poniedziałek, 13 kwietnia 2026

182. Szukam książki,

tytułu,  autora. Wielkie nadzieję pokładam tutaj wśród czytających bloga, bo wiem, że jest wielu miłośników literatury. 

Książkę czytałam jako dziecko, nie jestem teraz pewna, czy była to literatura dziecięca, czy raczej młodzieżowa. Bo ja czytałam już jako dziecko parę pięter wyżej, znaczy niekoniecznie odpowiednio do mojego wieku. Rodzice pracowali na zmiany, nie mialam rodzenstwa, byłam dużo sama, a w Prudniku była biblioteka publiczna, do tego oczywiście szkolna, mała przy domu parafialnym, i "frotexowska" w Domu Kultury, do której wstęp mieli właściwie tylko pracownicy owej firmy i ich rodzina, ale kryterium członkowstwa było pytanie: a twoi rodzice pracują we Frotexie?- nie pracowali, ale tam pracowała taka masa ludzi, że było to bardzo prawdopodobne, że i moi pracują, tak więc skłamałam, że tak, i już byłam wpisana. Lubiłam tam chodzić, była tam kompletnie inna atmosfera niż w miejskiej na Placu Zamkowym, chociaż w tej fascynował mnie obraz "Macierzyństwo" Wyspiańskiego jako ogromne fresko na ścianie w korytarzu. W zeszłym roku, będąc moment w Prudniku, chciałam jeszcze raz to zobaczyć; okazało się, że nie ma tam już wejścia, ani biblioteki, zrobione są mieszkania. Biblioteka miejska jako taka przeprowadziła się do frotexowskiej, do Domu Kultury. Zdaje mi się to dobrym rozwiązaniem.

Ale wracając do poszukiwań. Jak wspomnialam, nie znam tytułu, autora/ autorki?- nie pamiętam imienia protagonistki. Dziewczynka, być może akurat nastoletnia, mała.  Akcja była dziwna, odbywała się w Krakowie, prawdopodobnie okres międzywojenny, nieco biedy, w rodzinie tej dziewczynki z bardzo surowym ojcem raczej nie, ale już w sąsiedztwie tak. Powiązania do dzielnicy żydowskiej w Kazimierzu, bywali tam czasami, w całej tamtejszej niekrasie. 

Ktoś, coś? 

Nie wiem, tak mi od jakiegos czasu chodzi po głowie. A przypadki chodzą po ludziach. 

Być może pomoże informacja, że czytałam te książkę na początku lat osiemdziesiątych, być może pod koniec siedemdziesiątych,  a sama jestem rocznik 68. 



48 komentarzy:

  1. Z żadną książką nie kojarzę- nieco za mało informacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka była nieco brutalna w akcji. Życie, jakiego nie znałam, dlatego wychodzę z a założenia, że była to raczej literatura młodzieżowa niż dziecięca.

      Usuń
  2. Lucy, nie wiem czemu ale tak mi przyszedl do glowy tytul - Godzina pasowej rozy Marii Kruger?? Moze to ta?
    Aga T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tę znam i mam, tamta była lekko drastyczna.

      Usuń
    2. Cala nadzieja ze Lucia pozna opis .Aga T

      Usuń
    3. A być może, szansa spora 🙂

      Usuń
  3. Kojarzą mi się Szaleństwa panny Ewy lub Awantura o Basię, ale nie wszystko z opisu się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, ta książka nie była taka popularna jak literatura Makuszyńskiego. Szaleństwa panny Ewy długo już nie czytałam, ale może się doczekają w regale.

      Usuń
  4. Może Ruda Kejla Isaaca Singera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poguglowalam, niestety nie.

      Usuń
    2. Czat gpt podpowiada autorķę Helenę Boguszewską, zobacz co napisała, może przypomni Ci się jakiś tytuł

      Usuń
    3. Przejrzałam twórczość Boguszewskiej, niestety nie. Ale dziękuję serdecznie za podpowiedź.

      Usuń
  5. No to, Lucy, jesteśmy ten sam rocznik. Mimo to nie kojarzę tej książeczki.
    Z Prudnika pochodzi moja przyjaciółka, parę lat starsza od nas. Jej mąż też. Mieszkają niedaleko i z takiego kościoła z klasztorem w jakimś lasku widać miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To klasztorek franciszkanów, Prudnik- Las. Wyszyński był tam internowany. Ładny teren spacerowy.
      Szkoda, że nie poznajesz, ale książka była raczej niepopularna.

