niedziela, 18 stycznia 2026

158. Japońskie mitenki

 



Pierwszy projekt tego roku, takie sobie dzierganie od niechcenia, wychodzi dość ciekawie. Rozpiska na nie kilka wpisów wcześniej. 

Nadal siedzę przy swetrze, raglanie, minęłam już dawno pachy, powoli trzeba mi szykować 5 drutów na rękawy. Nie wiem dlaczego, ale najchętniej tak dziergam rękawy w swetrach, na okrągło jak skarpety. 

Skusiłam się na towar z temu, bo ma dobre recenzje. 


Pół kilo, zobaczymy, co będzie. 

Katar mija, chociaż jak żmija. Dzisiaj ma być nieco słonecznie, Mirosława już czeka, trochę przytupuje. 

No to lecim w kierunku słońca i Wasserberg. 

21 komentarzy:

  1. Piękne mitenki , na Temu kupiłam motek ombre, nie wiem co z niego zrobię, napewno nie chustę, może serwetki ,beznadziejny, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temu kusi cenami, nie można pomacać, czasami kota w worku się kupuje. Pozdrawiam Ula.

      Usuń
  2. Chyba kupiłaś te sama alpake, co i ja. Jest gruba , ja musiałam dokupić drugie pol kilo, żeby mi sweter wyszedł.
    Na moim blogu pokazuje, troche przekłamane kolory, ale swiatlo jakie jest takie jest :)
    Pozdrawiam drutomaniaczke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę robić a ka kamizelkę, powinno starczyć. Gruba to ona jest, fakt. grube druty pójdą w ruch.

      Usuń
  3. Włoczka wygląda na grubą. Ja kupiłam kilka motków w Action, bo kolory mi się podobały, ale jakość marna, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Aktion było sporo wełny, ale jakość taka sobie. Przynajmniej kilka lat temu w dolnosaksońskim Einbeck... Tutaj tego sklepu jeszcze nie spotkałam.

      Usuń
  4. Piękne te mitenki. Aż chce się takie założyć w zimowy czas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpalcowe to bardzo fajna sprawa, bo grzeją, a nic nie utrudniają. Pozdrawiam również!

      Usuń
  5. U nas zimno jak dawno nie było. Śnieg się zmienił w lodową pokrywę, po której Szilce źle chodzić, zapada się, a ja się boję, żeby łapek nie pokaleczyła. Do tego ślisko jak na lodowisku, łażę (nie chodzę) jak ostatnia łamaga, MS glebę zaliczył, na szczęście tym razem niczego nie złamał.
    Zdrowia dla Waszej trójki, czyli Ciebie, Tobiego i Mirki 🐕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to dobrze, że nic się mu nie stało, chociaż potłuczenie też długo boli.
      U nas wyglądają wiosnę, ale 19 stycznia, to jeszcze złudzenie. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Na okrągło (skarpety/rękawy) - addi Sockenwunder (reklama?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest beznadziejny wynalazek. Dziergam na 5 drutach pończoszniczych.

      Usuń
  7. 😄druty tylko jak za mało oczek na Sockenwunder. Nawet piętę na tym robię😏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten patent próbowałyśmy przy gromadnym dzierganiu jeszcze przed koroną, ciekawe tego wynalazku poległy na fakcie, że druciki są krótkie, I nie ma właściwie czym dziergać. Ja też nie umiałam tego trzymać. Do tego nie mam problemu z pięcioma, więc po co miałam się stresować 😉

      Usuń
  8. Dziwne te mitenki, natomiast niebieska włóczka bardzo ładna.
    Moja przyjaciółka popadła w nałóg i dzierga na okrągło, oglądając telewizję albo rozmawiając przez telefon. Ma coś około miliona bluzeczek i sweterków zrobionych na drutach. Córki, męża, siostrę też obdzierguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, jeszcze chciałam dodać, że robi wyłącznie na drutach z żyłką. Moja teściowa też tak robiła.

      Usuń
    2. Najlepsze te ze zmienialnymi żyłkami, zależy jaką długość się potrzebuje i przekręca. Dla przyjaciółki dzierganie prawdopodobnie jest formą medytacji, dzierganie faktycznie ma wpływ na psychikę, a do tego te produkty 😎

      Usuń
    3. Na szczęście są ze zmienianymi żyłkami☺️

      Usuń
    4. To z kolei jest świetny wynalazek!

      Usuń
  9. Twój wpis ma w sobie bardzo przyjemny rytm codzienności – to nie jest suchy opis robótki ręcznej, tylko taki kawałek życia, w którym dzierganie, pogoda i drobne sprawy codzienne splatają się w naturalną narrację. Fajnie się czyta, jak dzielisz się swoimi metodami, np. robieniem rękawów „na okrągło” – to pokazuje, że dzierganie to nie tylko efekt końcowy, ale i sposób myślenia i organizowania pracy.

    Podoba mi się też, że wpleciona jest osobista nuta, jak przy „Katar mija, chociaż jak żmija” – te drobne spostrzeżenia sprawiają, że tekst jest prawdziwy, a nie tylko instruktażowy. Mam wrażenie, że w Twoim dzienniku dzierganym równolegle do życia, ważne są nie tylko projekty, ale też momenty, które je otaczają – słońce, spacer, Mała Mirosława przytupująca pod nogami.

    OdpowiedzUsuń