Tym razem na Hohe Metze, 510 metrów npm
To był dzisiejszy ranny spacer z Mirką. Na dole we wsi definitywnie wiosna, a w ogródku przed tarasem wychodzą z ziemi zielone języczki. Nie pamiętam, gdzie jakie cebulki wsadzałam, albo będą tulipany, albo żonkile.
Dwie starsze damy👩🦳👩🦳 sąsiadka Gunda skończyła na początku lutego 89 lat i nic ja już chyba w życiu nie zaskoczy.









Nie wierzę że to już ostatnie podrygi, raz plus,raz minus a to snieg przez 3 dni pada , piękne zdjęcia zrobiłaś, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPięknie uchwyciłaś ten moment przejścia między zimą a wiosną, kiedy na szczycie wciąż czuć chłód i zimowy bezruch, a na dole życie zaczyna już nieśmiało wracać. Te „ostatnie podrygi zimy” mają w sobie coś wyjątkowego, jakby natura na chwilę się zatrzymywała, zanim całkowicie ustąpi miejsca nowej porze roku. Taki spacer musi mieć szczególny klimat, trochę nostalgiczny, ale jednocześnie pełen oczekiwania :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPiękny spacer, oby to były ostatnie podrygi!
OdpowiedzUsuńŻurawie dziś widziałam i słyszałam, a w Toruniu już sprzątają piach po zimie...
Taka niby niewielka górka, a widoki świetne. Nie lubię zimy, ale tegoroczna mi nie dokuczyła, jednak miała sporo urody i uroku przez te obfite opady i biel za oknem.
OdpowiedzUsuń