      Usuń
    2. O, tak! Oni mówią na to "klasztorek" właśnie!

      Usuń
    3. Był jeszcze jeden, stary klasztorek, wiele lat temu były ruiny, do dzisiaj chyba nie ma nic, spytaj o niego przyjaciółkę.

      Usuń
    4. Spytam przy okazji. A na tym klasztorku (kościele) mąż przyjaciółki remontował dach i spadł... Do dzisiaj ma problemy z kolanami, przeszedł dwie operacje wymiany stawów. Dobrze, że tylko tyle się stało...

      Usuń
  6. Nie kojarzę , może ktoś jeszcze zajrzy i podpowie, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, Ula, czasami przypadki chodzą po ludziach.

      Usuń
  7. Jestem i myślę. Powinnam znać. Czy jesteś pewna, że akcja dzieje się w Krakowie ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten anonim to ja Lucia. Sama nie kojarzę, ale AI podpowiada *
    " Tajemniczą dziewczynkę" St. Ochockiego. Ja mam tego autora " Zamki naodzie".
    AI podpowiada :

    czy książka była polska czy tłumaczona (tu: polska)
    czy pamięta jakąś scenę z Kazimierza / Żydami
    czy była tam np. przyjaźń między dziećmi z różnych środowisk
    albo nawet kolor okładki / ilustracje
    Spróbuj sobie coś jeszcze przypomnieć. Jakaś sceny. Miejsce.
    Buziaki
    I zapytamy unie Marię2 . Ona była bibliotekarkay.

    OdpowiedzUsuń
  9. Korekta " Zamki na lodzie " i u mnie.😀 Lucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamki na lodzie to o Ibsenie...
      Tak, polski autor/ autorka, akcja w Krakowie i w Kazimierzu. Ioteki, wszystkie
      O okładce nic nie powiem, bo książka z biblioteki obłożona papierem tamtych czasów.

      Usuń
  10. O kurczę! 68 ! Lucy, Frau Be! Mam syna w Waszym wieku!!😉

    OdpowiedzUsuń
  11. Tej o Ibsenie nie znam. Ale jest jeszcze książka St. Ochockiego też o tytule " Zamki na lodzie" Mam w domu. Jakaś scena z książki? Coś na tym Kazimierzu? Lucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam, I za Chiny ludowe nie umiem znaleźć, o czym te Zamki.

      Usuń
    2. Na Kazimierz chodzili, odwiedzać ubogich krewnych, gdzie była bieda z nędza. I bosonogą dziewczynka na progu siedząca. Ojciec protagonistki nie życzył sobie kontaktu z nią.

      Usuń
    3. O to już coś. Zamki na lodzie mam własne. Jak wrócę do domu, to pojazdy. Ale to nie ta książka. Lucia

      Usuń
  12. 68 rocznik! Dziecko jesteś 😀 To moja VIII klasa, już obowiązki, egzaminy do liceum i mniej czasu na pochłanianie wszystkiego co się w zasięgu znalazło jak było wcześniej. Ciekawa jestem czy ktoś trafi co to za pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie trafi, to były fajne dyskusje na temat, Anko... zdaje sobie sprawę, że szukam igły w stogu siana.

      Usuń
  13. „Dzieci z ulicy Świętego Mikołaja” – Hanna Mortkowicz-Olczakowa Może to ta ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie 😑 gugluję wszystkie pomysły.

      Usuń
  14. Czy mogę zamieścić informację o Twoich poszukiwaniach (z linkiem do Twojego bloga) na blogu Krakowianki, która dużo czyta, ma dużo książek i blog ten odwiedza sporo "czytaczy". Myślę, że jeśli "ktoś, coś", to u Ciebie napisze. Pozdrawiam Majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie, proszę o to, I dziękuję za propozycję 😀

      Usuń
    2. Już to u mnie dziewczyny rozkminiły, że "Dwie ulice". Mnie się nie zgadzało z tym Kazimierzem, bo pamiętam doskonale, że bohaterka uciekała z dostatniego, ale zimnego domu do biednych kuzynów na Krowodrzy...

