sobota, 25 kwietnia 2026

184. Olej

W środę na popołudniowym dyżurze miałam sobie zabrać jedną pacjentkę z intensywnego na mój kawałek podłogi na internie, więc sobie po nią poszłam, i wchodząc tam na ich dyżurkę słyszę rozmowę dwóch koleżanek, i że jedna mało sobie kuchnię nie spaliła. Och, acha, to się wmieszałam w rozmowę, że jak to sobie mało kuchnię nie spaliła? Smażyła coś na oleju, kotlety może? No tak, tak. 

W lutym znajoma ze wsi obok też miała ogień w kuchni, smażyła nie pierwszy raz na oleju, dała radę zdusić ogień,  ale meble poszły do wymiany, ubezpieczenie zapłaciło. 

Faktem jest, że od jakiegos czasu olej, czy rzepakowy, czy słonecznikowy, jest inny. Nie jest oleisty, jak to w przysłowiu sie określą, że spływa jak olej, czyli powolutku. Ostatnio oleje są wodniste i bardzo szybko się przepalają na patelni. W końcu jest tak, że przecież nikt pierwszy raz nie smaży jakichś sznycli, kiedyś usmażyło się stos i tłuszcz zaczynał ciemnieć, dzisiaj po kilku jest czarno w patelni, wylewam olej, wycieram patelnie, po czym smażę na nowym, bo inaczej nie idzie. I trzeba bardzo uważać, żeby na czas zredukować temperaturę.  

Katrin, ta z intensywnego, jest zdania, że olej ma jakby dolany przyśpieszacz, jak ten płyń do rozpalania grilla. 

Faktem jest, że ludzie coraz częściej mają dziwne przygody podczas smażenia na oleju.  

***

Pracowałam w środę na popołudniu, kilka koleżanek jest na chorobowym, oddział jeśli chodzi o pacjentów i związanych z nimi pracą jedną wielką katastrofa; w czwartek miałam mieć jeden dyżur nocny, w planie było nas 3 na noc, ale było jasne, że z powodu wakantow w dzień jedną i tak odciągną na dzienny dyżur, tak więc zdecydowałam, że to ja będę tą właśnie, bo chętniej po południu w pięcioro niż na noc we dwie w tym chaosie. To była dobra decyzja. Popołudnie było pod znakiem latania za własnym ogonem, ale tylko przy 9 pacjentach dla mnie samej. 


Makowiec upiekłam jeszcze w środę, wyszedł nieco krzywy, ale smaczny. Dostałam bowiem gotową masę makową z Polski od Arlety. Ja niechętnie piekąca, ale mus 😅



5 komentarzy:

  1. Też zauważyłam, że olej jest teraz jakiś wodnisty. Sądziłam, że jest oszukiwany wodą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masakra z tym olejem, my kupujemy zawsze olej wieloziarnisty w szklanej butelce, bardzo gęsty. Drogi, ale wydajny.
    Makowiec apetyczny:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko smażę na maśle klarowanym,a olej kokosowy awansował u mnie do rangi kosmetyku. Prowadzone badania z cyklu "na czym najzdrowiej smażyć" wykazały, że masło klarowane ma najwyższa temperaturę dymienia i smażone na nim potrawy ponoć są zdrowsze. W każdym razie ja to już dawno odkryłam, że gdy jem smażeninę robioną na maśle klarowanym to nic mi potem nie dolega, ale po smażeniu na tych innych olejach to zawsze wiem, którym miejscu mam wątrobę.Zresztą sama na to nie wpadłam, ale po wycięciu pęcherzyka żółciowego dostałam takie zalecenie od lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przypuszczałam, że czarne drobinki to wina oleju a nie patelni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń