Od poniedziałku jestem na internie, czyli nowe- stare koleżanki, nie byłam tam już 3 miesiące, to się trochę zmieniło, między innymi jedna idzie na zasłużoną emeryturę, z dniem 1 lipca oficjalnie, ale jako, że ma jeszcze pół urlopu z tego roku i nadgodziny oczywiście, to pewnie w maju już jej nie będzie. Ma ponad 45 lat pracy, z przerwa na urlop macierzyński; ona bądź raczej jej dzieci są jeszcze tej daty, gdy nie było "urlopów wychowawczych", lecz tylko macierzyński, znaczy 6 tygodni przed i 8 po porodzie można było siedzieć w domu, a potem jak wyszło, albo się do pracy z powodu dziecka nie wracało i po ptokach, albo miało się szczęście i babcię do zajęcia się dzieckiem. Dopiero potem wprowadzono takie novum, nawet z drobnymi za to pieniądzami, że można było z dzieckiem być w domu w sumie 9 miesięcy, potem szalony cały rok, a jeśli chciało się być 2 lata, to ten zasiłek był połowiczny. W moich czasach było to 600 DM co miesiąc przez rok pobierania, względnie 300 DM, jak zachciało się 2 lat wychowawczego. Do tego dochodził Kindergeld, za pierwsze dziecko całe 50 DM. Karton pampersów kosztował wtedy 49,90 DM i starczał na dobre 2- 3 tygodnie, zależnie od uroku i sraczki 😉
No ale powracając do mojej wybierającej się na zasłużoną emeryturę koleżanki Marianne, po ponad 45 latach pracy zawodowej. Po drodze na parking rozmawiamy o tym, no i Marianne mnie się pyta, kiedy ja się wybieram na emeryturę i ile właściwie mam lat? To jej mówię, akurat w styczniu skonczylam 58, a wybieram się za 7 lat, znaczy w lutym 2033. Bo wcześnie chyba pójść nie możesz, pyta się ona, bo jak nie pracujesz nie cały etat?
🎉🎉🎉
🥁🥁🥁
🔊
Wow, przecież to jest dokładnie ten pomysł, na leniwych pracowników, ich lifestyle, jak to nazwał kanclerz, bo ci, co pracują na część etatu, są po prostu leniwi.
Krótka piłka; na emeryturę trzeba pracować 45 lat. Ja pracuje na ⅔ etatu, więc powinnam pracować ⅓ brakującej części dłużej, czyli 45+ 15= 60 lat. A te obiboki na pół etatu, łatwy rachunek, 2x 45 lat...
I tak by my uratowali i niemiecką gospodarkę, i system emerytalny.
Czekam na ten pomysł z biura kanclerza, a może mu ten pomysł podsunąć? Może bym jakiego Nobla za to dostała? 🤔
Póki co, żyje sobie mój częściowo- etatowy lifestyle, bo myślę, że z 6 wypadnietymi dyskami, endoprotezą jednego kolana, zwapnieniem w jednym barku, cieśniami obojga nadgarstków i implantem słuchowym, po prostu te ⅓ mojego "brakującego" w systemie socjalnym etatu będę się lajfstajlowo lenić, ile się da.
Bałwanowi w sąsiedztwie spadł łebek, temperatury lekko plusowe, chyba kończy się ta zima, oby.


Pracowałam bez przerwy 37 lat, jedynie ten krótki macierzyński wykorzystałam.
OdpowiedzUsuńEmeryturę wypracowałam , że nie narzekam i nikomu nie zazdroszczę.
Wkurzam się jedynie na tych, co od pracy się migali, uczciwie pracujących frajerami nazywali, a teraz żalą się na niskie emerytury.
Podobno do końca lutego zima potrzyma...
Takim migającym się najlepiej byłoby w Holandii, gdzie każdy z urzędu dostaję 1000 euro, plus emeryturę, którą sobie ewentualnie wypracował. Ciekawy system.
UsuńLucy, 30 lat przepracowałam w wyuczonym zawodzie. Ale po 25 latach przestałam pracować jako nauczyciel i musiałam chwytać się różnych zajęć. Byłam kolejno - przewodnikiem turystycznym w kościele, w skansenie i w Informacji Turystycznej. Przez rok pracowałam w DPS i na koniec wróciłam do zawodu.( gdzie znowu pracowałam na cały etat i za dobre pieniądze) W sumie przechodząc na emeryturę wyszłam mniej więcej na swoje, bo po pandemii był wysoki przelicznik emerytalny.
OdpowiedzUsuńNiektóre z koleżanek pobierały emeryturę i jeszcze przez rok lub dwa pracowały. One w jednym zakładzie przepracowały całe życie i dyrekcje szły im na rękę. Tym bardziej, że zaczynało brakować nauczycieli wychowania przedszkolnego. Moja sytuacja była inna, z ulgą przyjęłam przejście na emeryturę. Pieniądze są bardzo ważne, ale chyba nie sposób wszystkiego przeliczyć na pieniądze. Przez 10 lat żyłam bardzo intensywnie, zarabiałam grosze, ale choć czasami było wtedy bardzo ciężko, czułam taką wolność i satysfakcję jakiej nie czułam w przedszkolu i szkole "pod butem" kolejnych dyrektorów.
Pozdrawiam
Masz rację, nie wszystko można czy trzeba przeliczyć na pieniądze, bo niektóre rzeczy są nie do wyliczenia, ale cięcie emerytur bo ktoś niezbyt zdrowy i wcześniej na emeryturę idzie, to dla mnie moralnie nieco nie do przeskoczenia.
UsuńTy powinnaś być na rencie inwalidzkiej , co za pomysł.U mnie 43 lata w jednym zakładzie ale w tym przerwa 4 lata na dwoje dzieci, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUla, problem jest taki, że nikt tu inwalidzkich rent nie rozdaje, jedyna możliwość przy inwalidztwa to dwa lata wcześniejsza emerytura, 65 zamiast 67 lat, co też kosztuje brakujące składki za 2 lata. Mając możliwość emerytury w wieku 62 lat, co jest najwcześniejszym możliwym terminem, skracają emeryturę o 10,8% dożywotnio. Doliczając do tego brakujące składki między 65 a 67 rokiem życia w wysokości 7,2% oznacza to emeryturę nizsza o 18 procent , czyli prawie ⅕, I to jest brutto, od której trzeba jeszcze odprowadzić podatek i składkę zdrowotna i pielęgnacyjną. Takie są realia, wcześniejszą nawet możliwa emerytura jest real a, ale nie każdy może sobie na nią pozwolić.
UsuńNie ciesz się zbyt wcześnie, bo pomruki zimy nadal są wyraźne- przynajmniej u nas. Idzie kolejna fala mrozów.Pociecha, że do wiosny coraz bliżej, więc i mrozy jakoś wytrzymamy.
OdpowiedzUsuńAle przebiśniegi też już kwitną 😀
Usuń