Ja, moje druty, wełna, książki, praca, rodzina w sensie ślubnego chłopa i Mirki jako psa, plus oczywiście syn i synowa, znajomi, przyjaciele, ludzie przypadkowo spotkani na drodze życia, a wszystko to działo się do wiosny 2024 na dolnosaksońskiej prowincji, a teraz w gminie targowej nad Menem w Górnej Frankonii.
A przepraszam, a "Lulajże Jezuniu"? Toż to najpiękniejsza kołysanka:) Śpiewałam ją do snu mojej wnuczce urodzonej w maju 2014:) Miła muzyka, łatwe słowa (pod Jezunia wstawiałam imię wnuczki:) i to działało:) W ten sposób powstała rodzinna anegdota, która weszła na stałe do historii rodziny:)
I do tego jeszcze jeżu malusieńki 🙃 Lulajże nie dam rady głosowo pociągnąć, mi słoń na ucho nadepnął 😁 no i przygłucha jestem. Ale lubię słuchać i czasami cos wysłuchać czy nowego dosłuchać, procesor uczy się nieustannie.
A mnie całe życie chodziła pod kopułką kolęda: tekst mniej więcej taki:" bracia patrzcie jeno, jak niebo goreje, chyba coś dziwnego w Betlejem się dzieje"...... itp. I jeszcze jedna: Dnia pewnego o północy, gdym się zerwał z czarta mocy, nie wiem czy na jawie, czy mi się śniło, czy wedle mej budy słońce świeciło ) 2x. Ja się czym prędzej porwałem, i na dru hów zawołałem, na Wojtka, na Piotrka i na Kaźmierza, by, poszli czym prędzej mówić pacierza! I jeszcze : W dzień Bożego Narodzenia, radość wszelkiego stworzenia, ptaszki w górę podlatują, Jezuskowi wyśpiewują, wyśpiewują! Słowik zaczyna dyszkantem, wróbel mu dobiera altem, szpak tenorem huknie czasem, a gołąbek gruchnie basem..... Ta ostatnia ma chyba 7-8 wersji
To Tatowe było, a prócz tego jeszcze kilka średniowiecznych kolęd u nas się śpiewało! Wszystkiego dobrego w Nowym !Roku! Niech Wam sprzyja wszystko!
Dnia pewnego o północy.... Fusilko! Znam, I to bardzo dobrze, a już tak długo nie slyszalam... wyobraź sobie, że mam ją na bardzo starej kasecie magnetofonowej, nagraną, jak ją śpiewa moja kielecka babcia, nagranie amatorskie z grudnia 1978 roku... Toś mnie przeniosła w pradawne czasy....
Wszystkie piękne, jeszcze "Cicha noc", w ogóle uwielbiam kolędy i mam bardzo długa listę.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCicha noc, ostatnio slyszalam w wykonaniu czterolatki, w wersji angielskiej, było wzruszające.
UsuńBBM:Bardzo lubię Kolędę dla nieobecnych- Preisnera.
OdpowiedzUsuńJa też... słuchałam w Wigilię.
OdpowiedzUsuńCicha noc u mnie na pierwszym miejscu. Dla nieobecnych zawsze chwyta za serce...
OdpowiedzUsuńCicha noc ma ciekawą historię powstania, za to ja też lubię.
UsuńZ Kolęda dla nieobecnych dopiero jakieś 3 lata temu się zetknęłam. Jest niesamowita.
A przepraszam, a "Lulajże Jezuniu"? Toż to najpiękniejsza kołysanka:) Śpiewałam ją do snu mojej wnuczce urodzonej w maju 2014:) Miła muzyka, łatwe słowa (pod Jezunia wstawiałam imię wnuczki:) i to działało:) W ten sposób powstała rodzinna anegdota, która weszła na stałe do historii rodziny:)
OdpowiedzUsuńI do tego jeszcze jeżu malusieńki 🙃
OdpowiedzUsuńLulajże nie dam rady głosowo pociągnąć, mi słoń na ucho nadepnął 😁 no i przygłucha jestem. Ale lubię słuchać i czasami cos wysłuchać czy nowego dosłuchać, procesor uczy się nieustannie.
A mnie całe życie chodziła pod kopułką kolęda: tekst mniej więcej taki:" bracia patrzcie jeno, jak niebo goreje, chyba coś dziwnego w Betlejem się dzieje"...... itp. I jeszcze jedna:
OdpowiedzUsuńDnia pewnego o północy, gdym się zerwał z czarta mocy, nie wiem czy na jawie, czy mi się śniło, czy wedle mej budy słońce świeciło ) 2x. Ja się czym prędzej porwałem, i na dru
hów zawołałem, na Wojtka, na Piotrka i na Kaźmierza, by, poszli czym prędzej mówić pacierza! I jeszcze : W dzień Bożego Narodzenia, radość wszelkiego stworzenia, ptaszki w górę podlatują, Jezuskowi wyśpiewują, wyśpiewują! Słowik zaczyna dyszkantem, wróbel mu dobiera altem, szpak tenorem huknie czasem, a gołąbek gruchnie basem.....
Ta ostatnia ma chyba 7-8 wersji
To Tatowe było, a prócz tego jeszcze kilka średniowiecznych kolęd u nas się śpiewało! Wszystkiego dobrego w Nowym !Roku! Niech Wam sprzyja wszystko!
Dnia pewnego o północy....
UsuńFusilko!
Znam, I to bardzo dobrze, a już tak długo nie slyszalam... wyobraź sobie, że mam ją na bardzo starej kasecie magnetofonowej, nagraną, jak ją śpiewa moja kielecka babcia, nagranie amatorskie z grudnia 1978 roku...
Toś mnie przeniosła w pradawne czasy....