Noworoczny dzień, po śniadaniu, zaczęliśmy tradycyjnie długim spacerem. Tym razem wybraliśmy się na Veitsberg. Pogoda byla typowo styczniową, trochę śniegu, a wiatr odcinkami chciał urwać głowę. Dlatego dosyć szybko zawróciliśmy, ale Mirka i tak miała swoją uciechę.
Zima na obrazkach jeszcze skąpa, za to dzisiaj rano... dosypało!
Ranny widok z okna do ogrodu.
Moich parę słów na temat strzelania i fajerwerków w sylwestra i niestety kilka dni przed i po. Zbędne w tej formie, która co roku okazuje się coraz bardziej agresywna. Cały rok tzw. pierdolenie o Szopenie, ochronie środowiska, zwierząt, mikropyle, no waste i tak dalej. A tu idioci bez rozumu strzelają, zapylaja, zaśmiecają, straszą ludzi i zwierzęta wszelkiego rodzaju. I trwa to od dnia sprzedaży towaru. Nie jestem za zabronieniem fajerwerków, sama lubię popatrzeć w niebo na kolorowe światła, ALE: nie można tego zorganizować jak ognia wielkanocnego? Wsie i miasta mają swoje ogniska, odbywa się taka impreza gdzieś na boku wsi bądź na górze, jest jeden ogień, nie ma tak, że każdy pali co i gdzie uważa. Przecież byłoby możliwe zorganizowanie fajerwerków w jednym miejscu, i odebranie tego towaru z często nieodpowiedzialnych rąk. Tak, jak to się organizuje czasami na festynach. Wilk syty i owca całą, zlłe moce odpędzone, dzieciarnia i nie tylko ma radochę.
Notabene wczoraj we wsi mieliśmy pożaru, na miejscu były cztery ochotnicze straże pożarne z okolicznych miejscowości.
Ja jeszcze bycze się na wolnym, do pracy mam dopiero na niedzielę po południu. Piję herbatę, lampkę różowego wina (miejscowy whatsappowy pchli targ to wspaniały sklepik), dziergam sweter.
A to mój herbaciany prezent gwiazdkowy:
Kubek w kształcie stosika książek.
Podsumowując rok czytelniczo, jestem dosyć zadowolona. Przeczytałam 66 książek, więcej tradycyjnych, bo 35, i 31 e-booków. Poza tym miałam czas na kino, w którym byłam jak nigdy często, bo aż 10 razy- ukłon w stronę Neue Lichtbühne w Lichtenfels, do tego obejrzałam przy dzierganiu 26 filmów na DVD. Niestety nie mam pojęcia, co i ile zrobiłam na drutach, ale raczej mało. Aktualny sweter też zaczęłam po raz trzeci, ale teraz podoba mi się.
Moje postanowienie na nowy rok, dołączam do zakładowej grupy gimnastycznej, we wtorki po południu, tak więc pasuje czasowo, bo wtorki mam zwykle bądź zawsze wolne, najwyżej dyżury nocne.





















U mnie również szaleństwo z fajerwerkami ok.1,5 godziny .Będę czekać na sweter a kubek ciekawy.
OdpowiedzUsuńZe swetrem troche potrwa, bo to dluzszy projekt. Kubek ogromnie lubie. Pozdrawiam Ula!
UsuńZima jest w tym roku kapryśna, ale i my staramy się co najmniej raz dziennie spacerować.
OdpowiedzUsuńCo roku wypadki z udziałem petard, nie mówiąc o Szwajcarii, gdzie prawdziwa tragedia!
Nie wiem kiedy rządzący zdecydują się na zakaz, ilu ofiar trzeba?
Postanawiam sobie jeść mniej słodyczy i jakoś mi nie wychodzi...
W Szwajcarii zginelo duzo nieletnich, nie wiem, jakie oni tam maja przepisy na temat ochrony maloletnich, bo po pólnocy w klubie??
UsuńSpacery opsione u mnie obligatoryjne, lubie tak :)
Wszystkiego dobrego życzę Ci w trzecim dniu nowego roku!
OdpowiedzUsuńU mnie też zima, tak jak u Ciebie. Najbardziej wkurza mnie konieczność odśnieżania samochodu.
Moja koleżanka z pracy ma taki książkokubek, widziałam :)
UsuńA to fakt, tez nie lubie, bo majac kiedys dwa garaze, teraz stoje pod garazem, bo ten pelny maszyn i mala koparka tez w nim stoi ;) Bardziej niz odsniezania obawiam sie akumulatora, bo moje auto ma tez juz swoje 10 lat na... czymkolwiek, ale jest dzielne.
UsuńKsiazkokubek zaraz biore w obroty, goraca kawa inkopodobna, lubie niezmiernie.
Za zyczenia dziekuje i nawzajem zycze, szczególnie dla mamy.
Wszystkiego naj na nowy rok! U nas kanonada jakby mniejsza była, ale na Kopie ponoć szaleństwo było. Mieszkańcy Ursynowa zrealizowali Twój pomysł i zebrali się w jednym miejscu dla uciechy.
OdpowiedzUsuńByłabym bardzo za tym, jedno strzelanie w jednym miejscu. Ale zobaczymy, co wymyślą. W każdym razie, parę pożarów w sylwestra było, i straty w ludziach.
UsuńMieszkasz w ładnej okolicy. Którą z książek przeczytanych poleciłabyś ? Oczywiście, jeśli czytałaś/słuchałaś po polsku:)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, 6 ksiazek bylo polskich znaczy po polsku.Polecam z nich przede wszystkim trylogie Slawka Gortycha o schroniskach w Karkonoszach, takze Barbary Kingsolver- Demon Copperhead, tlumaczenie z angielskiego, ten temat trzeba umiec trawic; poza tym ksiazki Joanny Kuciel- Frydryszak, przywiozlam sobie z rodzinnego miasta tym razem Sluzace do wszystkiego- Chlopki juz mialam, tu uklon w strone Gackowej, takze podziekowanie za karkonoskie schroniska. Takze ksiazka Sarah- Kate Lynch pod tytulem Nie samym chlebem jest godna polecenia, niby romansidlo, ale z glebia. Nie wiem, czy w Polsce popularny jest Wladimir Kaminer, którego ksiazki czytam od czasu do czasu, ostatnia to Sniadanie na skraju katastrofy. Jest on Rosjaninem, i piszye po niemiecku, trafne obserwacje zycia w tym kraju, satyra i prawda. Polecalabym.
UsuńPodoba mi się ten kubek! A ja już nie robię podsumowań rocznych- wystarczy mi świadomość, że kolejny rok przeżyłam bez jakichś zawirowań. I utknęłam teraz na książce napisanej przez Twardocha, pod tytułem Chołod. Dobrnęłam do 85 strony i mam dość. Za ponure dla mnie jak na porę zimową. Wszystkiego co dobre i piękne życzę Wam w nowym roku!!!!
OdpowiedzUsuńHm, nic mi autor ani tytul mnie mówia, .
UsuńJednak lubie pewne podsumowania. Rok nie byl wspanialy, mam nadzieje, ze nowy bedzie lepszy, dziekuje za zyczenia i tez dobrego zycze.