wtorek, 1 kwietnia 2025

Nie zapomnieć...

 Dzisiaj rano w Zapfendorf, krótko po wpół do dziewiątej rano. 


1 kwietnia 1945 roku, koniec wojny blisko, a to była niedziela wielkanocna, krótko po wpół do dziewiątej rano i właściwie wszyscy w kościele pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła, gdy nagle alarm lotniczy, Amerykanie bombardują dworzec w Zapfendorf, odstawiony na boczny tor pociąg z amunicją, w którym miały być też i głowice rakiet V. Wagony całe i w kawałkach lecą aż do lasu, a niektóre osie ryją w sąsiedniej wsi i do dzisiaj używane są jako kowadła, bo nie szło nigdy wyciągnąć je z ziemi. Ginie 23 ludzi, 163 domy, 100 stodól i masa innych przybudówek zostaje zrównana z ziemią. Dlatego co roku o tej porze, i tak długo, jak trwało bombardowanie, biją dzwony Świętego Piotra i Pawła.
Moja teściowa ma wtedy 4½ roku, od lutego 1945 rodzina jest w Zapfendorf, uciekli przed Czerwoną Armią z Pomorza, i jak mówiła, na dworcu w Berlinie ukradziono im ostatnią pościel, nie mają praktycznie nic, niewiele, i to teraz też tracą, łącznie z nędznym dachem nad głową. 
Dzisiaj wieczorem msza w kościele, tym samym, odbudowanym. Niestety jeden z ostatnich świadków historii, Gunda Schaller, wtedy 14- latka, zmarła zeszłego lata. 

Mój dzień dzisiaj jest nieco sportowy, z lekarzem, akustykiem, przepisaniem skierowania do neurologa, fizjoterapią... ale od wpół do szóstej wieczorem będę uczestniczyć we wszystkim ku pamięci. 

6 komentarzy:

  1. Kawałek trudnej historii…
    Zaskoczenie, bo Prima Aprilis zazwyczaj na wesoło.
    Przeczytałam Twoją poprzednią notkę. Włos się na głowie jeży! Jak to wytrzymywałaś?! Jak wytrzymujesz tak ciężką pracę?… ogromny szacunek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda wojna niesie śmierć cywili, niezawinioną i niepotrzebną.
    U nas w dodatku ludzie ginęli z rąk swoich, to dopiero koszmar!
    Trudno tę datę zapomnieć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tragiczne wydarzenia, nigdy więcej.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa, choć smutna historia.
    Wojna niesie prawdziwe spustoszenie, przerywa ludzkie losy, jest przyczyną wielkich tragedii.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wojna jest tragedią. I tylu ludzi tego nie widzi zwłaszcza jak siedzący daleko i tylko naciskają guziki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mąż (z opowiadań swojej babci) mówił, że gdy Schweinfurt był bombardowany, to łunę pożaru było widać na ok. 25-30 km (w linii prostej). I przyznaję rację poprzedniczce, decydujący nie są bezpośrednio zagrożeni

    OdpowiedzUsuń