      Usuń
  15. https://zacofany-w-lekturze.pl/powiesci-mlodziezowe-prl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nowe pytania do Ciebie
    Spróbuj dopytać koleżankę o jedną z tych rzeczy — to może być „strzał w dziesiątkę”:
    Czy ta bosonoga dziewczynka była:
    Żydówką?
    czy „po prostu biednym dzieckiem”?
    Czy główna bohaterka:
    potajemnie się z nią spotykała?
    pomagała jej?
    Czy pamięta:
    chorobę / śmierć / tragedię (częste w takich książkach)
    albo zimę, głód, brak butów?
    Lucia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie była Żydówką, ale mieszkała w Kazimierzu
      Biedne dziecko
      Spotykały się przy odwiedzinach u rodziny, znaczy widywały się, ojcu protagonistki to nie podobało się
      Hm, tragedia była bieda, brak butów/ bosonoga, głód, łachmanki
      O ile sobie przypominam, przyjeżdżali tam, ale teraz pytanie czym, raczej dorożka. W Kazimierzu mieli bliska rodzinę, ciocie protagonistki- siostrę jej matki?

      Luciu, jednym zdaniem, poród kleszczowy, ale dziękuję Ci za zaangażowanie 😘

      Usuń
  17. Dobra. Idę dalej. Jeszcze w domu pooglądam jak wrócę. Może jakiś stary autor mnie natchnie. Lucia

    OdpowiedzUsuń
  18. Lucy jeszcze jedno pytanie
    "czy ta biedna dziewczynka miała imię, które koleżanka pamięta?
    albo: 👉 czy coś się z nią stało (np. choroba, zniknięcie, śmierć)? " Lucia

    OdpowiedzUsuń
  19. Zobacz blog zacofany w lekturze : https://zacofany-w-lekturze.pl/powiesci-mlodziezowe-prl/

    tu wklejam fragment wpisów:


    Dzień dobry, na liście niestety nie znalazłam powieści, której poszukuję, jest to historia dziewczynki mieszkającej w Krakowie z rodzicami i siostrą. Ich mieszkanie znajdowało się w jakiejś eleganckiej dzielnicy miasta, natomiast główna bohaterka uwielbiała wymykać się do Krowodrzy, gdzie mieszkała uboga część ich rodziny, chyba jej mamy. Cały urok tej powieści polegał na mieszaniu się tych światów. Będę wdzięczna za podpowiedź :) Pozdrawiam.
    Odpowiedz

    visage Piotr (zacofany.w.lekturze) pisze:
    7 lutego 2021 o 10:25

    „Dwie ulice” Olgi Chrobrej
    Odpowiedz
    Gosha pisze:
    11 kwietnia 2021 o 20:42

    A druga część to „Koniec zabawy”. Odkryłam niedawno, akcja dzieje się po wybuchu drugiej wojny i niestety nie jest tak beztroska… Pozdrawiam

    Myślę, że o to chodzi. Miłej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIESAMOWITE!
      To jest TA ksiazka, dokładnie, pomieszalam Krowodrzę z Kazimierzem, wstydze się, ale prawie 50 lat swoje robi...

      DZIĘKUJĘ!

      Usuń
    2. Na blogu, na którym umieściłam info, poszukiwana książka została znaleziona, a wiadomość opublikowano dziś o 5.31. Pozdrawiam Majka

      Usuń
    3. Dziękuję Majko baaaardzo, to był taki pomysł, bo książka chodziła mi.po głowie... ten blog musi być niesamowity. Ucieszyłam się rano jak nie wiem co!

      Usuń
  20. Lucy, sprawilas ze ja tez sie zainteresowalam klasyczna mlodziezowa literatura i poprosze rodzine zeby szukali ksiazek ktore chce przeczytac w anykwariatach. Dzieki Aga T

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój Ślubny był z Prudnika, byłam tam - chyba jeden raz - na wizycie przedślubnej u teściów 😁 Ale nie będziesz znała, bo starszy od Ciebie o całą dekadę. Napływowi byli, pamiętam z jego opowieści, że gdy rodzice tam przyjechali z jakąś drugą rodziną, mogli wybierać z pustych domów, który chcieli - i umościli się w jednym razem z tą rodziną, czego potem nie mogli odżałować, gdy przyszły na świat dzieci i zrobiło się ciasno.

    OdpowiedzUsuń