wtorek, 10 lipca 2018

Jakos leci

Wczoraj poswietowalismy urodziny mojej mamy, w rodzinnym gronie, czyli malym, mój syn tez dotarl na czas, ale zaraz jedzie do domu, jutro musi znowu do swojego laboratorium. Demencja jubilatki robi niezle postepy, gubi sie w (malym) domu, a dzien przed urodzinami zestrzelila nas stwierdzeniem z samego rana: chetnie bym sie juz umyla i ubrala, ale nie wiem ani gdzie, ani jak.

W pracy z regulacja maksymalnie 40 pacjentów kompletny luz, mimo tego przychodze zmeczona do domu i padam na lózko. Nic, ino wiek widocznie.


Nadrobilam nieco lektur na ostatnich pieciu dyzurach, dzisiaj bedzie z pewnoscia inaczej, poniewaz urolog operowal. Poprzednie noce tez trafiali sie swiezo operowani, ale w minimalnych ilosciach, i co rano ja i Korina mylismy obligatoryjnie dwóch pacjentów, z calym wypasem, czyli, jak w dokumentach powinno stac do rozliczenia PKMS. Poza tym, znowu kilka pacjentów (internistycznych) z syndromem niedzwiedziej lapy, jak ja to nazywam. Ogromne rece i stopy, spuchniete do granic mozliwosci, gdy takiemu staruszkowi w szpitalu dowala 2- 3 litry kroplówki, z którymi to litrami nie radzi sobie ani serce, ani nerki, gdyz klient od lat wypijal w domowych warunkach maksymalnie do litra plynu dziennie... u pan dochodza do tego pierscionki zareczynowe i slubne obraczki, nie do sciagniecia z tych grubych palców.


Chinczyki znowu zawalili sprawe, po wybuchnieciu fabryki robiacej piperacyline ponad rok temu i z tego powodu braków na rynku farmakologicznym, tym razem zasyfili tabletki na nadcisnienie, i jest wielka akcja zwrotu. Co tam nieplanowanie doszlo, nikt nie mówi, ale ja przypominam sobie akcje z zatrutym mlekiem w proszku... 

12 komentarzy:

  1. no masz i wpis mi uciekł,zdrowia dla mamy życzę.
    do czego to doszło aby lekarstwa fałszować,tylko kasa,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubią ryzyko, nawet, jak po nim glowy polecą, dosłownie, jak po tym mleku, ścięli kilku.

      Usuń
  2. U ciebie komentowanie moderowane? to już trzeci komentarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nigdy nie moderowałam, sprawdzę potem na komputerze, czy wskoczyły mi jakies funkcje.

      Usuń
  3. A Mama dalej chodzi do tego domu dziennego pobytu? Zadowolona jest?

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby jej się tam podoba, ale najchętniej siedziałaby w domu i dumała, drapiąc sie po uchu i górnej wardze, ma taki tik, nie do oduczenia. I koncentrację prawie zerową. Dzisiaj zaczęłam z nią malowanie dla dorosłych, ile bylo marudzenia, glowa mała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lucy,to u mnie się coś pokićkało,

    OdpowiedzUsuń
  6. zawsze jak czytam o demencji, to wpadam w popłoch, że mnie również dopadnie niebawem...serdeczne życzenia dla Mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu 😊
      To dosyć często strach, zrozumiałe, ale tak czytając Ciebie i myśląc na temat wydaje mi się, ze jesteś sporo od demencji oddalona.

      Usuń
  7. U mnie w rodzinie też był ten problem, a ponieważ z demencją zmagały się kobiety- strach towarzyszył mi tak długo, że postanowiłam wyjść mu wreszcie naprzeciw. Rezonans mnie uspokoił- przynajmniej na jakiś czas.Co prawda wiele rzeczy umyka z pamięci, ale cały czas jeszcze wiem, jak się nazywam i gdzie mieszkam, czyli do domu powinnam trafić... ;(
    Zdrowia dla Mamy! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BBM, cos zapomniec jest normalne. Mozna zapomniec, kogo spotkalo sie na zakupach, to tez jest normalne. Ale dopiero jak sie zapomni, ze wogóle bylo sie na zakupach, to jest demencja. Nie martw sie na zapas. Wychodzi na to, ze wiele kobiet w rodzinie mojej mamy mialo demencje, ogólnie ta galaz rodziny. Ja na szczescie jestem zupelnie jakby nie z tej strony, ide w kierunku rodziny ojca, i to cla moja nadzieja, bo u niego w rodzinie demencja nie wystepowala.

      Usuń