niedziela, 22 stycznia 2023

I tego mi jeszcze brakowało:(

Dzisiaj na spacerze Mirkę ugryzł dog argentyński, który sobie bez smyczy latał po polach i wcale nie słuchał swoich ludzi. 

Mirka już oczywiscie chirurgicznie opatrzona, 3 rany na przedniej lewej łapce sklamowane, na szyi ma siniaka. 

Znowu czas t- szirtowy, tym razem z doszytym rękawkiem, z moich skarpetek na szybko sklecony. 

Jutro wizyta u naszego domowego weta, bo dzisiaj bylismy na ostrym dyżurze w mieście powiatowym. 

377 euro na dzień dobry, a to jeszcze nie koniec rachunku, bo dojdą leki i usunięcie klamerek. Pan od doga byl po południu u nas, za rachunki zwróci, bez ubezpieczenia, a mi się zdaje, dlaczego. 

Notabene w naszej Dolnej Saksonii jest obowiązek ubezpieczenia psa w sensie OC, ja za Mirkę place 105 euro rocznie. Jakby narozrabiała właśnie. 

Reszta bluzeczek z doszytymi skarpetkowymi rękawami. Mam nadzieję, że starczy, i obędzie się bez abażura na psim łebku.  

4 komentarze:

  1. No coś takiego, bidulka Mirka .Straszne przeżycie.Zdrowka dla psinki.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mówię, że to właściciel jest winien. Dobrze chociaż, że część kosztów poniesie. Niech zdrowieje psina. Uściski

    OdpowiedzUsuń
  3. BBM: Biedulka!A takiego agresywnego psa powinno się na smyczy wyprowadzać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, biedne jesteście obie- ona bo ugryziona, Ty-bo nerwy przed pójściem do szpitala! A facet to chyba powinien zapłacić jakąś karę, dog to groźny pies i chyba nie powinien latać bez smyczy.Serdeczności posyłam- anabell

    OdpowiedzUsuń