy też się zamnkęli i już chyba tylko moje dzieci chodzą w Europie do placówek, pewnie niezbyt długo. Na razie każą myć ręce i siedzieć w domu jeśli ma się gorączkę albo kaszel (7 dni siedzieć). Teraz mówią, że może za tydzień dwa, będą trzymać seniorów 70+ w domach a reszta ma się zarażać i pracować na odporność zbiorową społeczeństwa. I mówią, że szczyt zakażeń będzie w maju.
OdpowiedzUsuńJa mam duże szczęście bo mój pracodawca płaci pełną pensję, niezależnie co się będzie działo. U męża w pracy już gorzej, ale on może pracować z domu. Natomiast w Polsce te rzesze usługowców typu kelnerzy, fryzjerzy, aktorzy, muzycy plus cała masa ludzi na śmieciówkach bez prawa do zasiłków, w dodatku większość w kwarantannie w blokach (moi rodzice i my podobnie jak Ty i tata mamy spacerniak), ja się zastanawiam jak długo to potrwa zanim rząd będzie miał dużo poważniejsze kłopoty niż wirus.
Z ta zbiorowa odpornoscia to wlasnie jest ten problem, ze Corona to grypa, a grypa to nie ospa, ze masz raz i jestes odporna na reszte zycia.
UsuńTak, z tymi pracownikami i róznymi samodzielnymi, czy to fryzjer, czy kawiarnia, kino, czy wlasnie moi sasiedzi z brazny rozrywkowej; oni sa juz na starcie przegrani, i to chyba w kazdym kraju.
A jak ktos ma jakis kredyt na karku, to juz kompletna klapa niestety.
Tez sie obawiam, ze w maju to jeszcze nie bedzie tak, ze juz sie skonczy :(
No nic, pozdrawiam Cie serdecznie z Twoja rodzinka, i nie dajcie sie ukoronowac, ok?
Chyba i GB wlasnie zmienilo podejscie... kilkaset tysiecy mozliwych zgonow (wg tabelek) jako cena za ewentualna acz niczym nieuzasadniona odpornosc grupowa... Wg tej zasady powinien Borys ze swoim kolega od razu dac sie okichac, zeby mieli to juz z glowy. Tym co cierpia na megalomanie (czesto w kolorze blond,-)) chyba najtrudniej uwierzyc, ze sa sprawy wymykajace sie calkowicie ich wplywom.
UsuńSprawy wymykaja sie definitywnie!
UsuńZazdroszcze prywatnej zieleni dookola, teraz wychodze na spacer smieci wyrzucic... dobrze, ze jest balkon. Dzis czwarty dzien siedzenia w domu i zaczyna mi odbijac...
OdpowiedzUsuńProfesja sasiadow to animatorzy jak sie domyslam :)
Animatorem tez tego nie mozna ogólnie nazwac, bo sa tacy co np smaza nalesniki, i tez nazywa ich sie Schausteller ;)
UsuńNie ma trafnego polskiego slowa na ich zawód.
Tak, prywatne wybiegi teraz na wage zlota. Masz co prawda wspanialy widok z okna na port, ale to wlasnie tylko okno... w Trieste tez jest zabronione wychodzenie tak calkowicie?
U nas starzy mają siedzieć w domach, ale spacerują dopuszczalne. Trzeba tylko pamiętać o dezynfekcji i higienie.
OdpowiedzUsuńLekarstwa szczęśliwie wcześniej wykupiliśmy i powinny starczyć na dłuższy czas.
A gospodarczo może być niewesoło, niestety!:(
Tego wlasnie tez sie obawiam, inflacji, mnóstwa splajtowanych przedsiebiorstw.
UsuńNa szczescie leki, które bierze mój tato, to takie najzwyczajniejsze ze zwyklych, nic egzotycznego, czego mialoby zabraknac, tak mi sie przynajmniej zdaje.
Bo ze zabraknie np antybiotyków, to przeciez jasne.
Ludzie poruszaja sie po miescie, ale malo ich jest.
Literówka : powinno być- spacery są dopuszczalne. ;(
OdpowiedzUsuń;) sa, a nawet wskazany jest umiarkowany wysilak na swiezym powietrzu, wiec nie siedzenie, a spacerowanie np z psiakiem.
UsuńTrzeba jakoś przeżyć te dziwne czasy, co nastały i nie panikować. Cieszę się, że przynajmniej mam dużo do robienia i piękny ogród do dyspozycji. Pozdrawiam niedzielnie! :)
OdpowiedzUsuńOdpozdrawiam poniedzialkowo Maksie :)
UsuńCzasy sa uzaiscie dziwne, i jakos tak nieprawdopodobne, ze to naprawde sie dzieje. I to mówie ja, która byla do tej pory realistka, twierdzaca, ze do tej pory kazde stulecie mialo i swoje wojny, i zarazy.
Schausteller - myślę, że pasowałby tu trochę archaiczny "kuglarz".
OdpowiedzUsuńA propos przymusowego wolnego. Pracuję w szkole, czyli teraz siedzę w domu. Decyzja o zawieszeniu zajęć spadła na szkoły średnie nagle. Nie było czasu, żeby uczniom pozadawać. Dopiero potem z domu via e-dziennik. Jeszcze nie wiem jak uczniowie podeszli do tematu, bo w weekend nie zaglądam do dziennika.
