sobota, 28 lutego 2026

170. Znowu wolna sobota

Tydzień pracowy, w ilości jednego dyżuru popołudniowego i dwóch nocnych, był taki sobie w różne desenie. Pierwsza noc fatalna, druga spokojna, ale i pacjentów było mniej, i koleżanka współpracująca świetna. 


Notabene jadę z nią i jeszcze dwiema innymi w środę do pałacu Seehof na śniadanie. 

Dzisiejsza wolna sobota minęła spokojnie, wczoraj wyprałam nowe rzeczy Tobiego, które przyszły w paczce, dzisiaj już część zebrałam. Wyprałam już też jedna zimowa kurtkę, bo u nas eksploduje wiosna, temperatury do 17 stopni, lodziarnia otwiera 6 marca, szkoda, że już nie dzisiaj- bo dzisiaj naprzeciwko niej było grillowanie z ZuZ, czyli partii startującej z kandydatem na burmistrza, wybory za tydzień w niedzielę.  Na grillu byłam z Arletą, bo Tobi tam był już na służbie, także musiał dłużej zostać, żeby po zakończeniu imprezy ogarnąć ten majdan. 

Po południu powiedziałam jeszcze trochę w domu z Arletą, przejrzałyśmy prasę,  wypiliśmy gorącą herbatę, do niej smaczne kruche ciasteczka, bo grillowa impreza była w cieniu i jednak nieco chłodno było wiec herbata jak znalazł. Potem ona pojechała do domu, a ja zaczęłam się zbierać na dzierganie do biblioteki. 

Prawie kończę mój wełniany raglan. Na marzec będzie jak znalazl. 

Teraz czytam kolejną nie tylko babską gazetkę, książkę z biblioteki też, dopijam termos hherbaty. Za pół godziny leci w TV Mr.&Mrs. Smith, uwielbiam ten film od wielu lat, a druty i wełną też już czekają 😉



1 komentarz:

  1. Fajny dzień miałaś, ja też bo urodziny córki i wszystkie wnuki, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń