Dyżurowo było świetnie, od dwóch czy trzech tygodni nie było tak spokojnie na internie. Jako skoczek, który nie codziennie jest w pracy, zmieniam mój obszar pielęgnacyjny czyli Bereich, właściwie zawsze, ale każdy był ok, do opanowania, spokojny i w świąteczne dni po 6 pacjentów. W niedzielę miałam jedną kompletnie dementną pacjentkę z ośrodka pielęgnacyjnego, która nie pozwalała na nic, ani mycie, ani mierzenie ciśnienia, ani jeść, ani pić, tabletki tak czy inaczej nie, wypluwała. Jeszcze przed moim fajrantem wysłaliśmy ją z doktorem z powrotem do jej nie zachwyconego tym faktem, ośrodka. Była w szpitalu niecałe 24 godziny, z ponoć nadciśnieniem. 86 lat. Notabene Joanici w święta nie jeżdżą, transportem zajął się Bawarski Czerwony Krzyż. Mieli i auto, i czas, hej!
We wczorajszy poniedziałek miałam pod pieczą inną szóstkę pacjentów, w tym jednego, który po wyrostku i podczas kolapsu już na geriatrii, potem reanimacji, zdecydował, że będzie już tylko leżał w łóżku i nic nie robił. Niech się nim fizjoterapeuci zajmą. Reszta była ok. Trochę inhalacji, kilka kroplówek, pomiary cukru, insulina. O 21.55 poszłam pod prysznic.
Jeszcze w pracy Tobi napisał mi o grubym malym palcu Mirki, w prawej przedniej łapce. Tak więc dzisiaj wet, antybiotyk, nie boli, nie sączy się, czekamy. Dobraliśmy jeszcze Bravecto na kleszcze, koszty 75 euro.
Ale: jako, że Mirka schudła, dawka Bravecto tes się zmniejszyła, a przez to i tańsza 🙃
Po wecie poszliśmy do ludzkiego lekarza, zaszczepić się na tężec i takie tam inne dziecinne choroby.
Tobi umiera na bóle w ramieniu po zastrzyku, ja nic nie czuję, potem idę pofikać w hali sportowej, bo wtorek i ostatnie 2 razy nie byłam, z powodu dyżurów popołudniowych, ale to zawsze podaję do wiadomości. Poszłabym i do biblioteki przed sportem, ale aktualnie mamy w Bawarii ferie zielonoświątkowe, całe 2 tygodnie, i biblioteka zamknięta.

Na emeryturze możesz wspomnienia z pracy spisać, ja np. lubię czytać doniesienia z pracy służby zdrowia:-)
OdpowiedzUsuńTo byłaby książka pod tytułem: "Nigdy nie byłam w raju" 😆
Usuń"Männer Grippe"?😉🤭
OdpowiedzUsuńChyba jeszcze gorzej 🙃
Usuń😂😂😂
UsuńDzisiaj dalej boli. Jego. Mnie nic, szukam dziury w całym, znaczy miejsce wkłucia, nie znajduję 🤷🏻♀️
UsuńMänner 🙄😆😂
UsuńFaktycznie z cyklu " Na dyzurze'. Ja też lubię czytać, jak to wygląda za naszą granicą. Usciski
OdpowiedzUsuńRozmaicie jest, Lucia. Ja nie znam inaczej, w Polsce miałam jedynie praktyki w szpitalu, to było 40 lat temu..
UsuńFerie zielonoświątkowe? A cóż to za wynalazek i dlaczego nie ma go w Polsce?!
OdpowiedzUsuńW Bawarii faktycznie 2 tygodnie, w Dolnej Saksonii nie było, tyle co poniedziałek wszędzie święto. Ogólnie w Bawarii jest więcej świąt niż w Dolnej Saksonii. Ale czas szkolny netto wszędzie ten sam.
Usuń😮
UsuńFajnie miałaś w pracy, a cóż to Mirosława w palec zrobiła? Zdrówka jej życzę.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMirosława ma coś tam wbitego, całkiem maleńkiego, cierń, kamyczek, Tobi coś maciupkiego widziałam. W poniedziałek utykala i opuszek po wylizyeaniu był spuchnięty, wczoraj było ok u wita, ale coś lekko inaczej wymacał.
UsuńLucy- myślę, że nawet niebywały optymista nie mógłby pracy pielęgniarek zaliczyć do przebywania w raju. Pacjent chory to przeważnie pacjent skupiony głównie na swych chorobach i wszelakich niedogodnościach tego stanu i tym samym niedostrzegający trudu osób które się nim zajmują. Serdeczności Ci ślę;)
OdpowiedzUsuńTo jest czyściec, według mnie.
UsuńJest rozmaicie, I z pacjentami, I ich krewnymi, których przerastają niektóre sytuację, tylko, że my nie jesteśmy workiem do boksowania...
Zaszczepiłam się na półpasiec i cztery dni nie mogłam łapą ruszać, więc Tobiemu wysyłam wyrazy zrozumienia :) Czy z łapką Mirki już dobrze?
OdpowiedzUsuńTobi przeżyje, taka moja prognoza 🙃 Mirka dzisiaj jak i wczoraj biega normalnie.
UsuńWszystko dobre, co się dobrze kończy. Tobi też dojdzie do siebie po szczepieniu.👍🏻
OdpowiedzUsuńFaktycznie ma spuchnięte, smaruje maścią z heparyną.
Usuń