Nie będzie to łatwe, bo e-learning to fikcja. Nikt nas nie szkolił, uczniów zresztą też. Co bardziej ogarnięci informatyczne nauczyciele wykorzystają PRYWATNE np. Google dyski udostępniając linki do prezentacji, czy zestawów ćwiczeń, ale trudno jest wprowadzać w ten sposób NOWY materiał z języka obcego.
Poza tym uświadamiam sobie, że muszę świadczyć pracę w oparciu o prywatny sprzęt, za Internet muszę zapłacić operatorowi z własnej kieszeni, a jeszcze mi potrącą za nadgodziny. Ale i tak się cieszę, że mi zapłacą, mężowi też bo także nauczyciel, ale córka pracuje w galerii handlowej w sklepie z ciuchami - obecnie zamkniętym. Więc siedzi w domu i NIE zarabia.
Kuglarz, jakie fajne, staroswieckie, prawie zapomniane slowo :) ale niestety tez nie to okreslenie. No mówie, w jezyku polskim nie ma takiego slowa na te grupe zawodowa.
UsuńZ tymi zamknietymi szkolami to jeszcze akcja bedzie jak ta lala, przeciez realistycznie podchodzac do sprawy, dzieciaki musza nadrobic mase materialu.
Mysle czesto, ze ja to mam w sumie robote zapewniona po kokardke, a inni martwia sie o egzystencje swoje i rodzin, to jest katastrofa :((
No to pozostaje chyba tylko określenie "performer", ale to nie polskie słowo😀
UsuńPerformer tez cos innego robi, niz moj sasiad i jego grupa zawodowa 😏 no mówię, nie ma w jezyku polskim slowa czy okreslenia 🤗
UsuńRobi się coraz poważniej, w pierwszych chwilach się nie myśli o realnym zagrożeniu, ale jak siedząc w domu ma się czas...
OdpowiedzUsuńLucy, my oboje juz w grupie ryzyka z racji metryki i chorób towarzyszących, teściowa wprawdzie nie wychodzi, ale ma przecież 87 lat. Co chwilę się dziwi, ze jest jakiś wirus, jak przeczyta na pasku w tv informację, po czym zapomina i znowu się dziwi jak przeczyta i tak w kółko... znasz to.
Trzymaj się, Lucy, dobrze, że masz ogród to i Tato i Mirka mają gdzie wyjść.
W Niemczech aktualnie problem opieki nad starszymi ludzmi, gdyz panie z Polski wybywaja na gwalt, nowe nie przyjezdzaja, bo po co, a dzienne opieki zak´mkniete, miejsc w domach spokojnej starosci czy na tych krótkotrwalych jak na lekarstwo, gdyz wiele miejsc bylo juz zarezerwowanych na czas ferii wielkanocnych... Twoja tesciowa ma jednak super sytuacje z Wami.
UsuńJa na drugi tydzien regularnie do pracy, wolalabym wcale z domu nie wychodzic...
Trzymajcie sie zdrowo :*
Mi tez kuglarz pasuje do Schausteller :-)
OdpowiedzUsuńJa malo telefonuje, bo nie lubie, jednak dzis ucieszylam sie, jak zadzwonila kolezanka, z ktora od kilku tygodni probujemy sie spotkac (to choroba, to urlop, a teraz nowy powod). Faktycznie bylo przyjemnie pogadac i posluchac zamiast popisac i poczytac.
Hamburg na razie zamknal szkoly/przedszkola na dwa tygodnie, ale Hamburgerom wlasnie skonczyly sie dwutygodniowe ferie - zobaczymy czego nawiezli i ile to potrwa.
A kilka dni temu wreczylam mezowi prezent urodzinowy (koniec marca) - bilety na koncert... Sama zagram mu na gitarze, a nawet zaspiewam;-)
Nie, nie kuglarz, bo oni nie czaruja, chyba ze swoja osobowoscia i sposobem na zycie :D
UsuńJa dzisiaj wykonalam znowu telefon do >Polski, ale to temat na wpis.
Hamburgerom zarzuca sie, ze wrócili wlasnie z pólnocnych Wloch i innych Tyrolów z nart, i pojechali teraz zakazic wyspy Morza Pólnocnego, i aktualnie jest wypad z tych wysp wszystkim turystom. I absolutnie zadnych kamperów.
No cóz, tez mi sie wydaje, ze sama zagrasz na gitarze i zaspiewasz :)
i bardzo dobrze ze szkoly sa zamykane
OdpowiedzUsuńzdrowie i zycie chyba jest wazniejsze niz ferie
niestety ta sytuacja byla do przewidzenia i bedzie coraz gorzej
granice trzeba bylo zamknac zanim wirus dostal sie do europy
a teraz mozemy tylko na siebie uwazac i patrzec jak wirus zbiera swoje zniwo
Na to wyglada. póki co, nie osiagnelismy wszyscy jeszcze epidemiologicznego szczytu. U nas kolejne reguly i zakazy. Ja szykuje sie na do konca lata, na serio. Byc moze bedzie jekas przerwa, ale z jesienia witamy znowu.
UsuńNiestety cala Europa uwarunkowala sie od Chinczyków, wszystko stamtad, a przedstawiciele firm latali tam i nazad jak z piórem w dupie, tak to trzeba okreslic. Bo tak bylo "taniej", niz gdyby kazdy kraj mial swoja cala produkcje. To bylo bardzo krótkowzroczne myslenie, ale co takie jak my sie niby znamy, co nie? :/