poniedziałek, 12 maja 2025

80. Wsi spokojna, wsi wesoła

I tak dotarłam do pracowego tygodnia. Wczorajsze kąpiele i swawole w wodach termalnych, a także nawet leżenie w słońcu jakiś kwadrans czy nawet dłużej, tak mnie wymęczyło, że gdyby nie Mirka, poszłabym o ósmej wieczorem spać, zaraz po pizzy, którą jeszcze szybko upiekłam. Zieloną sałatkę zrobiłam jeszcze przed wyjazdem. Zielona, bo tylko z samych zielonych warzyw, czyli mała Romana, ogórek i pory. Sos wzięłam gotowca. Biorę go minimalnie, więc te środki go konserwujące i cukier jakoś przeżyjemy. Oczywiście doprawiam Ziołami Małgosi.  

Macie fajny przepis na ciasto drożdżowe na pizzę?  Ja biorę: 

- kostkę drożdży, rozpuszczam ją w 250 ml ciepłej wody, 

- łyżeczkę cukru na to, 

- 2- 3 łyżki mąki, której w sumie jest 40 deko. 

Zawiesiną rośnie sobie w misce z deklem,  takiej dużej, z Tupper, szczelnie zamkniętej. Jak wybuchnie, znaczy plopp, dodaję do niej resztę mąki z pół łyżeczki soli. Zarabiam, znowu szczelnie zamykam, i czekam na kolejny plopp.  Wtedy ciasto jest gotowe, i rozwałkowuję je na blaszce z papierem do pieczenia na niej. Taką małą rolką. Reszta jak się komu podoba. Sos pomidorowy na całość, połowa pizzy z tuńczykiem, cebulą i kukurydza, druga połowa z salami, pomidorem i cebulą, na wszystko tarty ser. Piec oczywiście w termoobiegu, w 150 stopniach, pół godziny chyba, czy jak siłę upiecze, to będzie gotowe. 

W każdym razie, po tej akcji najchętniej poszłabym od razu w bety, ale poszliśmy najpierw z Mirką,  która oczywiście te 4 godziny naszej kąpieli grzecznie siedziała w domu. Po wpół do dziesiątej leżałam, lekko orzeźwiona, w łóżku, poczytałam jeszcze trochę w książce, po godzinie definitywnie spałam jak zabita, zbudził mnie budzik o godzinie 7.45. 

Dzisiaj, jutro i pojutrze mam dyżury nocne. Rano po śniadaniu obskoczylam pieskowy spacer, przy okazji małe zakupy w Edece, bylam też u fizjoterapeuty z nową recepta, dostałam 6 terminów na fizjo, od następnego tygodnia zaczynam. Tym razem odcinek lędźwiowy, gdzie mam 4 uwypuklone/ przesunięte dyski. Boli mnie lewy pośladek, czasami, pi wczorajszych wodnych harcach przestał na póki co. 

Obiadowo była kasza gryczana z ragoût z kurzego mięsa, do którego zrobiłam trochę sosu na chudym mleku. Wiele ziół od Corinny, z soboty, dało się tam wkomponować. 

A tak na marginesie, udało mi się po drodze że sklepu, wyciągnąć z piachu na poboczu kępkę jaskółczego ziela, z całym korzeniem, i już sobie rośnie przed tarasem. 

Dotarłam do przedostatnich dwóch okien do wyczyszczenia, w salonie i w jadalni. Wreszcie. Pokój gościnny z małym oknem na dniach, jak tylko Tobi odgruzuje, bo stoją tam jeszcze kartony z szopka i nieco dekoracji bożonarodzeniowych, a na Zielone Świątki potrzebujemy tego pokoju dla gości. 

I tak we wsi mi leci. Zdjęcia z rana. Teraz leżę wyprysznicowana, nakremowana i w planie mam godzinkę snu, zanim jeszcze przed dyżurem pójdę z Mirką na spacerek. 








11 komentarzy:

  1. Ostatnio jadamy pizzę bez tartego sera, jest lżej strawna, a jeśli już to z mozarellą i obowiązkowo do ciasta nieco oliwy, jest bardziej elastyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patrz, zapomniałam nadmienić, że przed rozwalkowaniem dodaję nieco oliwy, bo bez niej gorzej się rozwałkowuję 🙃

      Usuń
  2. kulinarnie bardzo smacznie, zainspirowałaś mnie do ragout ,nigdy nie robłam, i pytanie po co ci jaskólcze ziele po nosem? to znaczy wiem,że na kurzajki, i rośnie wszędzie przecież ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubimy wszystko, co kwitnie, dla owadów. Fakt, dużo go, ale ciężko spontanicznie przetransferować 🙃

      Usuń
  3. Za przepis na pizzę dzięki:) Lubię przepisy wszelakie. Nie lubię nudy w kuchni.
    A poza tym masz życie jak w Mardycie... żyć nie umierać !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, cieszy mnie, ja też nie lubię nudy w kuchni i sztywnych przepisów w moim wykonaniu. No chyba że Königsberger Klopse 😉
      Hmmm... myślisz? Nie za bardzo wierzę, że chciałabyś zamienić się na życia, 🤔

      Usuń
  4. Ciekawie u Ciebie, Lucy i duzo sie dzieje. Co to sa ziola Malgosi? Wszystkie przepisy na Twoim blogu kopiuje . Napisz jakie cwiczenia Ci przepisze fizjo. Aga T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zioła Małgosi dostępne są tylko w Polsce, Gackowa przysłała mi wiele lat temu na próbę, I zakochałam się. Tam jest wszystko oprócz soli. W jakimś starszym poście mam zdjęcie etykietki. Polecam.
      O fizjo będę wiedzieć więcej za tydzień, wczoraj zaniosłam jedynie receptę na nią od lekarza, I wyniki z tomografii odcinka lędźwiowo- krzyzowego z jesieni 2023.

      Usuń
  5. Szybko ogarniacie to fizjo, ja mam termin na wrzesień 2026 a rejestracja buła w kwietniu tylko ze coraz częściej boli, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, u nas we wsi 3 i pół tysiąca dusz, no moze 4, są 3 gabinety fizjoterapeutyczne, tyle naliczyłam. Wzięłam ten, co mam parę minut piechotą do niego.

      Usuń
  6. Ciasto na pizzę robię podobnie, u mnie na pizzy muszą być obowiązkowo pieczarki.
    Kiedyś w restauracji upierałam się, żeby dodano mi je do pizzy o nazwie " Ania z Zielonego Wzgórza" Kelnerka popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem- " No nie, do tej pizzy nie dodaje się pieczarek..." Potem zobaczyłam dlaczego. Wierzch pokryty był zielonym pesto. Nie pamiętam co na niej było jeszcze. Ociekała tłuszczem i nie smakowała nam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń