poniedziałek, 6 listopada 2017

Bulwiasta przygoda

W przebieralni, w pracy, mamy taki regal, na który wedle niepisanego prawa, mozna cos polozyc do ogólnego uzytku, badz do wziecia sobie. Czasami leza tak ksiazki, najczesciej plony, które ktos przerobic i przejesc nie dal rady. Ogórki, pomidory, cukinia, czeresnie, czasami flance czegos tam. Wiosna stanela tam mala reklamówka z jakimis bulwami w srodku. Hm, mysle, pewnie jakies kwiatki, wezme ze trzy i sie zobaczy, co urosnie.

Bulwy wygladaly tak:


(zdjecie z wikipedii)

Tak wiec, przywiozlam do domu, pokazalam ojcu przyznajac, ze nie mam pojecia, co toto, ale na pewno jakies kwiatki. Wsadzilismy bulwy do ziemi, i faktycznie po krótkim czasie zaczely nad nimi wychodzic zielone listeczki, i rosnac, i rosnac... dwie rosliny przy garazu, jedna przed domem. Wyskosc calkiem sobie, tak z póltora metra, troche jakby slonecznik, wygladaly. Czasami pytalam znajomych, sasiadów, czy maja pojecie, co toto, ale nikt nie wiedzial. 


Pod koniec lipca byla ta powódz, przedtem deszcze, ziemia rozmiekla, i jedna flance, spod garazu, polamaly, przewócily, a wiec kwiatek do wyrzucenia. Przy usuwaniu okazalo sie, ze z jednej bulwy, zrobilo sie ze dwadziescia. 

- To jakis chwast paskudny!- wykrzyknal mój rodzic, - ja to na jesien wszystko wykopie, inaczej to sie rozpleni! 

Faktycznie, rozplenilo sie. Calkiem niezle plony bulw, jak sie pomysli, ze byly na wiosne tylko trzy drobinki. 

Ojciec wiec wykopal, postawil w pergoli, kilka zaoferowal sasiadowi, jako te "fajne kwiatki", troche przerzucil za plot. 

Wczoraj siedze sobie w necie, jest takie forum, na którym czasem sie udzielam, duzo starszych pan, takich z doswiadczeniem zyciowym tam jest, i nowy temat, topinambur, jedna ma, a kto to zna. Ja poznalam. Kiedys próbowalam na targach Zielonego Tygodnia w Berlinie, jak bylam tam z Sophia, Holenderka, ona znala warzywo bardzo dobrze, moc witamin i bardzo korzystne w diecie cukrzycowej. Jedlismy tam na surowo w plasterkach, ale mozna gotowac w wodzie, na parze, zapiekac, i czipsy z tego robic. Smak taki niezwyczajny, troche slodki, troche jak orzech, troche pastyniak. W sumie, dobry, ale raczej nieznany, no i w sklepie jeszcze nie widzialam. Niepopularny, niesprzedawalny? Wychodzilam z zalozenia, ze za zakupem nalezy udac sie na jakis drogi targ warzyw ekologicznych, badz dalej próbowac na stoiskach wegetarianów. I sobie kliknelam w link podany przez te pania, i patrze... a to moje "kwiatki" sprzed domu i garazu! 

Topinambur, slonecznik bulwiasty. Na szczescie, mój ojciec zatrzymal tych bulw taka mala skrzynke po mandarynkach, spróbowalismy tego przedtem "na zywo", faktycznie, topinambur jak ta lala, wspanialy w smaku, a jak jeszcze na wszystko ma pomóc, to jemy. Troche schowamy na druga wiosne, wsadzi sie grzadke. Uprawa podobnie jak ziemniaki, lacznie z kopczykami. Nalezy obcinac kwiatki, wtedy bulwy wiecej rosna w sile i ilosc. Konsumpcja tez jak ziemniaki, plus spozywanie na surowo- bardzo smaczne, polecam :) A tak wlasciwie, to jest to owoc, nie warzywo. I w Niemczech 90% upraw idzie na produkcje alkoholu, tak sie doczytalam. 

9 komentarzy:

  1. Nie jadłam nigdy, choć się zastanawiałam nad kupnem. Póki co jedynie z batatów czasami coś robię. Ale przyznam, że nigdy bym nie myślała, że topinambur tak wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Batat fajne warzywko :)
      Tez nigdy w zyciu bym nie pomyslala, ze te odchudzone sloneczniki, to jest wlasnie topinambur. Myslalam, ze z tych bulw jakies dalie wyrosna, stary sort, cos w tym sensie.

      Usuń
  2. Tez nie znam, bo prawie nigdy nie kupuje nieznanych mi rzeczy. Ale moze sprobuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, koniecznie! Surowe najlepsze, jako przegryzka. Smak taki, ze nie trzeba sie dlugo przyzwyczajac- troche orzechowy, troche slodki, troche pietruszkowaty, taki "rund", jak Niemcy mówia ;) ponoc czasami, rzadko, raz na rok?- w naszej Edece bywa. Zapoluj koniecznie! Poza tym, widzialam oczywiscie na Amazonie.

      Usuń
  3. Widziałam ten że owoc ale malutki próbowałam to i smak zapewne inny ,był praktycznie zbyt gęsto posadzony bo to był gąszcz.Potrzebuje widać więcej przestrzeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w celu uprawy, jak czytalam, mniej wiecej jak ziemniaki sadzic, nawet kopczyki robic.

      Usuń
  4. Ostatnio sporo się słyszy o tej roślinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnoscia z powodu zawartej w niej inuliny, dobre przy diecie cukrzycowej. Ja poznalam wtedy w Berlinei na Zielonym Tygodniu, Sophia mi przy okazji opowiedziala, ze dobre i zdrowe, potem umknelo mi jakos. Miedzy innymi dlatego, ze nie mozna tego ot tak po prostu, codziennie w warzywniaku spotkac. Imbir jest, ale topinambur nie. Ok, u nas to i czerwone buraczki sa ekstrawagancja ;) ale w Kauflandzie kupuje juz oryginalne polskie kwaszone ogórki- tu sa tylko konserwowe, w occie, a te znad Szprewy, tez próbowane do zupy ogórkowej, to niestety nie to.

      Usuń
  5. W mojej ulubionej knajpce podają puree z topinambura np. z kotlecikami jagnięcymi ale widziałam też, ze ludzie biorą to puree do steków wołowych.
    Czipsy z topinambura też jadłam, smakowały mi, próbowałam zrobić, ale mi nie wyszły;).

    OdpowiedzUsuń