piątek, 16 stycznia 2026

157. Tak sobie

siedzę w domu i wycieram nos. Katar jeszcze w Normie, nieporównanie do zeszłorocznego przy RSV. 

U lekarza też byłam, po zwolnienie lekarskie. Lekarz był też zastępczy,  bo z trojga miejscowych, dwóch jest chorych. Lekarz kazał pić dużo herbaty z miodem i wychodzić też na świeże powietrze. I tak trzeba, bo jest piesek. Piesek zawsze i na wszystko dobry, stwierdził lekarz od ludzi. 

Do psiego lekarza też wpadłam, bo Mirce kończy się Pankreativ, ten proszek na trzustkę, więc następne pół funta już jest, a jak to zje, to znowu badanie krwi i wedle jej lekarza, powinno być ok. 

Leżę albo siedzę, i trochę czytam. Lektury mam pod dostatkiem. Grzebię też w necie, włączyłam sobie kilka kanałów na WhatsApp- ie, łącznie z policyjnymi, i jestem zorientowana, co i gdzie. Jako ciekawostkę podam, że bawarska policja nie jest "politycznie poprawna" i nazywa rzeczy po imieniu, włącznie z narodowością sprawcy. W Dolnej Saksonii nie do pomyślenia. 

Akurat kupiłam sobie też bilet tam i z powrotem do Göttingen,  bo w maju obligatoryjna wizyta w klinice uniwersyteckiej. Podrożał o prawie 10 euro w porównaniu do zeszłego roku, ale zawsze taniej i wygodniej niż tłuc się autem po autostradach, szczególnie siódemce, a ceny za parkowanie owego też potrafią powalić na kolana. 





1 komentarz: