piątek, 6 stycznia 2023

Taka sytuacja

Sol ukochana babcia Helga zmarła w sylwestra, pogrzeb jest za tydzień w piątek, a dzieciarnia teraz jeździ z dołu do góry i nazad w Niemczech, znaczy kursują między Górnym Palatynatem a dolnosaksońskim Wolfenbüttel. 

Teraz wykorzystali dzisiejsze bawarskie Święto Trzech Króli, bo u nich jest (i jeszcze w dwóch innych landach). U nas normalny dzień roboczy. W niedzielę, jak będą wracać do domu, wstąpią na obiad u nas, trochę pobędą, i zaraz pojadą, bez noclegu, bo w poniedziałek oboje do pracy. 

Nie powiem, żeby mnie tak krótka wizyta zmartwiła, może jestem wyrodną matką, ale jakoś ostatnio potrzebuję dużo spokoju i czasu dla siebie. Tak więc w niedzielę ugotuję obiad, dzień wcześniej upiekę nieskomplikowane ciasto, i koniec balu panno lalu. Postanowiłam zrobić łososia na białej, spiczastej kapuście,  to jest sprawdzony przepis z gwarancją udania się i smaczna potrawa, do tego parę ziemniaków dla głodomorów. Na zakupach artykułów spożywczych bylismy już dzisiaj, wszystkie produkty już w domu.

Pozostaje tylko jutro ogarnąć nieco chałupę, być może już co nieco z bożonarodzeniowych dekoracji usunąć,  jak na przykład anioła leżącego na stole i świecącego gołą dupką, ale on 0 fajny jest i lubię go. 

Tobiego około południa wywiozę za rzekę do Westfalii, ma z dawnymi kumplami spotkanie wędrujące, kończące się w jakiejś knajpce, skąd go wieczorem znowu odbiorę. Tak więc nam prawie całe popoludnie dla siebie i rozmaitych prac w domu. Ale jak tylko odstawię Tobiego u Krystiana, po drodze do domu, zatrzymam się na trochę w mieście Höxter,  leży mi po drodze, ostatnio bylam tam "na miescie" w sensie zakupów i szopingu jesienią 2019 roku, jeszcze przed koroną.  

Pijąc wtedy kawę w piekarni, podziwiałam budowę praktycznie nowej uliczki z wieloma sklepikami, i teraz właśnie chcę je zobaczyć od środka. I jak Tobi nie lubi szopingu, z nim iść do sklepów to normalnie moralna katastrofa, bo tu za dużo ludzi, a tam co chcesz, a po co ci to, a kiedy jedziemy do domu, bo w tym sklepie za gorąco,  w drugim ciągnie przez lufcik, i tak dalej w to lamento, normalnie w jaśnistą i na q wpaść można. A jutro chętnie by ze  mną w Höxter pochodził... i może by my wcześniej pojechali i pochodzili razem... tylko, ze ja nie wierzę w jego szopingową metamorfozę,  idę tam sama w miasto i chcę w spokoju wszystko sobie zobaczyć, w moim tempie 😋

Rano Tobi może chętnie iść do piekarni po bułki i gazetę, jak taki wyrywny na zakupy 😉

Weekendowa gazeta jest mi ważniejsza niż bułki,  już przez samą stronę z nekrologami, do tego stoi w niej, co gdzie w weekend się odbywa  chociaż ten tydzień już rozplanowany. 

A co do cen bułek, to z nowym rokiem za "normalną" płaci się 50 centów,  czyli 1 całą markę w prawdziwych pieniądzach. Jak tu przybyłam, bułka kosztowała 20 fenigów. 


W sylwestra mieliśmy tez mały przebój dnia, ja pracowałam i spałam w dzień, ale jakoś około wpół do pierwszej zbudziła mnie potrzeba, I po drodze wyczytałam, że papież umarł, to poszlam na piętro poinformować o tym fakcie Tobiego, bo jeszcze nie słyszał, no to się dowiedział,  i pyta się, idziesz jeszcze dalej spać czy już nie. No nie, idę jeszcze trochę spać,  położyłam się i zdążyłam zamknąć oczy, jak tobi wpada do sypialni i mówi, ty wiesz, co się stało, od sąsiadów drzewo na kury się wywaliło.  Przez płot. O kurka, to lecę do kuchni, zobaczyć, i na dwór, do ogrodu, zobaczyć dokładniej. Faktycznie, starą i sprochniala jabłonka, leży sobie przez płot,  na tym sprzedanym kawałku i gdzie sasiedzi kury trzymają. Moja pierwsza myśl,  jak dobrze  ze juz nie moje, i nie mój problem... Tobi mówi , dzwoń do tej gay community, że im kur ubywa, bo idą w świat. I że jak chcą, to zaraz załączę moją piłę i być może, uratujemy płot w sensie siatki. Uratowaliśmy, Tobi pociął drzewo, Martin i Chris trzymali i odginali, potem połapali te kury. Tom ma ptasią fobię,  to obserwował przez płot od ulicy. Sąsiadki nie powiadomiliśmy, bo to bez sensu, wdawać się z nią w dyskusję,  ona ostatni raz była na tej pisiaflosci jakieś ćwierć wieku temu i ponoć nie ma możliwości,  przyjechać tutaj. 



3 komentarze:

  1. Witaj,
    a mogłabyś podać ten sprawdzony przepis na łososia?
    Pozdrawiam, Maria2

    OdpowiedzUsuń
  2. Lucy, w moim przekonaniu nie jestes wyrodna Matka tylko madra Matka. Wizyta i obiad wystarczy. Ja syna z rodzina nie goscialam od 2018. Ja bylam w 2019 z wizyta a pozniej byl Lockdown. U nas nadal szalej Covid i grypa - sluzba zdrowia to teraz juz nie 3 a 4 swiat . Podziwiam Was za obywatelska postawe - chcialabym Was miec za sasiadow.
    Ps przepraszam ale nia mam polskiej klawiatury
    Pozdrawiam Aga T

    OdpowiedzUsuń
  3. To się zadzialo, moji jak przyjadą to nocują chociaż mają 1godzine i 15 min.No ale jest też mały bobasek to chce człowiek się nacieszyc małym czlowieczkiem a starszy przyjedzie na tydzień w ferie zimowe.Zakupy z chłopem to masakra , teksty a po co ci tam iść, tyle ludzi, ciepło w sklepie to ja też znam.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń