poniedziałek, 23 stycznia 2023

Noc była ok..

 



Mirka toleruje rękawek i nie liże ran. W nocy spala, rano zatankowała mniej wiecej pół litra wody, wyniosłam ją do ogrodu, wysikała się, z powrotem poszla na trzech nogach te kilka schodków do domu, po czym rozdarła pysk za śniadaniem, bo kolacji wczoraj przecież tez nie jadła. Czyli idzie ku lepszemu. Ale jak sobie pomyślę, że ta łapka mogła zostać w paszczy tego doga, to inaczej mi się robi. 

O 11 termin u naszego weta. 

I inne domowe terminy, ja jutro przed południem do szpitala, na badanie krwi, ekg i resztę przed operacją w czwartek, Tobi do laryngologa dzisiaj, do neurologa w środę. Jako, że nie wiedziałam wczoraj, co z resztą niedzieli zrobić, wyprałam moje ufajdane krwią ciuchy, włącznie z kurtką, a potem pościel, bo też była do zmiany. Mam nadzieję, że moje 3 dni jeszcze w domu, będą już spokojne. 

6 komentarzy:

  1. Uff! Czyli idzie ku dobremu u TWEJ Psinki!
    Zatem Tobie życzę spokojności! Aaaa, jeszcze kciuki będę trzymać aby wszystko się dobrze skończyło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mirka dobrze zniosła noc to dobry znak.Trzymam kciuki za badania i zabieg.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękujemy za kciuki. Wizyta u weta była pomyślna. Rany wyglądają dobrze, są suche. I co też ważne, nie ma wielkiego siniaka na szyi, bo to tez mógłby być problem, "jajko" praktycznie nie wchłania się i trzeba by operować, jak u ludzi. Na szczęście u niej tylko powierzchownie. Dostala dalej antybiotyk,na w sumie 7 dni, I syrop przeciwbólowy. I wrzeszczy za żarciem, to dobry znak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby bylo, duzo masz tego na swoich barkach.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to szczęście w nieszczęściu, że już jest lepiej. Przytulaski dla Ciebie a "głaski" dla biednej psinki. Trzymajcie się, anabell.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdrowia dla wszystkich! BBM

    OdpowiedzUsuń